ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[M] Rycerz bez miecza, lecz w łuk uzbrojony.
Autor Wiadomość
Mischief 



3-klasista


Dołączyła: 10 Lip 2014
Posty: 34
Skąd: z Baker Street 221B
  Wysłany: 2014-07-14, 10:42   [M] Rycerz bez miecza, lecz w łuk uzbrojony.

Tytuł: Rycerz bez miecza, lecz w łuk uzbrojony. (pierwszy, który wpadł mi do głowy :mrgreen: )
Autor: Mischief
Beta: Martynax :mrgreen:
Fandom: Young Justice/Liga młodych
Pairing: Wally West (Kid Flash)/Roy Harper (Red Arrow)
Info: AU, w którym Wally mieszka z Flashem w jednym domu, a Roy nie ma focha.

Dedykowane tym, co zrozumieją :mrgreen:



Od tragicznej śmierci Rudolpha i Mary Westów minęły raptem dwa lata, a ich czternastoletni wówczas syn, Wally, trafił do domu swojej ciotki i jej męża, mieszkających w Central City. Małżeństwo podjęło decyzję o zaopiekowaniu się sierotą.
Wallace szybko przyzwyczaił się do nowego trybu życia w nowym i nieznanym otoczeniu. Kiedy wreszcie poznał prawdziwą tożsamość swojego idola nie potrafił powstrzymać uśmiechu na myśl, że człowiek, którego podziwiał już od wielu lat, jest z nim pod jednym dachem. Barry Allen, czyli małżonek Iris, ciotki Wally’ego i aktualnej opiekunki, działał w Central City jako Flash.
Niedługo po tym wydarzeniu przydarzył mu się podobny wypadek do tego, któremu uległ jego idol. * Od tamtej pory Wallace znany był pod pseudonimem „Kid Flash”. Pomagał ludziom na ulicach miasta, ale był zbyt szybki, aby ktokolwiek zdążył mu choćby podziękować.
Stał się pomocnikiem superbohatera.

- Wally! – ktoś nawoływał go naprawdę głośno, uderzając w drzwi sypialni.

Wymamrotał coś pod nosem, przekręcając się na drugi bok i postanowił totalnie zignorować zirytowaną osobę, która próbowała dostać się do jego pokoju, prawdopodobnie tylko po to, aby go obudzić i zawlec do kuchni na śniadanie.
Już kilka dni wcześniej zauważył, że w szufladzie spoczywa nieużywany jak dotąd klucz, więc za każdym razem, kiedy tylko szykował się do snu, najzwyczajniej w świecie zamykał się od środka, uniemożliwiając nieproszonemu gościowi wtargnięcie do jego prywatnej samotni.
Hałas nasilał się przez kolejną minutę, a potem nagle ustał.
Nie bez satysfakcji spostrzegł, że Barry zrezygnował z planu i oddalił się, najprawdopodobniej chcąc przekazać swojej żonie przykrą wiadomość o niepowodzeniu. Westchnął głęboko, powoli dochodząc do wniosku, że nie uda mu się ponownie zasnąć. Dłuższą chwilę wpatrywał się w plakat przedstawiający uśmiechniętego mężczyznę w zielonym, obcisłym stroju, noszącego na twarzy, tego samego koloru, maskę. Green Lantern. W rogu posteru widniał całkiem spory bazgroł, inaczej nazywany „autografem”.
Podniósł się na łokciu i odruchowo zaczesał swoje rude włosy. Sięgnął, po leżący na szafce nocnej telefon, w pytającym geście unosząc brew. Tak, jak się spodziewał, czekała na niego nowa wiadomość.

„Od: Roy
Nie dałeś ani jednego znaku życia od czterech godzin. W twoim przypadku to może oznaczać tylko kłopoty.”

Cały on, pomyślał, przewracając oczami i oparł się plecami o ścianę, odpisując.

„Do: Roy
Spokojnie, łuczniku. Nic mi nie jest. Po prostu byłem zmęczony”

Zawahał się przez moment, jednak postanowił nacisnąć „wyślij”. Zastanawiał się, kiedy on i pomocnik Zielonej Strzały znaleźli wspólny język. Oficjalnie większość ludzi uważało, że oboje za sobą nie przepadają, ale prawda była zupełnie inna.

- Wally! Jeśli w tym momencie nie zejdziesz na śniadanie to obiecuję, zostawię cię na pastwę Thawne’a! – zawołał Barry, najwidoczniej wracając pod drzwi.

- Wiem, że byś tego nie zrobił! – odparł, krzywiąc się lekko. Samo myślenie o nikczemnym profesorze Zoomie wywoływało u niego ciarki.

- Liczę do trzech! Jako najszybszy nastolatek na świecie powinieneś zdążyć, zanim skończę mówić dwa – mężczyzna kontynuował uparcie, nie dając za wygraną. – Jeden…

Nie minęło dziesięć sekund, jak Wally energicznie otworzył drzwi i uśmiechnął się szeroko.

- Właśnie pobiłem swój rekord – oznajmił wesoło, wymijając nadal stojącego w progu Barry’ego.

- To lepiej, abyś jeszcze zdążył zjeść i dotrzeć do szkoły – odparł mu, odsuwając się na bok. – Chyba nie chcesz się do niej spóźnić?

- Szkoły? Przecież dziś jest sobota... – zaczął niepewnie, lekko zagryzając dolną wargę.

- Chciałbyś, dzieciaku. Dziś mamy piątek, więc byłeś blisko. – Barry wyglądał na niezmiernie rozbawionego dezorientacją swojego podopiecznego i nawet nie starał się ukryć śmiechu. – Tym razem pozwalam ci pobiec, bo autobus już odjechał. Ale uważaj na buty, były kupione w ubiegłym tygodniu – dodał, kiedy już się trochę uspokoił.

Prawdą było, że Wally często niszczył, nieprzystosowane do zbyt szybkiego biegu, obuwie. W efekcie pudełka po trampkach mnożyły się w garażu z niepokojącą szybkością.
Skinął głową i wykorzystując Speed Force** spakował potrzebne podręczniki i zeszyty do torby. Wybiegł z domu niezauważony, pozostawiając za sobą tylko niebieską smugę.

Pierwsze pięć godzin lekcyjnych minęło bez większych problemów. Jego kłopoty zaczynają się dopiero po dzwonku, kiedy Wallace postanowił pozostawić niepotrzebne już książki w swojej szafce. Przekręcał zamek szyfrowy, najpierw dwójka, czwórka, zero, ósemka i na końcu piątka.
W tamtym momencie żałował, że pajęczy zmysł nie był załączony w pakiecie „Mocy Speedstera”.

- Jeszcze się ze mną nie przywitałeś, rudzielcu. Bardzo nie w porządku. – usłyszał czyjś głos za swoimi plecami. I już wiedział do kogo on należy. Bardzo wolno odwrócił się twarzą do swojego „rozmówcy”.

Kyle był dręczycielem młodszych i aktualnie powtarzał drugą klasę w Akademii CC.
Wally pobladł i głośno przełknął ślinę. Oczywiście, mógłby przyłożyć osiłkowi w twarz tysiąc czternaście razy, nim ten zdążyłby mrugnąć. Ale to oznaczałoby pokazanie swoich umiejętności, a co za tym idzie: przyznanie się do bycia Kid Flashem.

- Aż taki głupi jesteś, że nie zrozumiałeś ukrytego przekazu? – zapytał, ale on nie odpowiedział, jeszcze bardziej przypierając plecami do szafki. Musiał jednak przyznać, że jak na takiego tłuka, Kyle nieźle radził sobie z ojczystym językiem. To jedyny przedmiot, z którego miał na koniec roku pozytywną ocenę.
Napastnik oparł ręce po obu stronach, skutecznie uniemożliwiając Wally’emu ucieczkę.
A potem stało się coś, na co w duchu liczyła niedoszła ofiara. Dwa lata starszy od niego Roy szybkim ruchem powalił dręczyciela na ziemię, skutecznie go unieruchamiając. Tamten jęknął, zdezorientowany, kiedy został skrępowany.

- Mówiłem ci, żebyś w kocu zrobił z nim porządek – powiedział do Wallance’a spokojnie, otrzepując dłonie i spoglądając na niego.
- Ciekawe w jaki sposób. Dobrze wiesz, że nie potrafię tyle co ty – mruknął, jednak spoglądał na niego z wdzięcznością wymalowaną na twarzy.

- Co masz jeszcze? – starszy chłopak ominął zwijającego się na ziemi Kyle’a i objął, idącego obok, Wally’ego.

- Gejowie Weasleyowie! – zawołał jeszcze tamten, podnosząc się. Ostatnio coraz częściej ich tak nazywał, gdyż obaj chłopcy mieli rude włosy.

Roy posłał mu ostrzegawcze spojrzenie, więc zamilkł i speszony ruszył w przeciwną stronę.

- W zasadzie to była moja ostatnia lekcja – odparł cicho Wally i szturchnął swojego towarzysza w ramię. – Mój rycerz w lśniącej zbroi. – Przewrócił oczami i teatralnie machnął ręką, niczym mdlejąca księżniczka. – Od kiedy to się taki dobry zrobiłeś, co?

- Odkąd musze osłaniać twój nieletni tyłek – wymamrotał Roy pod nosem, ignorując jego urażone spojrzenie. – Ja potrafię walczyć, a ty szybko uciekać – dodał z zadowoleniem.

- Ej! Ja tobie też nieraz pomogłem!

- Ale nie w walce wręcz. – Roy od razu wiedział, że nie wygra tej słownej potyczki.

- Sam załatwiasz przeciwników z odległości co najmniej kilku metrów, a ja narażam się i muszę się zbliżać – zamarudził Wally, kręcąc głową z dezaprobatą. – Ty mnie wcale nie doceniasz.

- Ponieważ zachowujesz się dziecinnie – powiedział ze śmiechem. Nie to, żeby uważał go za dziecko.

West nie odpowiedział, błądząc wzrokiem po korytarzu. Kiedy w końcu doszli do drzwi frontowych, uświadomił sobie, że nadszedł moment rozstania.

- Więc... Zobaczymy się potem? – zapytał z nadzieją w głosie.

Roy zrobił krok do przodu i spojrzał w oczy młodszemu chłopakowi, który wydawał mu się tak niewinny, jak to tylko możliwe. Sam dobrze się przekonał, że pozory są bardzo mylące. Po krótkiej chwili wahania ujął jego twarz w dłonie i przyciągnął do nieśmiałego pocałunku.

- Tak, do potem – odparł, uśmiechając się lekko na widok zaskoczonego Wally’ego, aby następnie zniknąć w tłumie uczniów.

„Roy Harper, człowiek, który zwycięsko wyszedł z FRIENDZONE.”

* Flash zyskał swoją superszybkość pewnej nocy, podczas której będąc w policyjnym laboratorium został trafiony piorunem.
** To „energia” która daje speedsterom ich moce. W mini serii komiksowej „Flashpoint Paradoks” pisano o Speed Force jak o miejscu, więc można się pogubić :D
____________________
• "Every villain is a hero in his own mind" •
 
 
kasssumi 



Pisarz Filmów i Seriali Roku 2013


Wiek: 26
Dołączyła: 19 Mar 2012
Posty: 188
Skąd: Gniezno
Wysłany: 2014-07-14, 12:05   

Szczerze powiem, że z Young Justice bardziej do mnie przemawia Wally/Dick, ale w scence, którą opisałaś, nie trzeba oddawać się temu, kto powinien być z kim c; Wygląda to na początek czegoś większego, jakby było kawałkiem całości, bo nie mamy ani początku tej znajomości, ani nic większego opisanego w ich kierunku. Ale jest ładne! Takie wprowadzające i słodkie :D Bardzo przyjemnie też napisałaś ten pierwszy akapit, streszczający to, co można powiedzieć o Wallym.
____________________
Not to be dramatic but Harry Potter would lose his fucking shit if he knew how y'all treat Ron Weasley
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 24


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową