KOPIOWANIE JAKICHKOLWIEK TEKSTÓW Z TEGO FORUM I UMIESZCZANIE ICH W MIEJSCACH DOSTĘPNYCH DLA INNYCH LUDZI JEST ZABRONIONE. OSOBY, KTÓRE ZŁAMIĄ TĘ ZASADĘ (PRZY OKAZJI PRAWO) ZOSTANĄ ZBANOWANE I USUNIĘTE Z FORUM.
LINK, W KTÓRYM ZNALEZIONO TEKST ZOSTANIE UMIESZCZONY NA CZARNEJ LIŚCIE.
POZA TYM PO KONSULTACJI Z ADMINISTRACJĄ SERWISU CHOMIKUJ.PL PRZY ICH POMOCY KASUJEMY FOLDERY (LUB CAŁE CHOMIKI) PUBLIKUJĄCE OPOWIADANIA BEZ ZGODY ICH AUTORA.
To mój translatorski debiut, więc proszę, nie bijcie zbyt mocno. ;)
Tytuł: Papierowy Smok
Autor: Cosmic
Link: The Paper Dragon
Zgoda: jest
Tłumaczenie: Solarie
Beta: Aribeth (dziękuuję ślicznie! ;*)
Pairing: HP/DM
PAPIEROWY SMOK
– Auć! – syknęła Pansy, pocierając tył głowy. Rozejrzała się po sali lekko zdezorientowana, zauważając przy tym drobnego papierowego smoka leżącego u jej stóp. Zaintrygowana, schyliła się i podniosła go z posadzki.
Figurka została misternie wykonana – miała spiczasty pysk, a jej skrzydła zakończone były malutkimi pazurkami. Całość wyglądała naprawdę ślicznie. Gdy Ślizgonka odwróciła model smoka, ze zdziwieniem zauważyła, że znajdowały się na nim jakieś słowa.
– Kocham cię – odczytała Pansy głośno.
– Tak, wiem, nie musisz tego wciąż powtarzać. – Rozległ się za nią znudzony, przeciągający sylaby głos.
Dziewczyna spojrzała w tamtą stronę, mrużąc zalotnie oczy.
– Po prostu czytam to, co jest tu napisane – odparła i podała blondynowi papierową figurkę. – Ktoś rzucił tym w moją głowę.
– Z pewnością jakiś łamacz niewieścich serc – stwierdził sarkastycznie Malfoy. Po chwili spojrzał na napis, a jego oczy rozszerzyły się w szoku.
Dawniej Ślizgonka z pewnością przeoczyłaby tę subtelną zmianę na jego twarzy, jednak przez ostatnie tygodnie wnikliwiej obserwowała zachowanie przyjaciela, toteż nie uszło to jej uwadze. Draco błyskawicznie odwrócił głowę, prześlizgując wzrokiem po stole Gryffindoru.
Pansy, niespecjalnie zdziwiona, spostrzegła pośród Gryfonów pewnego kruczowłosego ucznia również spoglądającego w ich stronę.
Jego spojrzenie skupiło się dokładnie na Malfoyu.
***
Dwadzieścia godzin wcześniej...
Rozgrzany i spocony po wyczerpującym seksie, Draco wtulił się w swojego kochanka. Harry wciąż oddychał z trudem, powoli dochodząc do siebie po ostatnim orgazmie. Ślizgon lubił tę część ich spotkań prawie tak bardzo, jak sam seks, chociaż były one przyjemne z całkiem różnych powodów.
Gdy zamknął oczy, mógł udawać, że obaj leżeli na wygodnym łóżku w sypialni, a nie w starej, nieużywanej klasie na rozłożonych niedbale szatach, oraz że wspólnie uprawiali miłość, nie tylko zwyczajny seks.
Nie pozostał w objęciach Gryfona zbyt długo – gdy ten w końcu uspokoił oddech, odsunął się od Malfoya, wstał i pospiesznie zaczął zakładać ubrania. Blondyn obserwował go, wciąż siedząc na podłodze.
– Nie pragniesz czegoś ponad to? – Przerwał panującą ciszę, słowa wyrwały się mu z ust, zanim zdążył je powstrzymać. Ostro zbeształ się w myślach za swoją głupotę, walcząc o utrzymanie obojętnego wyrazu twarzy. Malfoyowie nigdy nie okazywali cienia emocji.
– Co masz na myśli? – zapytał Harry z nutką drwiny w głosie.
– Czegoś więcej – zaczął ponownie Draco, nie spuszczając wzroku z Pottera. – Więcej niż seksu. Związku.
– Och, Malfoy, chyba nie mówisz poważnie? – westchnął Gryfon. – Myślałem, że jest nam razem dobrze tak jak jest... No, ale ty oczywiście musiałeś spieprzyć atmosferę, wypowiadając te bzdury.
Spojrzenie Ślizgona stwardniało.
– Tylko pytałem. Nie mówię przecież, że cię k-kocham – zająknął się. Przeklinał się za ten moment zawahania, jednak nie były to słowa, których zazwyczaj używał. Nie przejawiał też do nikogo tego typu uczuć, a już z pewnością nie do Harry’ego Cholernego Pottera.
– Malfoy – zaczął Harry, a Draco przelotnie pomyślał, że mógłby zwracać się do niego po imieniu. – Jesteśmy kochankami. Świetnymi kochankami. Jednak poza seksem nic nas nie łączy, rozumiesz?
– Nie, tak właściwie, to nie – powiedział wyzywająco blondyn, wstając z podłogi. Był nagi, ale w tym momencie się tym nie przejmował. – Nie sądzę, by to mi nadal wystarczało.
– Och, na Merlina – wymamrotał zirytowany Gryfon, przymykając oczy. Odwrócił się niespodziewanie, przyparł Malfoya do ściany i pocałował go żarliwie, językiem drażniąc mu podniebienie. Obaj zaczęli ciężko dyszeć. Pocałunek skończył się równie szybko, jak zaczął. Harry odsunął się od Ślizgona i wychrypiał:
– Jesteśmy świetnymi kochankami, Malfoy.
Draco, nie będąc w stanie nic odpowiedzieć, potrząsnął głową i odepchnął od siebie bruneta.
– Chcę czegoś więcej – warknął przez zaciśnięte zęby. – Dasz mi wszystko albo nic.
Potter zmierzył go ostrym spojrzeniem i zacisnął usta.
– Dobrze, w takim razie to koniec – oznajmił, po czym, jakby zupełnie nic się nie stało, poprawił krawat i wygładził szaty. Szczerząc zęby we wściekłym grymasie, mruknął na odchodnym:
– Myślałem, że jesteś inny, lepszy. Daj spokój, to właśnie ty, ze wszystkich ludzi na świecie, musiałeś się we mnie zakochać? Jesteś żałosny. – Wypadł rozjuszony z sali, krokiem, którego nie powstydziłby się profesor Snape.
Draco przygryzł wargi i patrzył za nim w odrętwieniu. Drzwi klasy zatrzasnęły się z hukiem, pozostawiając go sam na sam z rozbieganymi myślami. Wielka gula ściskała mu gardło, a w oczach czuł nieprzyjemne pieczenie, jednak nie pozwolił sobie na łzy. Bezmyślnie przejechał opuszkami palców po wargach, czując, że zrobiły się nabrzmiałe od dzikiego pocałunku Pottera.
Dlaczego, na Salazara, musiał otworzyć swoje cholerne usta i wypowiedzieć te ckliwe głupoty? Z trudem opanował ochotę uderzenia głową w ścianę.
***
Gniew wciąż wrzał w Harrym, gdy wparował do pokoju wspólnego Gryffindoru. Malfoy naprawdę miał tupet, mówiąc mu – ba, żądając od niego – że oczekuje czegoś więcej od tej znajomości. Przecież najważniejszym aspektem ich relacji było to, że nie istniało między nimi nic więcej. Nienawidzili się i to czyniło tę sytuację łatwiejszą. Uprawiali nieziemski seks. I na tym koniec.
– Coś się stało? Wyglądasz na nieźle wkurzonego – zapytał Ron, pakując się na miejsce obok bruneta i niedbale rzucając książki na stół.
– Nie – odburknął Potter. Rozsiadł się wygodniej i nadąsany obserwował płomienie leniwie liżące drewno w kominku.
– Wygląda mi na to, że jednak coś jest nie tak – odparła spokojnie Hermiona, nie odrywając wzroku od czytanej książki.
– Odwalcie się – rozzłościł się Harry.
– Słucham? – wykrztusiła niedowierzająco dziewczyna, unosząc brwi.
– Powiedziałem: odwalcie się – wycedził ponownie Potter. – Mam prawo być wściekły, kiedy mi się żywnie podoba.
– Harry Jamesie Potterze – zaczęła ostrzegawczo Gryfonka. – Nie mam pojęcia, co cię ugryzło w tyłek, ale lepiej się tego pozbądź, zanim zdecyduję, że potrzebuję ofiary, którą pokroję na plasterki i rozłożę na czynniki pierwsze.
– Przepraszam – odparł ironicznie, nie spuszczając wzroku z kominka.
– Uhotener!* – wykrzyknęła rozeźlona czarownica.
Nagle ucho Harry’ego zaczęło bezceremonialnie ciągnąć go w stronę przyjaciółki, zupełnie, jakby jakaś niewidzialna dłoń chwyciła je boleśnie i wlekła w tamtą stronę. Zmuszony do tego przez zaklęcie, Potter wstał i zaczął zbliżać się do jej różdżki, potykając się co chwilę.
– Teraz pójdziesz ze mną – zawyrokowała, a kiedy ruszyła, niewidoczna siła szarpnęła Harry’ego w ślad za nią.
Hermiona, która została mianowana Prefektem Naczelnym, posiadała własne komnaty. Gdy do nich dotarli, stanowczo machnęła różdżką i wepchnęła chłopaka do środka.
– Auć! – jęknął boleśnie Gryfon, czując mocne uszczypnięcie w ucho.
– Praktyczne, czyż nie? – spytała nieco złośliwie. – Nie muszę się szczególnie wysilać, a mimo to nie możesz mi uciec.
Kiedy oboje znaleźli się wewnątrz pomieszczenia, w końcu zwolniła zaklęcie.
– Siadaj – rozkazała.
Harry obdarzył ją nienawistnym spojrzeniem i posłusznie usiadł na kanapie. Z ulgą potarł mocno już zaczerwienione ucho. Hermiona zajęła fotel naprzeciwko niego.
– A teraz wytłumaczysz mi, co się u licha stało – oświadczyła stanowczo. – Przez ostatnie tygodnie byłeś w wyśmienitym humorze. Co spowodowało ten nagły napad złości?
Chłopak skrzyżował ramiona na piersi i skrzywił się – wyglądał w tamtym momencie jak naburmuszony trzylatek.
– Wstałem z łóżka lewą nogą – skomentował zgryźliwie.
– Czyjego łóżka? – zapytała kąśliwie czarownica.
Harry poderwał gwałtownie głowę i spojrzał zaskoczony na uśmiechającą się lekko dziewczynę.
– Mojego, oczywiście – zreflektował się szybko.
Hermiona westchnęła i zmrużyła delikatnie oczy.
– Harry, oboje z Ronem wiemy, że spotykałeś się z kimś – zaczęła swój wywód. – Zawsze wracałeś do wieży Gryffindoru rumiany, roześmiany i z włosami rozczochranymi jeszcze bardziej niż zwykle, czyż nie?
– Po prostu długo latałem na miotle – zełgał Potter. Sądził, że był bardzo ostrożny, gdy wracał ze schadzek z Malfoyem. Jego przyjaciele nie musieli wiedzieć, że brata się z wrogiem.
– Och, proszę cię, Harry – westchnęła. – Kogo chcesz oszukać?
Gryfon poczuł, że cała złość wraca do niego ze zdwojoną siłą.
– Dobrze! – wrzasnął. – Pieprzyłem się z kimś, ale to już skończone, więc nie masz się czym martwić!
– I dlatego się wściekasz? – spytała ostrożnie. – Bo to koniec?
Harry ucichł. Zaczął ponownie odtwarzać w myślach scenę kłótni z Malfoyem. Zastanawiał się, co go tak wtedy rozwścieczyło – w końcu był Harrym Potterem, bez problemu mógł znaleźć sobie kolejnego kochanka, jeszcze zanim noc dobiegnie końca. Nie miało znaczenia to, że Malfoy postawił mu warunek. Nie potrzebował tego aroganckiego Ślizgona pod żadną postacią, formą czy kształtem.
Jednak wszystko mówiło mu, że się oszukiwał. W końcu, gdyby nie chodziło o Malfoya, nie wściekałby się tak bardzo, prawda?
Nie, powiedział sobie stanowczo, jedynym powodem mojej złości jest to, że Malfoy miał czelność dać mi ultimatum. Westchnął.
– Może – odpowiedział w końcu.
Hermiona uśmiechnęła się zadowolona z faktu, że przyjaciel zaczął z nią współpracować.
– Co się stało? – dopytywała się.
– On chciał więcej – wyznał Potter cicho, wzruszając ramionami i zapadając się głębiej w siedzeniu.
– Więcej? – drążyła.
– Tak – potwierdził Gryfon. – Więcej. Wiesz, trzymania się za rączki, publicznego całowania, dawania prezentów i całej reszty tych mdłych bzdur. Chciał związku.
– A ty tego nie chcesz? – naciskała Hermiona.
Harry pokręcił głową.
– Nie! Ja tak nie potrafię! – obruszył się. – Nie kocham go, a oprócz tego wciąż wisi nade mną widmo Voldemorta. Do tego dochodzi jeszcze wątpliwość, po której stronie on tak naprawdę stoi... Po prostu nie mogę.
– W takim razie, dlaczego jesteś przygnębiony?
– Ponieważ on postawił mi warunek – wymamrotał. – Wszystko albo nic. Wybrałem nic, bo nie mogę dać mu wszystkiego.
Dziewczyna potrząsnęła głową i spojrzała na niego twardo.
– Myślę, że możesz, tylko się tego boisz. Nie chcesz podjąć wyzwania – zawyrokowała.
– Nie boję się! – zaprzeczył ostro Potter. – Hermiono, stałem twarzą w twarz z Voldemortem i bazyliszkiem, i... nie boję się głupiego związku z głupim chłopakiem!
Gryfonka jedynie spojrzała na niego powątpiewająco. Rozdrażniony Harry wstał i wykrzyknął stanowczo:
– On jest irytującym, zdzirowatym, perfidnym, rozpieszczonym małym gnojkiem! Nie pragnę go!
Malfoy był... nie mógł nawet znaleźć wystarczającej ilości słów, by to określić! Złośliwy, frustrujący, sarkastyczny, zabawny... nie, zaraz, to nie tak. Malfoy nie był zabawny, tylko nieprzyzwoity. Poza tym był zrzędliwy, zbyt blady, piękny...
Chłopak westchnął z rezygnacją.
– Jestem przekonana, że Malfoy ma również wiele zalet – powiedziała łobuzersko Hermiona.
– Nie, nie ma... – Potter przerwał nagle, jego oczy rozszerzyły się. – Ty wiesz?
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
– Zgadywałam – przyznała. – Razem z Ronem próbowaliśmy rozgryźć, z kim się spotykasz i on był naszym głównym podejrzanym.
– Ale... jak? – zapytał Harry skonsternowany.
– Zastanówmy się... – zaczęła czarownica, udając głębokie zamyślenie. – Przez ostatnie tygodnie był o wiele mniej zgryźliwy, za to wyglądał na bardzo z czegoś zadowolonego, znikał dokładnie w tym samym czasie, co ty... Ach, i to wyjaśniałoby powód, dla którego do niczego się nam nie przyznałeś.
Gryfon gapił się na nią zaszokowany. Najwidoczniej dotychczas niewystarczająco doceniał jej niezwykłą wprawę w kojarzeniu faktów. Hermiona zachichotała, widząc jego minę.
– Och, Harry, cieszymy się twoim szczęściem. Byłeś naprawdę przybity po śmierci Syriusza, potrzebowałeś kogoś, kto mógłby ponownie postawić cię na nogi.
– Cóż, nikogo takiego nie znalazłem – skwitował Potter. – Ta znajomość nigdy nic nie znaczyła. Poza tym, jest już definitywnie zakończona.
Przyjaciółka pochyliła się w jego stronę i zapytała miękko:
– Jesteś tego pewien, Harry?
– Nie kocham go, a on oczekuje związku, którego nie mogę mu zapewnić – wyszeptał, zapadając się coraz głębiej w kanapę.
– Jesteś całkowicie przekonany o tym, że go nie kochasz?
Potter chciał natychmiast wykrzyknąć ‘tak!’, ale coś go powstrzymało. Jakaś myśl, uczucie... coś zasiało w nim ziarno niepewności. Był z Malfoyem szczęśliwy. Lubił ich utarczki słowne, to było w pewnym stopniu pobudzające, nawet bez wzajemnych pieszczot. Upajał się każdym słowem, czasem nawet się z nich śmiał. Ślizgon potrafił być nieraz nadzwyczaj zabawny, pomijając momenty, gdy żartował ze spraw, które powinien pominąć milczeniem.
Poza tym był piękny. Fascynujący.
Podczas spotkań nie rozmawiali zbyt wiele, Harry nie chciał nadać tej znajomości bardziej osobistego tonu. Bywały jednak chwile, gdy zastanawiał się, co mógłby odkryć pod tą starannie wystudiowaną, chłodną maską Malfoya. Draco, poprawił się w myślach.
– Nie wiem, Hermiono – westchnął żałośnie.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie w odpowiedzi.
– Przemyśl to – poprosiła i przerwała na moment. Po chwili wstała, kontynuując: – Jeżeli nie chcesz wracać do swojego dormitorium, możesz przespać się na kanapie.
Harry popatrzył na nią z wdzięcznością i przystał na propozycję. Powrót do sypialni chłopców nie był teraz dobrym pomysłem. Ron zaraz doskoczyłby do niego, pytając, o czym rozmawiali, czego z chęcią dowiedziałaby się też reszta chłopaków. Z pewnością mogliby sobie na nim potem poużywać.
Dziewczyna wyczarowała dla niego prześcieradło oraz poduszki i również skierowała się do łóżka.
Harry leżał nieruchomo kilka godzin, nie mogąc zasnąć. Zastanawiał się, jak przeprowadzić rozmowę z Draco. Ostatecznie stwierdzając, że tej nocy i tak nie zmruży oka, wstał i zabrał kawałek pergaminu z biurka Hermiony.
***
Oczywiście, papierowy smok, nad którym ślęczał dobrych kilka godzin, nie dotarł do celu. Pomimo zaklęcia, które miało nakierować go wprost na Draco, uderzył w Pansy Parkinson. Harry mógł jedynie patrzeć, jak ta odwraca figurkę, zauważając znajdujący się na niej napis. Gdy przeczytała go na głos, Potter starał się szybko schować za Ronem, którego całą uwagę pochłaniała rozmowa z Ginny na temat Quidditcha.
Gryfon spostrzegł, że Hermiona cały czas uważnie go obserwowała i poczuł szkarłatny rumieniec wypływający mu na policzki. Gdy powrotnie skupił swoją uwagę na Ślizgonach, zobaczył, że Draco odwrócił się w stronę Pansy i zabrał figurkę, a jego oczy rozszerzały się w miarę czytania tekstu. Po chwili blondyn spojrzał wprost na Harry’ego i zerwał się z siedzenia.
Gryfon nie zauważył już zaciekawionego wzroku Parkinson ani zadowolonej miny Hermiony, patrząc tylko na kroczącego ku niemu blondyna.
– Mogę zamienić z tobą słówko, Potter? – zapytał Malfoy lekko drżącym z emocji głosem.
– Pod jednym warunkiem – odpowiedział Harry z przekornym uśmiechem.
– Jakim? – skrzywił się Draco.
– Nazwiesz mnie po imieniu – zaproponował niewinnie brunet.
Wszyscy znajdujący się w Wielkiej Sali wstrzymali oddech. Ślizgon gwałtownie wypuścił powietrze.
Harry wstał, znajdując się tak blisko blondyna, że mógł poczuć ciepło jego oddechu na swoim policzku, jednak nie cofnął się. Byli bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej.
W pomieszczeniu zapanowała nienaturalna cisza, wszyscy z ogromnym zainteresowaniem obserwowali obu chłopców, jednak tylko ci siedzący najbliżej mogli usłyszeć ich cicho szeptane słowa.
– To znaczy, że z-zmieniłeś zdanie? – zapytał niepewnie Draco.
Potter przytaknął i spuścił wzrok.
– Jeżeli przyjmiesz moje przeprosiny...
– Sądziłem, że jestem żałosny, zakochując się w tobie – zauważył sucho Malfoy.
– To nie ty byłeś żałosny – przyznał Harry kręcąc głową. – To ja nie chciałem uświadomić sobie, że się zakochałem. Myślę, że powinni mi za to przyznać nagrodę Najbardziej Żałosnego Idioty.
Blondyn zachichotał i napięcie pomiędzy nimi opadło.
– Przyjmuję twoje przeprosiny – mruknął. – Jednak uważam, że powinieneś przygotować dla mnie coś specjalnego.
– Obiecuję, że to zrobię – odparł Harry z uśmiechem.
Po tych słowach przyciągnął do siebie Draco i pocałował go namiętnie na oczach całej szkoły. Zobaczywszy to, Hermiona zaczęła klaskać. Po chwili zawtórowała jej cała sala, uśmiechając się i wiwatując.
Potter był pewien, że ten związek nie będzie łatwy, ale przynajmniej w końcu przestał okłamywać siebie samego.
– Kocham cię – wyszeptał czule Draco.
– Ja ciebie też – odpowiedział Harry i uśmiechnął się szczęśliwie.
KONIEC
_______________________
Przypis pochodzi od autorki.
* Uhotener – wywodzi się od chorwackiego słowa ‘uho’ (oczywiście oznaczającego ucho) oraz hiszpańskiego ‘tener’ (co oznacza trzymać, chwytać).
____________________
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy (...) a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechem zabójstwem na śmietniku
Cóż, to było... dziwne. Generalnie bardzo (bardzobardzo) mi się podobało. Świetny, lekki styl, odrobina humoru, Draco z nutką nieśmiałości - no cudo. Nieco drażnił mnie niekanoniczny Potter, Najbardziej-Seksowny-Gryfon-w-Hogwarcie, który był, och, taki pewny, że może mieć każdego, a Ślizgona pieprzył tylko dlatego, że uwielbiał nieziemski seks. Podejrzewam jednak, że to część uroku tego opowiadania, więc więcej nad tym jęczeć nie będę.
Całość była wręcz do bólu niekanoniczna, a ku mojemu przerażeniu, potem także cukierkowa. Cała szkoła wiwatuje, a nasza zakochana para stoi na środku i się obściskuje. Boru.
Ale to nie przeszkadza, wiesz? Tekst jest po prostu słodki, Draco niemal idealny, pełna zrozumienia Hermiona sympatyczna. Nie było to dzieło na skalę światową, ale czytałam z wielkim uśmiechem na ustach.
Jeżeli to jest debiut, to ja gorąco dopinguję do dalszej translatorskiej pracy. Bo było znakomicie. Tylko jeden drobny błąd, jeśli już jesteśmy przy stronie technicznej:
Cytat:
Potter wstał i zaczął zbliżać się do jej różdżki, potykając się co chwilę
Zabrakło Ci kropki na końcu.
Czepiałabym się na pewno bardziej, gdyby nie ten parring (a kto powiedział, że nie można być subiektywnym?). Ale jest w porządku, hollywoodzkie zakończenie do przełknięcia, a całość jak najbardziej cudowna.
____________________
Maybe we are going to hell,
But damn, we have a great time on our way there!
Jeżeli to było twoje pierwsze tłumaczenie to masz u mnie dużego plusa za sam wybór tekstu. Strasznie podobała mi się ta miniaturka. Jak kilka innych przekonała mnie, że warto jednak czytać te króciutkie teksty. Mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na tym i przetłumaczysz coś jeszcze. Czasu i chęci ^^
Dołączyła: 24 Wrz 2008 Posty: 360 Skąd: Z Dracolandu
Wysłany: 2009-06-26, 16:40
*.* Drarry......... i koniec komentarza.
Żartuję ;) Super, podobało mi się. Na początku oczywiście wytrzeszczyłam oczy, Draco mówiący o miłości? Potter uznający tylko seks? Hello! To chyba na odwrót nie? Ale potem doszłam do wniosku, że właśnie to, iż opowiadanie jest takie inne, dodaje mu specyficznego uroku. Słodkie, różowe i puchate, co nie przeszkadza mi się szczerzyć od ucha do ucha XD Jak na debiut poszło znakomicie. Mam nadzieję, że to nie Twoje ostatnie tłumaczenie :)
Pozdrawiam ciepło i czekam na Twoje kolejne dzieła :)
Akame
____________________
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Drarrystka - Draco? To grzech, zbyt mocno kuszący by mu się oprzeć.
Sweet!!!!:) tylko tyle nasuneło mi się na myśl jek przeczytałam ostatni akapit bo on naprawde był słodki:)
Co do reszty tekstu to musze się zgodzić z Akame, Harry chce tylko nie zobowiązujacego romansu a Draco zwiasku to niesssssamowite takie do góry nogami:)
Twój tekst czytało mi się bardzo dobrze, jest spójny, zdania do siebie pasują nie gryzą się
Mam nadzieje że bedziesz tłumaczyć lub pisać nadal:)
____________________
Kiedy Anioł spadnie przetrąć mu skrzydła by nie uciekł....
Ogólnie tekst całkiem sympatyczny. Taki lekki, bez jakiegoś patosu itp. Wśród zalewu angstów wreszcie coś optymistycznego.
Jedno mnie tylko uwiera w tym tekście. Kilka zdań końcówki. Moim zdaniem gdyby opowiadanie zakończyć na:
Cytat:
– Obiecuję, że to zrobię – odparł Harry z uśmiechem.
byłoby to dla niego z zyskiem. Dalsza część jest taka troche przesłodzona. Zupełnie jakby wypić dobre cappucino, a trochę popsuć sobie smak nierozpuszczonym cukrem na dnie kubka. Ale to oczywiście nie krytyka tłumaczki, bo nie odpowiada za zawartość.
Całość czyta się dość przyjemnie, bez zgrzytów. A to już zasługa tłumaczki i jej bety.
____________________
Your cruel device. Your blood, like ice
One look could kill. My pain, your thrill
I want to love you but I better not touch
I want to hold you but my senses tell me to stop
I want to kiss you but I want it too much
I want to taste you but your lips are venomous poison
You're poison running through my veins
You're poison, I don't want to break these chains
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 637 Skąd: Kyoto
Wysłany: 2009-06-26, 18:11
Ładne, może trochę przesłodzone. Drarry, i dlatego ma plusa ;) Bardzo zgrabne, dobre tłumaczenie, nie było zgrzytów, nie dojrzałam błędów.
Co do treści...zdziwił mnie Draco pierwszy mówiący o miłości, ale zdziwił pozytywnie. Wydaję mi się, że Potterowi nie chodziło o to, że jest Hogwarckim Bogiem Seksu tylko że jest Harrym Potterem - przez jego sławę każdy będzie go chciał. Hermiona, o dziwo, mi się podobała, sympatyczna, dobra przyjaciółka.
Końcówka jak dla mnie jednak przesłodzona, ale tylko trochę, taki przesłodzenie można wytrzymać.
Ładnie, zgrabnie i miło. I drarry na dodatek. Gratuluję debiutu i oby tak dalej ;)
____________________
Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych i złych. Ludzie są tylko czarujący i nudni.
I mam dziwne przyzwyczajenia
Lubię patrzeć w twoje oczy kiedy pada
I leżąc na krawężniku
Opowiadać tobie jak wygląda świat.
Super!
Nie przepadam za drarry. A przynajmniej tak sobie wmawiam za każdym razem, zanim przeczytam jakiś dobry tekst o tej tematyce :) A ten z pewnością do niego należy :D Komentarz będzie krótki, ale chciałam powiedzieć, że twój tekst (czy też tłumaczenie, jeśli mamy się trzymać szczegółów) to kawał dobrej roboty, dzięki któremu na mojej twarzy wykwitł wielki uśmiech zadowolenia.
Pozdrawiam i życzę czasu na kolejne tłumaczenia :D
Mashe
Ciekawe, nie powiem.
W sumie nie ma się czego czepić.
Tylko w jednym momencie bym coś zmienił
Cytat:
Harry Jamesie Potterze – zaczęła ostrzegawczo Gryfonka.
Ja zamiast Harry wstawił bym Haroldzie.
W książkach Pani Rowling Hermiona zawsze gdy się wściekła na Rona mówiła "Ronaldzie", a po za tym dziwnie to brzmi jak mówi "Harry" razem z drugim imieniem.
____________________
Ludzie wybierają drogę, która da im najwięcej przy jak najmniejszym nakładzie pracy.
/Dr. Gregory House/
Błonia>>Komiksy
Byłaś/eś tam? Nie. To na co czekasz KLIK
Łiii.... Jakie to słodziutkie... Cudowne... Mniam!
Uśmiecham się jak głupia do monitora po przeczytaniu tego tekstu...
Jest wspaniały...
Ehhh... Rozmarzyłam się i nie jestem w stanie napisać nic więcej :)
Pozdrawiam
____________________
-Chcesz mnie zjeść ???
-No co ty... Nigdy w życiu...
-Ufff...
-Chcę Cię schrupać jak ciasteczko...
Pairing: HP/DM, SU/SH
Woźny Obrończyni praw DRARRY
Wiek: 23 Dołączyła: 15 Mar 2009 Posty: 673
Wysłany: 2009-06-26, 19:00
Mnie także zaskoczyło wyznanie Draco, to Harry zawsze wydawał się Ty bardziej uczuciowym. Ale cóż czasem przydaje się odmiana :)
Najbardziej zadziwił mnie jednak... RON. nie ma go tu za dużo, ale fakt, że rozważał kandydaturę Draco jako chłopaka Harrego trochę mnie dziwi. Zwłaszcza, że zachowywał się spokojnie. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach denerwuje się, złości, modli <żeby jednak się mylili> urzadza sceny i strzela popisowego focha xD
Uroczy tekst, takie lekkostrawne PWP.
Ładny debiut tłumaczeniowy, no i co najważniejsze drarry XD miejmy nadzieję, że masz już w przygotowaniu kolejne :>
____________________
3<
Kick logic out and do the impossible!
I RAPE because I CARE!
UKE's have more FUN!
<3
Niestety, nie jest to typ drarry, za którym szczególnie przepadam, a tak naprawdę to nie przepadam w ogóle, ale przeczytałam, bo czytam każde, które się pojawi.
Role się chłopakom pomyliły, a nawet więcej. Harry do Slytherinu, a Draco do Hufflepuff, tak najkrócej bym to podsumowała.
Ale... zawsze jest jakieś ale. Każdy z nas ma swój specyficzny gust i co jednym nie leży, innych zachwyca. Patrząc zupełnie obiektywnie i abstrahując od treści, droga bello, naprawdę trzeba Cię pochwalić. Jak na debiut bardzo ładnie, a nawet nie jak na debiut. Tłumaczysz płynnie i wkładasz w to serduszko, a to najważniejsze. Mam nadzieję, że przybyła nam kolejna tłumaczka i zapał Cię nie opuści. Te piękne drarry i te jeszcze piękniejsze, tylko czekają.
I bardzo chciałabym pochwalić Aribeth. Specjalnie nie szukałam, ale jestem prawie pewna, że niewiele błędów bym znalazła. Trudno jest mi powiedzieć, na ile to zasługa tłumaczki, a na ile bety, ale stylistyka jest, jak dla mnie, świetna. Widać, że używasz synonimów, nie ma rażących powtórzeń, na które jestem uczulona. Wszystko zgrabnie i czyta się gładziutko.
Być może stanowicie dobrze dobrany duet i teraz powinnyście sprawdzić się przy jakimś dłuższym tekście.
Nieważne. Razem czy osobno, każdej życzę powodzenia.
Słodko, jak dla mnie to nawet za słodko. Nie lubię takich scen jak ta końcowa. Czytając tą miniaturkę, zastanawiałam się, czy Harry z Draconem aby nie wypili Eliksiru Wielosokowego. Pomijając jednak cały OOC, to tekst jest niezły. Podoba mi się kreacja Hermiony i uczucia Harry'ego, bo są naturalne. Zdziwił mnie Ron, który... rozważał kandydaturę Malfoya jako osoby, z którą pieprzy się jego przyjaciel i brak jakichkolwiek gwałtowniejszych zachowań.
Debiut? Bello, czy Ty aby nas nie cyganisz, żeby przyspożyć sobie pochwał? Gdybyś nie poinformowała nas o tym, nie pomyślałabym nawet, że to Twóje pierwsze tłumaczenie. Gładki i ciekawy styl, zdania brzmią "po ludzku", większych wpadek brak. Z Aribeth tworzycie chyba zgodny duet, jak zauważyła już Kaczalka, bo bez uporczywego szukania nie zauważyłam raczej błędów. Waham się tylko przy tym zdaniu:
Cytat:
Malfoyowie nigdy nie okazywali cienia emocji.
Dodałabym tu "nawet" albo "ani" lub usunęła "cienia". Tak jak teraz jest poprawnie, ale przy drobnej zmianie po prostu brzmiałoby lepiej.
Życzę drarrowej Weny. I to bardzo dużo!
Pozdrawiam ;)
Evey
____________________
Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana.
Lilie
Nie ma mnie do odwołania. Brak czasu i chęci, aczkolwiek na forum regularnie zaglądam, więc ewentualne PMki dotrą.
– Jesteśmy świetnymi kochankami, Malfoy.
Draco, nie będąc w stanie nic odpowiedzieć, potrząsnął głową i odepchnął od siebie bruneta.
– Chcę czegoś więcej – warknął przez zaciśnięte zęby. – Dasz mi wszystko albo nic.
Potter zmierzył go ostrym spojrzeniem i zacisnął usta.
– Dobrze, w takim razie to koniec – oznajmił, po czym, jakby zupełnie nic się nie stało, poprawił krawat i wygładził szaty. Szczerząc zęby we wściekłym grymasie, mruknął na odchodnym:
– Myślałem, że jesteś inny, lepszy. Daj spokój, to właśnie ty, ze wszystkich ludzi na świecie, musiałeś się we mnie zakochać? Jesteś żałosny. – Wypadł rozjuszony z sali, krokiem, którego nie powstydziłby się profesor Snape.
Zadałam sobie pytanie: omg, co ja czytam?
Potem, na szczęście, było lepiej, mimo, że Draco już nigdy nie stał się Draco, to Ahrry jednak stał się Harrym ;) I pod koniec już wiedziałam, co czytam: urocze drarry ^^
Tekst więc właściwie mi się podobał. Ponieważ nie znam oryginału - nie mogę sie za bardzo wypowiedzieć nt. tłumaczenia, ale czytając nie widziałam błędów (nawet, kurczę, literówki, szanowne panie obie, bella i aribeth, zrobiły ładną robotę) i językowo wyglądało ok. Jak na pierwsze tłumaczenie - w ogóle super (właściwie jak na każde tłumaczenie super).
Mam nadzieję, że niedłguo pojawi się tu więcej fajnych tłumaczonych przez Ciebie tekstów :)
Pozdrawiam, Lunelle
____________________
*
It's the wrong time
For somebody new
It's a small crime
And I've got no excuse
Damien Rice '9 crimes'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach