KOPIOWANIE JAKICHKOLWIEK TEKSTÓW Z TEGO FORUM I UMIESZCZANIE ICH W MIEJSCACH DOSTĘPNYCH DLA INNYCH LUDZI JEST ZABRONIONE. OSOBY, KTÓRE ZŁAMIĄ TĘ ZASADĘ (PRZY OKAZJI PRAWO) ZOSTANĄ ZBANOWANE I USUNIĘTE Z FORUM.
LINK, W KTÓRYM ZNALEZIONO TEKST ZOSTANIE UMIESZCZONY NA CZARNEJ LIŚCIE.
Wysłany: 2009-08-15, 20:04 Najlepszy lek na kaca [M] [T]
Bardzo dziękuję za pomoc moim betom: Kumie i Patsy. Wiele się od nich nauczyłam. Buziaczki dla was dziewczyny!! :****
Autor tłumaczenia: Miya
Autor oryginału: Healer Pomfrey
Tytuł oryginału: The Mediwitch’s Apprentice
Link do oryginału: http://www.fanfiction.net...tchs_Apprentice
Zgoda autorki: Jest
Bety: Kuma i Patsy
Najlepszy lek na kaca
Poppy siedziała na krześle w pustym pokoju wspólnym, usiłując skupić się na swojej pracy domowej i mamrocząc coś do siebie ze zniecierpliwieniem. Raz po raz spoglądała na jedną ze swoich najlepszych koleżanek, Minerwę, która leżała na jednej z najwygodniejszych sof i zasłaniała oczy przed jaskrawym światłem.
Wczoraj były urodziny Poppy i Minerwa z Rolandą, które były szesnastoletnimi Gryfonkami tak jak ona, upierały się, by wyprawić przyjęcie urodzinowe w ich dormitorium. Dziewczyny kupiły niewyobrażalną ilość butelek kremowego piwa. Poppy nie miała pojęcia, jak jej dwie koleżanki poradziły sobie z przemyceniem tak wielkiej ilości trunku do zamku. Nie wypiła nawet w całości jednego napoju, będąc w pełni usatysfakcjonowaną jednym kuflem, podczas gdy jej obydwie przyjaciółki miały kaca. Rolanda nie wygrzebała się jeszcze z łóżka, co było normalne odkąd lubiła spać w weekendy, ale Poppy była pewna, że ona również musiała źle się czuć.
- Minnie, jesteś pewna, że nie chcesz bym zaprowadziła cię do babci? - zapytała z troską Poppy, ponieważ zauważyła, że jej koleżanka krzywiła się z bólu.
- Jestem pewna - odpowiedziała stanowczo Minerwa, odsłaniając nieznacznie oczy i rzucając Poppy mordercze spojrzenie. Nie było mowy żeby poszła z kacem do szkolnej pielęgniarki. Babcia Poppy, Teresa Pomfrey, była bardzo miłą i wyrozumiałą czarownicą i mimo , że chciałaby zażyć eliksir, wolała zostać tam, gdzie była. Wszyscy poszli na cały dzień do Hogsmeade, więc i tak nie mogli się z niej naśmiewać.
- Po wypiciu eliksiru na kaca błyskawicznie poczujesz się lepiej - powiedziała Poppy delikatnie, a Minerwa obróciła się do ściany i skuliła.
***
Rolanda jęknęła, gdy otworzyła oczy na krótką chwilę, by natychmiast znów je zamknąć. - Och, dlaczego wypiłam aż tyle kremowego piwa? - myślała. - Jak mogłam być taka głupia? To najgorszy kac, jakiego dotąd miałam. Bolały ją oczy, zdawało się, że jej głowa wkrótce eksploduje, słyszała jakby przez mgłę i nawet w ustach czuła smak niestrawionego alkoholu. Leżała na plecach, zastanawiając się, gdzie są jej przyjaciółki. - Pewnie Poppy ma zamiar powiedzieć: „Mówiłam ci, żebyś tyle nie piła” i ona i Minnie będą się śmiały, jeśli zobaczą mnie w takim stanie, - myślała, postanawiając, że zostanie w łóżku dopóki nie poczuje się lepiej.
Niestety, nie mogła już dłużej udawać. Nie dość, że musiała pilnie skorzystać z toalety, to jeszcze jej usta i gardło stały się bardzo bolące i suche do tego stopnia, że jedynym, czego teraz pragnęła, była woda. Powoli wywlokła się z łóżka, które nieoczekiwanie wydało się jej najwygodniejszym miejscem na całym świecie.
- O nie - jęknęła, trzymając się mocno ściany, ponieważ pokój zaczął się obracać dookoła w bardzo szybkim tempie. - Po co ludzie płacą za kolejkę górską, jeżeli potrzeba tylko kilku butelek kremowego piwa, by czuć się tak, jak w wesołym miasteczku? – pytała samą siebie i powoli wyszła do dormitorium, trzymając się cały czas ściany.
W końcu doczłapała się do łazienki, przynosząc sobie ulgę, zanim doszła do umywalki i napiła się trochę wody. - Kto to? Czy to ja? - myślała patrząc w lustro. Twarz w odbiciu miała kolor prześcieradła, pod jej półprzymkniętymi oczami pojawiły się blade sińce, natomiast jej przepocone włosy dziwnie lepiły się do czoła i policzków. Nie wiem kim jesteś, ale zamierzam dokładnie cię umyć - powiedziała do siebie, uświadamiając sobie, że jej głos jest bardzo zachrypnięty. - Już nigdy tyle nie wypiję – obiecywała sobie i ochlapała swoją twarz strumieniem zimnej wody, zanim opuściła łazienkę.
- Poppy i Minerwa będą się śmiać, jeśli nadal tam są – pomyślała i zbiegła po schodach prowadzących do pokoju wspólnego, aby zobaczyć się ze swoimi przyjaciółkami.
- Cześć, Minnie, gdzie jest Poppy? - zapytała opadając na pustą sofę, rada z tego, że może się znów położyć.
- Poszła do Wielkiej Sali na obiad - odpowiedziała Minerwa, odwracając się w jej stronę. - O mój Boże, Rolanda, nic ci nie jest? Wyglądasz gorzej niż ja.
- Czuję się okropnie - wymamrotała Rolanda. - Muszę wrócić do łóżka, tu jest tak zimno.
- Zimno? - Minerwa spojrzała na nią zmartwiona, dostrzegając gwałtowny dreszcz, który przeszył ciało Rolandy. Uświadomiła sobie, że jej koleżanka jest w o wiele gorszej sytuacji, więc powoli usadziła ją i czekała aż miną zawroty głowy, po czym przyniosła koc z jednej z szaf, ostrożnie okrywając nim dziewczynę.
- Dzięki ci, Minnie - wymamrotała Rolanda, kiedy Minerwa wróciła na swoją sofę kładąc się ponownie.
***
Po pośpiesznie zjedzonym obiedzie , który był nudny bez przyjaciółek, Poppy poszła do skrzydła szpitalnego, aby porozmawiać ze swoją babcią.
- Witaj, Poppy, co cię sprowadza tutaj w tak miłym dniu? - zapytała zaskoczona Teresa, wiedząc, że prawie wszyscy od trzeciego roku wzwyż poszli do Hogsmeade.
- Minnie i Rolanda mają kaca - odpowiedziała ze zniecierpliwieniem Poppy, przewracając oczami i kiedy tylko pielęgniarka zaczęła się śmiać, również i ona uśmiechnęła się lekko. - Co w tym jest takiego śmiesznego? - zapytała oburzona. - Mogłybyśmy spędzić wspaniały dzień w Hogsmeade albo na błoniach, albo… przerwała na chwilę, nie chcąc myśleć w tej chwili o swojej pracy domowej.
- Poppy, uspokój się - rzekła Teresa uśmiechając się. - Jeśli jesteś znudzona i samotna, powinnaś wiedzieć, że mogę dać ci lekcję uzdrawiania kiedykolwiek zechcesz. Wciąż musisz ćwiczyć na manekinie właściwie badanie temperatury i w tym miejscu…
- Tak, wiem! - przerwała niecierpliwie Poppy. Mimo, że była biegła w rzucaniu zaklęć uzdrawiających, z tym jednym nie mogła sobie poradzić. - Czy mogłabyś może dać mi dla nich eliksir na kaca? - prosiła z miną nieszczęśliwego szczeniaka.
Teresa westchnęła. - Dobrze, jednakże, możesz dać im tylko wtedy, kiedy będziesz pewna, że one mają kaca i że to nie jest innego rodzaju ból.
Poppy przewróciła oczami. - Nie wiem, ile butelek kremowego piwa one wypiły, ale to jasne, a przynajmniej w przypadku Minnie. Rolanda dotąd nie zmusiła się do wstania z łóżka.
- Nic nie wypiłaś mimo twoich urodzin? - zapytała Teresa i podała Poppy dwie fiolki, wiedząc, że może zaufać swojej wnuczce i uczennicy.
- Tylko jedna butelka przez cały wieczór, nic mi nie jest - odpowiedziała zadowolona Poppy. Z wdzięcznością przyjęła fiolkę i wróciła do pokoju wspólnego.
***
- Och, Rola, wstawaj i oświecaj wszystkich swoją pięknością. Dzień dobry! - rzekła Poppy pogodnie zbliżając się do swojej koleżanki. - Spójrz, przyniosłam wam eliksir na kaca.
- Och, Poppy, jesteś wspaniała - powiedziała z wdzięcznością Minerwa siadając powoli i biorąc fiolkę od przyjaciółki. - Rolanda wydaje się być w gorszym stanie niż ja - poinformowała ją.
- Rzeczywiście, wygląda gorzej od ciebie - potwierdziła Poppy. - Teraz lepiej?
- Ach, o wiele - odpowiedziała Minerwa, wzdychając z ulgą, ponieważ czuła, że ból głowy powoli ustaje.
- Rola, usiądź tak, byś mogła wypić eliksir - powiedziała delikatnie Poppy, stopniowo zbliżając się do swojej przyjaciółki.
- Rola, moja droga, czy ty jesteś chora? - zapytała przerażona Poppy, gdy poczuła ciepło promieniujące z ciała koleżanki i przelotnie spoglądając na półotwarte oczy Rolandy, które wyglądały na szkliste.
- Za dużo alkoholu, czuję się okropnie - wycharczała Rolanda, pochylając się z wdzięcznością, ponieważ Poppy umieściła swoją rękę na jej czole Rolandy.
- Jesteś rozpalona, Rola. Musiałaś zachorować z powodu kaca - powiedziała zmartwiona Poppy, stawiając fiolkę na najbliższym stole. - Poczekaj chwilkę, zamierzam cię zbadać.
Poppy pośpiesznie wróciła do dormitorium, by przynieść swoją torbę medyczną. Uzdrawiające uroki mogła rzucać tylko i wyłącznie na manekina i swoją babcię, ale miała ze sobą mugolską apteczkę. Używała jej do badania przyjaciół, kiedy byli chorzy, czasem tylko po to, by ustalić, czy wysłać ich do Teresy.
- Nie, najpierw daj mi eliksir na kaca - wychrypiała Rolanda, kiedy zobaczyła niebieską torbę w rękach Poppy.
- Nie, w pierwszej kolejności muszę sprawdzić, co ci jest. Jeżeli jesteś chora, nie możesz dostać eliksiru - odpowiedziała spokojnie Poppy, wciskając termometr pod język koleżanki, gdy tylko odezwała się w proteście.
Podczas gdy czekały na odczyt, Poppy pozwoliła swoim zimnym palcom sprawdzić szyję przyjaciółki. Wszystko spuchnięte. - Gardło bardzo cię boli?
Rolanda słabo kiwnęła głową. - To może być zapalenie gardła albo zapalenie migdałków - powiedziała troskliwie Poppy, biorąc z wdzięcznością mokry ręcznik, który podała jej Minerwa - Dzięki Minnie. – Już ci lepiej? - zapytała, przystępując do ochładzania wypieków na twarzy przyjaciółki.
- Czuję się świetnie Poppy, bardzo ci dziękuję za eliksir - odpowiedziała Minerwa uśmiechając się.
- Och nie! Rola, masz bardzo wysoką gorączkę - powiedziała zaniepokojona Poppy, spoglądając na cyfrowy wyświetlacz na termometrze. - Sprowadzę babcię.
- Dobrze - wymamrotała Rolanda, czując się zbyt słabo, by zaprotestować. - Och nie, lew. Dlaczego w pokoju wspólnym, jest lew? Pomocy!
- Spokojnie, Rola, to nie lew, to ja - powiedziała Minerwa siadając na rogu sofy i obmywając twarz koleżanki zimnym ręcznikiem. – Bredzisz, Rola. Niczego tutaj nie ma.
- Dobrze – wymamrotała znów Rolanda i nieświadomie oparła się o zimną tkaninę, czując się bardzo spokojnie w obecności swojej najlepszej przyjaciółki.
Kilka minut później, Teresa wkroczyła do pokoju wspólnego, idąc za Poppy. - Miałaś rację, Poppy. Zapalenie migdałków - zdiagnozowała starsza pielęgniarka. - Rolanda, zamierzam zabrać cię ze sobą.
- Nie, proszę - Rolanda złapała chłodne ramię Teresy. - Proszę pozwolić mi tu zostać. To nie jest nic zaraźliwego, prawda? Poppy może się mną zajmować.
Teresa westchnęła. – Dobrze, jeśli nie masz nic przeciwko temu, by Poppy ćwiczyła na tobie zaklęcia, możesz pozostać w dormitorium. Ale jedynie uroki diagnozujące, żadnych czarów leczniczych! – poinformowała ją, zanim oznaczyła dwie mikstury i podała je dziewczynie.
- Bardzo dziękuję, pani Pomfrey. Teraz jest o wiele lepiej. Oczywiście zgadzam się, by Poppy ćwiczyła na mnie zaklęcia – odpowiedziała, uśmiechając się z trudem.
- Zawsze potwierdzaj swoje podejrzenia mugolskimi sposobami - Teresa pouczyła Poppy surowo. – Przyjdę jutro rano. Jeżeli jej temperatura przekroczy 40 stopni, natychmiast mnie powiadom - Zanim wróciła do skrzydła szpitalnego, obserwowała, jak Poppy i Minerwa pomagają koleżance wrócić do dormitorium i kładą ją do łóżka.
Rolanda kiwnęła zaledwie głową I zamknęła oczy, zasypiając w ciągu kilku sekund.
***
- Minnie, chodźmy do pokoju wspólnego i odróbmy nasze zadanie domowe – powiedziała Poppy z determinacją i rzuciła na Rolandę zaklęcie, żeby mogła zaalarmować ją, jeśli chciałaby wstać albo miała jakiś problem.
- Masz na myśli zadanie z zaklęć? – Minerwa uśmiechnęła się krzywo. – Ja skończyłam je już wczoraj, podczas gdy ty miałaś z babcią swoją lekcję uzdrawiania.
- No dobrze, w takim razie przepisz twoją pracę domową. Spróbuj nauczyć się zaklęcia, które idealnie skopiuje pismo Roli – powiedziała zirytowana Poppy siadając nad swoim zadaniem.
- Poppy, czyż byś też miała kaca? – zachichotała Minerwa. – Dlaczego miałabym ćwiczyć zaklęcie? Ja z łatwością potrafię transmutować kopię z pismem Roli, na pergamin. Transmutacja jest bardzo łatwa!
- Zatem, cokolwiek chcesz zrobić, zrób to – odpowiedziała Poppy w roztargnieniu, bo koncentrowała się na swoim eseju na temat W jaki sposób zaczarować Wielką Salę, żeby śnieg padał z sufitu na wierzch sztucznej choinki bez opadania na podłogę. – To głupie, żeby robić coś takiego latem – wymamrotała z niezadowoleniem, gorączkowo skrobiąc po pergaminie.
Właśnie pisała ostatnie zdanie, gdy zaklęcie alarmujące, które rzuciła na Rolandę, uświadomiło ją, iż jej koleżanka już nie śpi. – Rola się budzi – powiedziała do Minerwy i obie dziewczyny pospieszyły do dormitorium.
- Cześć, śpiochu, jak się czujesz?
- Na przemian zimno i gorąco, a w moim gardle chyba utknął jakiś zabłąkany znicz - jęknęła Rolanda, z wdzięcznością przyjmując zimny kompres, który Poppy położyła jej na czole.
- Wydaje się, że dawka leku przestała działać – stwierdziła. – Nawet nie zauważyłam, kiedy ten czas minął. Pozwól mi szybko ciebie zbadać, a następnie dam ci kolejną dawkę. - Po tym spróbowała wetknąć termometr do ust przyjaciółki i przeraziła się, kiedy Rolanda wypluła go i zamknęła usta.
- Obiecałaś, że wypróbujesz swoje zaklęcia – poskarżyła się ochryple.
- Nie tylko uroki, – odpowiedziała Poppy surowo, potrząsając głową. – Teraz otwórz usta. Włożyła siłą szklany przedmiot do ust Rolandy i wyciągnęła różdżkę, starannie wskazując na głowę dziewczyny.
Koniec jej różdżki wskazał 42,3 stopni gorączki, a Minerwa odskoczyła na koniec łóżka.
- Idę po twoją babcię – krzyknęła, już podbiegając do drzwi.
- Nie, Minnie, zostań. Zrobiłam coś nie tak – powiedziała Poppy spokojnie, wzdychając z irytacją. – Nigdy nie udaje mi się rzucić tego uroku. Spójrz, teraz temperatura obniżyła się o pięć stopni.
Spróbowała jeszcze parę razy, ale za każdym razem rezultat był inny.
- Nie strasz mnie tak, Poppy! – powiedziała Minerwa ze złością. – I ty chcesz zostać w przyszłości następczynią swojej babci ? - Spojrzała krytycznie na swoją przyjaciółkę, która teraz spokojnie machała swoją różdżką nad dziewczyną.
- Tak, Minnie, to jest jedno z najtrudniejszych zaklęć, ale ja muszę upewnić się ćwicząc to na Rolandzie i na tobie – powiedziała surowo Poppy, kiedy wyciągnęła termometr z ust Rolandy wzdychając z ulgą i zobaczyła , że za trzecią próbą otrzymała właściwą wartość.
***
Resztę weekendu Poppy i Minerwa spędziły na opiece nad chorą koleżanką. W poniedziałkowy poranek, Rolanda wstała, czując się o wiele lepiej. – Dzięki za niańczenie mnie aż do powrotu do zdrowia, Poppy, czuję się świetnie. Mogę już iść na lekcje, pani uzdrowicielko?
Poppy kiwnęła głową z zadowoleniem. – Masz się o wiele lepiej. Jednakże, nadal masz trochę podwyższoną temperaturę, więc obawiam się, że muszę zatrzymać cię w łóżku jeszcze jeden dzień…
- A ja ci powiem, że nie mam zamiaru leżeć przez cały dzień w łóżku i zostawić wam samym całą zabawę z Dumbledore’em – wysyczała gniewnie Rolanda, siadając.
- Musisz posłuchać Poppy, Rolando. Tak w ogóle to tutaj masz twoją szkolną torbę. Twoje zadanie domowe jest skończone – powiedziała jej Minerwa. - Mam ci ją dać?
Poppy westchnęła zirytowana. – Niech ci będzie, jeśli masz zamiar czarować Dumbledore’a swoim szklanym spojrzeniem. W każdym razie, chcę zbadać cię znowu przy obiedzie i jeżeli będziesz w gorszym stanie, zabiorę cię do skrzydła szpitalnego.
- Już sobie wyobrażam, jak Poppy zostaje bardziej przerażającą uzdrowicielką niż jej babcia – zachichotała Minerwa.
- Cóż, najpierw musi mnie złapać. Chodźmy na śniadanie – odpowiedziała Rolanda i wygramoliła się z łóżka, podbiegając szybko do drzwi, nie przejmując się nawet swoją szkolną torbą.
Chwilę później, Minerwa turlała się po podłodze, śmiejąc się. – Ona… ona… nawet… nie zauważyła… że transmutowałam jej piżamę, żeby wyglądała jak wiewiórka – wykrztusiła Minerwa.
- Zatem, nie mam zamiaru biec za nią i informować jej o tym. Za chwilę zda sobie z tego sprawę, kiedy wejdzie do Wielkiej Sali – odpowiedziała sucho Poppy, potrząsając głową z irytacją, ponieważ zobaczyły wiewiórkę o rozmiarach człowieka wybiegającą z dormitorium.
Może wypowie się jedna z bet. O treści nie trzeba się za długo rozwodzić, w końcu nie jest ona zależna od ciebie. Można powiedzieć, że jest momentami zbyt słodka i może trochę niewiarygodna, ale plus masz tutaj za zajęcie się postaciami, które często są omijane w fanfiction. Mało pisze się o Poppy, Minerwie i Rolandzie, szczególnie w czasach szkolnych.
Debiut translatorski jak najbardziej mi się podoba. Wiem, jak trudno jest przebrnąć przez swoje pierwsze tłumaczenie, ale ważnym jest, żeby poświęcić temu dużo czasu. Z pracy z tobą wiem, że tak właśnie zrobiłaś. Efekt końcowy jest całkiem zgrabny. Nie widzę już żadnych zgrzytów, wszystko jest po polsku i czyta się bardzo lekko. Ładnie przełożyłaś to na swój styl.
Mam nadzieję, że w przyszłości przeczytamy jeszcze jakieś twoje tłumaczenie. Niech także będzie ono o kimś/czymś oryginalnym.
Wybacz Mi, przeczytałam jakiś czas temu, ale nie udało mi się skomentować ( nigdy więcej cudzych dzieci w domu, przysięgam....), więc bardzo dobrze, że się upomniałaś na SB. Według mnie, debiut jest bardzo dobry. Wybrałaś sobie odpowiedni tekst, to bardzo dobrze o Tobie świadczy, że nie przełożyłaś czegoś prostego. Lek na kaca wymagał sporo pracy i dopieszczania i bardzo się cieszę, że się na niego zdecydowałaś. Tłumaczenie jest zgrabne i poprawne, ale będę zUa i pokażę literówki, których jeszcze nie wyłapały twoje bety:
Cytat:
„Mówiłam ci żebyś tyle nie piła”
Chyba brakuje przecinka przed "żebyś"?
Cytat:
Poppy siedziała na krześle w pustym pokoju wspólnym, usiłując skupić się na swojej pracy domowe i mamrocząc coś do siebie ze zniecierpliwieniem.
Brakuje "j" w wyrazie domowej
Mi, przez Ciebie legł mit o Żelaznej Dziewicy Hogwartu, Która Połknęła Kij Od Miotły. Bardzo mi sie podoba taka Minerwa. Kac, transmutowanie piżamy w olbrzymią wiewiórkę i zaloty względem dyrektora. No tak, wyszumiała się opiekunka Lewków, wyszumiała...
Mam nadzieję, że to nie jest Twoje ostatnie tłumaczenie, bo bardzo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam i weny życzę- Abi
____________________
"Często prowadzę ze sobą długie rozmowy i jestem przy tym tak mądry, że czasami nie rozumiem ani słowa z tego, co mówię"
O.Wilde
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach