ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[mM] Defende nos in proelio
Autor Wiadomość
Satanachia. 



Opiekun Ślizgonów


Wiek: 22
Dołączyła: 31 Sty 2011
Posty: 868
Wysłany: 2014-09-30, 20:46   [mM] Defende nos in proelio

Autor: Satanachia.
Beta: brak
N/A: Nie wiem, nie ogarniam, nie wnikam. W każdym wypadku dzisiaj.
"Defende nos in proelio" znaczy w luźnym tłumaczeniu "broń nas w walce" i pochodzi z modlitwy do Archanioła Michała, który jest patronem m.in. policjantów i dobrej śmierci.

Claw: 1, 2

Defende nos in proelio


— Jezu, kurwa, Chryste — mamrocze zdrętwiałymi wargami Felix i John przez wyłom w murze widzi, jak jego partner wyciąga z kabury służbowego glocka i odbezpiecza go, machinalnie celując do czegoś naprzeciwko siebie.

— Rzuć to! — wrzeszczy Felix i zaczyna wycofywać się w stronę rannego w brzuch Johna, skrytego za sypiącą się ścianą wewnętrzną. — Rzucaj do cholery!

Wciąż ma ładunki - ta myśl poraża Johna. Skurwiel wciąż ma ładunki.

Brown próbuje zerwać się z pokrytej kawałkami tynku podłogi, jednak szarpliwy ból powala go skamlącego na kolana. Przez chwilę wpatruje się przerażonym spojrzeniem w powiększającą się na plamę krwi, wyciekającej z jego ust i przesączającej się przez prowizoryczny opatrunek na brzuchu.

— Fix— szepcze chrapliwie, kuląc się na posadzce, chociaż dobrze wie, że to nic nie da. — Fix — ponawia i zaciska mocniej drżącą dłoń na wystrzelanym pistolecie. — Fix, do kurwy...

— Padnij! — słyszy nagle i czuje, jak zwala się na niego niemal osiemdziesiąt kilogramów mięśni, którymi jest Felix. Mężczyzna nie zważając na jego obrażenia dociska go do ziemi i nakrywa własnym ciałem tuż przed tym budynkiem wstrząsa potężna, ogłuszająca eksplozja.

Zanim opadający pył odbierze mu wzrok, a ból i utrata krwi świadomość zdąża jeszcze zauważyć, że to dobrze, że są zaledwie na pierwszym piętrze. Zdążą ich wyciągnąć.

Muszą.

*

Przebudzenie nie jest czymś łatwym - przypomina wygrzebywanie się z ruchomych piasków, gdy te wciąż zasypują dół i miażdżą mu pierś, utrudniając oddech.

Próbuje wziąć haust powietrza, jednak coś w tchawicy skutecznie mu to uniemożliwia, wywołując ostry kaszel i łzy wypływające spod na wpół uchylonych powiek, które zaciska mocno po pierwszej próbie ich otwarcia owocującego silnym bólem oczu.

John słyszy delikatny szmer i coś przypominającego człapanie, po czym czyjeś uczynne dłonie wyciągają mu z gardła rurkę oddechową i podsuwając szklankę z letnią woda, którą pije maleńkimi łyczkami, zwilżając mocno wyschnięte gardło.

Po kilku minutach odważa się ponowić próbę otwarcia oczu, która tym razem idzie mu o niebo lepiej. Mruga kilkukrotnie, próbując pozbyć się zamazujących mu wzrok łez, po czym skupia wzrok na wciąż pochylającej się nad nim kobiecie.
Uśmiecha się do niej niemrawo, na co ta marszczy brwi i świeci mu ołówkową latarką wprost w nadwrażliwe oczy.

John syczy cicho z bólu.

Sadystka!, pragnie wrzasnąć, jednak z jego ust wydobywa się tylko niemrawy charkot.

— Wie pan, kim jest? — pyta go kobieta, ale mężczyźnie dopiero za czwartym razem udaje się z trudem wykrztusić:

— John Brown — bierze chrapliwy oddech — Numer odznaki dziewięć, cztery, dziewięć... — kobieta ucisza go ruchem ręki.

— Proszę nie mówić bez potrzeby i odpowiadać najprostszymi słowami — poucza go.

— Wie pan gdzie się znajduje?

— Szpital.

— Wie pan dlaczego się tu znalazł?

— Ogień, mnóstwo… — John milknie gwałtownie i zaciska lekko odrętwiałe palce na przykrywającej go narzucie. Felix!

— Fix? — pyta szeptem, próbując zdusić narastającą w nim panikę. — Co z Fixem?

Lekarka patrzy na niego wzrokiem, od którego Johnowi cierpnie skóra, po czym klepie go obojętnie w udo.

— Zaraz ktoś do pana przyjdzie — mówi wymijająco i wychodzi z pokoju, pozostawiając go sam na sam z własnymi, panicznymi myślami.

Unosi drżącą dłoń do twarzy i przez chwile nie może zrozumieć co widzi. Jego dłoń przypomina pomarszczony stary owoc, zaś pokrywająca całą skórę dziwna biaława maź przyprawia go o torsję. Na piętrze musiały być żrące chemikalia.

Boże, Fix był na nim. Ten skończony, bohaterujący dupek…

Zaciska zęby tłumiąc wzbierający w gardle szloch.
____________________





in real life there were no happy endings

in real life there was just pain and
shattered bones



Ostatnio zmieniony przez Satanachia. 2014-10-01, 18:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wirwanna. 



skrzat domowy
Wolny Skrzat


Wiek: 27
Dołączyła: 23 Sty 2008
Posty: 934
Wysłany: 2014-09-30, 22:07   

Żartujesz sobie ze mnie? To już koniec? Chcesz powiedzieć, że dajesz mi coś takiego, co nie jest prologiem, tylko ot końcem? kobieto no!

Nie spodziewałam się, wiedząc do jakiego kanonu piszesz, takiego tekstu. Fajnie, zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie. To jest coś co lubię. Ciężki klimat. Rozumiem, że to wstęp do tego, jak główny bohater stał się takim, jakim go znamy. Upiorne. Wyobrażenie sobie tego wszystkiego. Włącznie z utratą partnera.

Ja tu widzę materiał na coś długiego, ciekawego. Opis powrotu do względnego zdrowia, psychiki, zmian, które uczynią go właściwą postacią. Może byś chciała to kontynuować co? Taka kreskówka na poważnie <3

Bardzo mi przypadł ten klimat,
W.
____________________

"Tylko ci, którzy boją się prawdy, powinni wystrzegać się Węża"

"Będziesz tu bezpieczny" tł. anga971
 
 
Amanda 



Pracownik Ministerstwa


Wiek: 28
Dołączyła: 01 Lut 2009
Posty: 494
Skąd: zza szklanego ekranu
Wysłany: 2014-10-01, 07:09   

Jakkolwiek kanon pamiętam bardzo słabo, to ten tekst ma jedną zaletę, do której kanonu tak naprawdę nie potrzeba.

Bardzo przyjemny kawałek angstu, o ile angst można nazwać przyjemnym. Taki prawdziwy, bo zachowujący piękno tego co widzi dziecko - bezwarunkową przyjaźń między ludźmi, zdolną do każdych poświęceń, życia również, a z drugiej strony, to do czego wrzuca się dorosłych - bezduszny świat gdzie istnieje śmierć bezsensowna i bestialska. To takie drugie dno bajek, ta ich część, która nie zawsze dociera.

Ten tekst mnie w jakiś sposób uwiódł, ma w sobie coś przyciągającego i z jednej strony rzeczywiście mógłby mieć ciąg dalszy, ale z drugiej strony.... to zakończenie jest trochę jak policzek, bo czy można bardziej opisać czyjeś cierpienie i pustkę niż pozostawiając podobne uczucie pustki w czytelniku?

Masz w planach więcej tekst do Inspektora Gadżeta w podobnym tonie? Jeśli tak, możesz być pewną, że zostanę ich wierną fanką :)
____________________
“I thought you and Tony were still staring into each other’s eyes.”
Natasha to Steve
 
 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-10-01, 17:46   

Powiem ci tak, tekst czytało się tak dobrze, że w zasadzie fandom mi nie przeszkadzał. Tak naprawdę nawet go nie zauważyłam całkowicie wciągnięta w fabułę i tylko trzymałam kciuki żeby durny okrzyk w stylu "dalej, dalej ręko Gadżeta" nie zepsuł świetnego nastroju jaki zbudowałaś. Klimat był cudownie mroczny, nie pasujący zupełnie do kreskówki, którą pamiętam. I to dobrze, bo nieszczególnie przepadałam za Inspektorem Gadżetem za to twój tekst przeczytałam z pełną przyjemnością.

Urywasz w takim momencie, że ma się ochotę krzyczeć "co dalej" dlatego czekam z niecierpliwością na kolejną część.

Pozdrawian
Sar
____________________


 
 
Alexandrine 



Order Merlina II klasy
Morderczy Demon


Wiek: 24
Dołączyła: 17 Paź 2009
Posty: 1135
Wysłany: 2014-10-02, 19:48   

Ojj, czemu piszasz mi tu takie smutne rzeczy? Przecież ja nie mogę czytać takich rzeczy, bo mi smutno! I ogólnie wcale nie poszłam przed chwilą do Wonszowiska zapytać się kim jest Fix, wcale a wcale! A potem nie machnęłam ręką, że w sumie to nie ważne, i tak skomciam ; D
Co do samego tekstu, to mamy tak naprawdę krótki urywek akcji z dwóch miejsc... Nie wiem, pościgu? I od razu wybuchu, mamy, że jest ranny i że Fix go ochronił swoim ciałem, bo pewnie gdyby nie to, to zapewne wybuch + rany dały by wynik, że sceny w szpitalu by nie było, a tego byśmy nie chcieli. Trochę mi go szkoda w tym szpitalu, mamy bezduszną pielęgniarkę i świadomość, że możliwe, że nie ujrzy swojego kompana już nigdy, pomijając liczne obrażenia, bo serio, toksyny? Kto trzyma toksyny i substancje żrące na piętrach?! Takie rzeczy trzyma się w piwnicach! A fabryki nie są piętro!
Weny, weny, kawy, czegotam sobie chcesz, całuje!

Alex
____________________



Kobiety z pigułek konstruują bomby.
 
 
 
Al 



Opiekun Gryfonów


Wiek: 28
Dołączyła: 10 Kwi 2007
Posty: 2746
Skąd: Krakow/Jaworzno
Wysłany: 2014-10-07, 00:03   

Jakoś tak... z jednej strony podobało mi się, dość mroczne i specyficzne, ładnie napisane. Zdania układają się gładko w całość, która przyciąga do czytania.
Z drugiej... brakuje mi sensu. Oceniam tą część jako samodzielną, i jako taka... jest po prostu urywkiem czegoś większego. Ma początek, w pewien sposób jakoś zaznaczony ale urywa się niemal w połowie - nawet nie chodzi o brak puenty, podsumowania, podkreślenia, słowa "fin"/"koniec" czy czegokolwiek... ale po prostu sprawia wrażenie przerwanego, nieskończonego. Tak, jakby, dosłownie zostały "ucięte" końcowe zdania.
Dlatego, nie mogę mimo wszystko, być całkowicie "na tak".
 
 
 
euphoria queen 


Order Merlina II klasy
Miss McKay


Wiek: 29
Dołączyła: 13 Sty 2011
Posty: 2471
Skąd: Mroczny Las
Wysłany: 2015-09-21, 00:19   



Chyba po raz pierwszy moje mieszane uczucia względem jakiegoś tekstu twojego autorstwa nie są spowodowane krwią i oskórowaniem ludzi. Taka miła odmiana w zasadzie. Odniosłam wrażenie, jakby ten tekst był niedokończony i to nie na zasadzie historii, która ma otwarte zakończenie. Ty nas zostawiłaś z pewnymi dwiema scenami, a one jednocześnie chociaż zamknięte same w sobie powinny mieć jeszcze jakąś kolejną. Coś, co zamknęłoby całość w satysfakcjonujący sposób. Nie ma tego i trochę się zakoczyłam, bo ten tekst przez to się wydaje niekompletny.

Jest trochę dziwnie, znaczy – ładny styl i ciekawa treść, ale brakuje kropki nad i – i to trochę mnie wybija z rytmu.

Dziękuję jednak jak zawsze i pozdrawiam
eu
____________________
euphoria jedynie na ao3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 23


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową