ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[M] Schematyczność
Autor Wiadomość
carietta 



Order Merlina II klasy
puckurt is everything


Wiek: 26
Dołączyła: 19 Lip 2009
Posty: 1293
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2014-08-11, 22:45   [M] Schematyczność

Autor: carietta
Beta: mea
Pairing: Harry/Louis
N/A: Taki mały przytyk w stronę fandomu. Wpadłam na to w autobusie (no idealne miejsce, takie pełne natchnienia, prawda), a moja wena jest wredna i wykorzystuje swój zapas na takie… coś :D. (PS. Wcale nie twierdzę, że chłopcy odgrywają w wolnym czasie ficki, ale mam nadzieję, że wybierają do tego te porządne!)


Harry naprawdę powinien zauważyć wcześniej, że coś jest nie tak. Louis wydawał się dziwnie nieobecny przez cały ranek, przeskakując pomiędzy laptopem i telefonem, mamrocząc przy tym do siebie i krzywiąc się co jakiś czas. Spróbował, oczywiście, dowiedzieć się o co chodzi, ale Louis zbył go, wskazując tylko na godzinę i Harry nie miał czasu na więcej niż szybki pocałunek, bo nie mógł się spóźnić na ustawkę z fotoreporterami.
Przebywanie w Los Angeles miało swoje wady i zalety.
Nienawidził tego, że musiał paradować przed nimi jak zwierzak w cyrku, czasem nawet udając, że w ogóle nie zauważa ich fleszy, ani gigantycznych obiektywów aparatów ukrytych za rogami budynków. Był szczerze zdumiony, że niektórzy wierzyli, że takie zdjęcia powstawały — och, tak bardzo — przypadkowo. Tak bardzo przypadkiem znalazł się akurat pod tym klubem lub tak bardzo przypadkiem natrafił podczas porannego joggingu na bandę dziennikarzy.
Jeśli jednak nauczył się czegokolwiek przez te ostatnie cztery lata, to tego, że ludzie przymkną oko na wszystko, byle tylko zachować idealną iluzję, jaką sobie wykreowali.
Cóż, najważniejsze, że on sam wie, kim jest i o co w tym chodzi, pocieszał się, wchodząc do domu. Zrzucił buty, postawił na półkę i rozpiął ostatnie dwa guziki koszuli, zdejmując ją. Przeszedł przez korytarz, zaglądając po drodze do salonu, ale Louisa tam nie było.
— Lou! — zawołał. — Skarbie, wróciłem, gdzie jesteś?
Zero werbalnej odpowiedzi, ale z górnego piętra dobiegło coś, jak trzaśnięcie drzwiami. Harry wzruszył ramionami, przekonany, że Louis bierze prysznic i skierował się do kuchni. Przez chwilę przyglądał się zawartości lodówki, zastanawiając się, czy naprawdę chce mu się gotować, czy może czas wypróbować coś nowego z listy knajpek z jedzeniem na wynos, kiedy ktoś wskoczył mu nagle na plecy.
— Uch — stęknął, ale automatycznie złapał tyłek Louisa, aby utrzymać jego ciężar. — Lou, co do cholery…
— Harry, Haz, Haroldzie, Hazza — wyświergotał Louis. — Tak bardzo za tobą tęskniłem.
Harry ostrożnie odsunął się od lodówki, zamykając ją.
— Nie było mnie jakąś godzinę. Lou, proszę, zejdź ze mnie, bolą mnie plecy.
— To cała wieczność! — wysapał Louis oburzony, posłusznie zeskakując na ziemię. Przesunął dłońmi po plecach Harry’ego, jakby w przeprosinach.
Kiedy Harry odwrócił się, aby na niego spojrzeć i przywitać się porządnie, zaniemówił odrobinę. Louis miał na sobie…
— Czy to są szelki? — zapytał Harry tępo. — Przypięte do… — Zerknął w dół. — Dresów.
— Wróciłeś tak wcześnie, że nie miałem czasu się przygotować! Zresztą — dodał Louis, kładąc dłoń na biodrze i wypychając je — moje uda rozrosły się do nieproporcjonalnych rozmiarów. Żądam, abyś na obiad ugotował coś zdrowego.
Harry zamrugał, zaskoczony.
— Yy, tak szczerze to zastanawiałem się, czy czegoś dzisiaj nie zamówić… — zaczął, ale przerwał na widok furii na twarzy jego chłopaka.
— Nie zgadzam się. Musisz gotować, ty zawsze gotujesz.
— To akurat przesada, Lou. Dzisiaj…
— Koniec dyskusji — uciął ostro Louis
Harry zmarszczył brwi.
— O co ci chodzi? — zapytał. — Dziwnie się zachowujesz.
— Ja się dziwnie zachowuję? — Louis spojrzał na niego z uniesioną brwią, kładąc obie dłonie na biodrach. — To ty nie chcesz gotować.
— Co ty z tym gotowaniem! — wykrzyknął Harry. — Dobra, świetnie, zrobię ci na obiad jakąś sałatkę, Jezu Chryste.
Furia zniknęła z oczu Louisa jak za dotknięciem magicznej różdżki i chłopak wyszczerzył się.
— Żartowałem — powiedział. — Wcale nie chcę nic zdrowego, bo moje uda są zajebiste. Cały jestem zajebisty, prawda, Hazza? Powiedz, że jestem najbardziej zajebistą i najzabawniejszą osobą na całym świecie.
Harry patrzył jedynie na niego tępo, kompletnie nie rozumiejąc, o co w tym wszystkim chodzi.
— Wiesz co — powiedział powoli — może zadzwonię do chłopaków. Niall jest w LA, na pewno z chęcią…
— Nie!
Gwałtowna odpowiedź Louisa tak go zaskoczyła, że niemal upuścił telefon na podłogę.
— Dlaczego nie?
— Hazza — westchnął tylko jego chłopak, jakby to Harry zachowywał się jak wariat. — Niall wyje nam całą lodówkę. Zresztą na pewno się teraz masturbuje.
Harry nadal patrzył na niego tępo, szukając jakichś wskazówek w jego twarzy, jakiegoś załamania, czegokolwiek, ale mina Louisa była śmiertelnie poważna.
— Liam? — zaproponował Harry.
— Na pewno jest na siłowni, gdzie przegląda tweetera, szukając czegoś złego na swój temat, aby rozpocząć kolejną gównianą burzę w fandomie.
— Okej, dosyć tego — stwierdził ostro Harry. — Czy ty coś brałeś? Zayn znowu zostawił tu swoją…
— Och, Zayn — sapnął Louis marzycielsko. — Jest taki śliczny, zauważyłeś? Nie tak, jak ty, ale na ten ostry, ostry sposób. Na pewno przegląda się teraz w lustrze, paląc szluga i kontemplując nad mrokiem życia. Nie, nie możesz zadzwonić do Zayna. Lepiej mnie wypieprz.
Gdyby to ostatnie zdanie zostało wypowiedziane w każdej innej sytuacji, Harry nie wahałby się ani chwili, aby podsadzić Louisa na blat i wypieprzyć go za wszystkie czasy, ale w tym momencie jakoś nie miał na to ochoty.
Postanowił być szczery.
— Jakoś nie mam teraz na to ochoty.
Louisa to nie obeszło. Zarzucił dłonie na jego szyję, przytulając się do nagiej piersi chłopaka. Stanął na palcach i przycisnął usta do jego ucha.
— No dalej, Hazza, pozwolę ci na wszystko, czego zapragniesz. Będę twoim małym, słodkim pasywem… — umilkł nagle i wcisnął twarz w jego szyję.
Harry czekał na ciąg dalszy jeszcze chwilę, gdy nagle poczuł, jak ciało Louisa drży.
— Och, Boże — wysapał z wyraźną ulgą. — Naprawdę myślałem, że mówisz o wszystkim poważnie.
Louis zaśmiał się w głos, najwyraźniej nie mogąc się już powstrzymać. Odsunął się, przecierając lekko oczy.
— Twoja mina, ja pierdolę — parsknął. — Żałuję, że tego nie nagrałem.
— Tak bardzo cię nienawidzę. — Harry uderzył go lekko w ramię, kręcąc głową. — Co to wszystko miało znaczyć?
Louis nie odpowiedział, wciąż chichocząc i wcisnął mu w dłoń swój telefon. Kiedy Harry go odblokował, wyświetliła się ostatnio otwarta strona. Najwyraźniej Louis spędził cały ranek na… czytaniu kiepskich ficków.
— Serio — powiedział Harry tępo. — Serio, skarbie.
— Nie uwierzysz, jak bardzo schematyczna jest większość z nich.
— Sądząc po tym przedstawieniu, raczej wiem już wszystko.
Oddał Louisowi telefon. Jego chłopak wyszczerzył się szeroko i pocałował go w policzek.
— Lepiej ciesz się, że oszczędziłem ci pieśni na temat seksu grupowego z resztą zespołu — wymruczał.
Harry w odpowiedzi posadził go na kuchennym blacie.

* * *

— Następnym razem, jeśli chcesz odgrywać jakieś ficki, mogę ci polecić kilka naprawdę ciekawych.
Louis poklepał go po kolanie, unosząc widelec z jedzeniem do ust.
— Spokojnie — odparł. — Do tej listy polecanych jeszcze nie doszedłem.

KONIEC
____________________
 
 
 
Martynax 



Opiekun Puchonów
It Is What It Is


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Lip 2013
Posty: 2789
Skąd: Lodz
Wysłany: 2014-08-11, 23:48   

Och, mój Boże XD Zniszczyłaś mnie tym tak bardzo, serio :P Na końcówce śmiałam się jak głupia i przy każdym wspomnieniu o pozostałych chłopcach miałam durny uśmiech na twarzy XD
Jednak kiedy radocha minęła i tak popatrzyłam na te twoje przytyki, co do kreacji bohaterów to zobaczyłam, że w sumie to trochę smutne. I schematyczność tak bardzo działa i ludzi tak bardzo nie stać na kreatywność. Mówię nawet o samej sobie, ja też korzystam z utartych schematów, bo tak prościej i to jakoś siedzi w głowie.
A teraz popaplam o każdym chłopcu:
carietta napisał/a:
Żądam, abyś na obiad ugotował coś zdrowego.

carietta napisał/a:
— Nie zgadzam się. Musisz gotować, ty zawsze gotujesz.

Uch, cholera, z tego korzystam, bardzo XD Bo Harry umie gotować i Harry je banany, więc mój mózg automatycznie łączy go z gotowaniem i świrem na punkcie zdrowej żywności, lol :P Chociaż prawdopodobnie ma ciężko wywalone na gotowanie, kiedy jest zmęczony po trasie, wywiadach i innych takich, no ale... XD AU zawsze rządzi się swoimi prawami, więc tam mogę^^
carietta napisał/a:
— Wcale nie chcę nic zdrowego, bo moje uda są zajebiste. Cały jestem zajebisty, prawda, Hazza? Powiedz, że jestem najbardziej zajebistą i najzabawniejszą osobą na całym świecie.

Okej, tu jestem bezpieczna (chyba), bo nie umiem kreować zabawnego Louisa, więc XD Ale prawda, gdzie bym czegoś nie czytała to jednak jest obraz Tommo, który robi ze wszystkiego żarty albo Louisa, który jest nadpobudliwy jak ja po trzech Red Bullach. I jak się zastanowić to oprócz tego, że Louis jest głośny, lubi robić sobie jaja, to tak naprawdę bywa sassy dupkiem, który potrafi być humorzasty. Btw, zapomniałaś dodać zazdrości do tego obrazka (do me a favour?) XD
carietta napisał/a:
— Niall wyje nam całą lodówkę. Zresztą na pewno się teraz masturbuje.

Tia, to chyba najbardziej utarty schemat w całym fandomie XD A wszystko przez kilka nieopatrznych słów Nialla o tym, że może zjeść obiad kilku osób na raz i coś tam gdzieś było o masturbacji. Nic dziwnego, że ludzie z tego korzystają XD (Boże, ja też - będę miała teraz kompleks, car :P)
carietta napisał/a:
— Na pewno jest na siłowni, gdzie przegląda tweetera, szukając czegoś złego na swój temat, aby rozpocząć kolejną gównianą burzę w fandomie.

Hm, na to jeszcze nigdzie nie trafiłam. Znaczy, siłownia okej, ale tweeter nie bardzo. Znaczy się, że jeszcze mało czytałam xd albo trafiałam na w miarę ogarnięte ficki (*wcale nie myśli o Liamie księdzu i małych dzieciak* potrzebuję wybielić sobie po tym mózg).
carietta napisał/a:
Nie tak, jak ty, ale na ten ostry, ostry sposób. Na pewno przegląda się teraz w lustrze, paląc szluga i kontemplując nad mrokiem życia. Nie, nie możesz zadzwonić do Zayna.

huh, to jest chyba najboleśniejszy part, wiesz? Bo jest tyle rzeczy, których można powiedzieć o Zaynie - tyle - a ludzie spłycają go do kolesia, który nie przejmuje się niczym oprócz wyglądu i ma emo myśli... Osobiście go widzę jako wyluzowaną osobę, która stara się ignorować cały ten syf wokół niego, jakim jest życie (just close your eyes and enjoy the rollercoaster that is life) i nie zapominajmy, że częściej widuje się Zayna wydurniającego się z Tomlinsonem i uśmiechającego, niż będącego so fucking mysterious^^

I piękne jest to, że w tym całym wytykaniu schematyczności ficków, potrafiłaś pokazać swoją wizję Harry'ego i Louisa i to jak się kochają.

Dzięki :*

P.S sorry za te dzikie wywody XD
____________________

 
 
mea 



Order Merlina II klasy


Wiek: 32
Dołączyła: 09 Paź 2009
Posty: 1998
Wysłany: 2014-08-12, 15:36   

To jest tak zajebiście genialne, że nie mogę :D Wystarczy iść na ao3 i zacząć czytać, 3/4 fików zawiera wytknięte przez Ciebie schematy. Hahaha dobra nie będę się powtarzać po Martynie, ale Niall (żarłok i wanker) i Zayn (kontemplujący mrok życia lol) i kucharz Harry, ale minuta pełnej podziwu ciszy dla:
carietta napisał/a:
No dalej, Hazza, pozwolę ci na wszystko, czego zapragniesz. Będę twoim małym, słodkim pasywem…
XDDDDDDDDDD
Duży plus za element zaskoczenia, bo kiedy czytałam to pierwszy raz przy becie sama zastanawiałam się co ten Louis w ogóle wyprawia xd (zepsułaś trochę niespodziankę swoją N/A ale cóż xd) i na końcu taki mrgreen na twarzy że szok xd Jest kilka fików, które powinni odegrać, nie sądzisz? ;p I jest też request od mei żebyś wykorzystała fandom jeszcze raz w jakimś opku, bo uwielbiam ten motyw!
Jednym słowem genialne (i nie dlatego, że mam gorączkę) drabble, genialnie dźgające szpikulcem schematyczność autorów :D
Wielki cmok from the mountains :* xddd
____________________
 
 
 
euphoria queen 


Order Merlina II klasy
Miss McKay


Wiek: 29
Dołączyła: 13 Sty 2011
Posty: 2471
Skąd: Mroczny Las
Wysłany: 2014-11-09, 08:12   



Jesteś bardzo zła kobieta, ale w zasadzie nie ma to jak dystans do siebie i swojej pracy. Konieczny, aby się rozwijać, a akurat ciebie o stanie w miejscu nie można posądzić - dlatego totalnie cię kocham i za ten tekst, bo schematyczność atakowała w nim na kazdym kroku, a to już pewien pułap szaleństwa xD

Cudownie lekki i podejrzany tekst. Od początku wydawał mi się jakiś taki lewy, chociaż ewidentnie w tym autobusie dobrze przemyślałaś sprawę, bo wydawał się jednocześnie doskonale zaplanowany w swoim dziele niszczenia psychiki młodych czytelników. Mojej nie! Ja twarda jestem xD No dobra - stara.

Dziękuję za naprawdę świetny psztyk w nos! Każdemu się przydaje!

Pozdrawiam
eu
____________________
euphoria jedynie na ao3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 22


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową