ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[M] Rozmowy nocą
Autor Wiadomość
Tina 



Woźny


Wiek: 27
Dołączyła: 27 Mar 2010
Posty: 925
Skąd: Chorzow
Wysłany: 2015-01-25, 23:31   [M] Rozmowy nocą

Autor: Tina
Beta: brak
Uwagi: Opowiadanie powstało na akcję świąteczną na Mirriel.
Pisałam do życzenia: Fandom - Harry Potter. Ginny/Syriusz. Coś niepokojącego, o silnej przyjaźni i balansowaniu na granicy. Dużo goryczy, nawiązania do opętania Ginny i do Azkabanu. Dużo niedopowiedzeń. - czy mi wyszło, nie mnie oceniać.

Lilka, proszę ;)


Rozmowy nocą



Mimo że jej rodzina nie wierzyła w wyższość czystej krwi, Ginny już jako dziecko została zapoznana z historią magicznych rodów. Była to wiedza, którą jej rodzice uważali za w pewien sposób pouczającą. Jeszcze przed pierwszym przyjazdem do Kwatery wiedziała więc, że będą mieszkać w domu należącym do parającej się czarną magią rodziny. Oczywiście wiedziała, że Syriusz taki nie był, wiele się o nim nasłuchała od Rona, Hermiony i Harry’ego. A i jej rodzice wtrącili co nieco od siebie o tym, jaki był Syriusz za czasów pierwszego Zakonu. Wiedziała to wszystko, a jednak nie spodziewała się, że jakikolwiek dom może być aż tak ponury. Wszystkie mroczne artefakty oraz wyrazy wyższości czystej krwi, Ginny naprawdę nie czuła się dobrze w tym miejscu. Jedyny wyjątek stanowiła kuchnia, którą zajęto się w pierwszej kolejności. Cała reszta Grimmauld Place wydawała się jej nieprzyjemnie zimna. Zadrżała na tę myśl i spojrzała przez stół na właściciela domu. Syriusz był inny niż to sobie wyobrażała. Z potarganymi włosami i żywą gestykulacją wydawał się pełen energii w sposób, który doskonale znała z domu. Były momenty, gdy w jego oczach pojawiał się błysk, sprawiający, że przypominał jej bliźniaków na moment przed zrobieniem jakiegoś dowcipu. Przez większość czasu Syriusz był jednak melancholijny, a jego oczy dziwnie puste. Zupełnie jakby był myślami gdzie indziej.

Spojrzała na swoich braci i Harry’ego. Wszyscy byli bladzi, zmartwieni i wyraźnie zmęczeni. Żadne z nich nie zamierzało jednak kłaść się spać, cały czas mając w pamięci notkę otrzymaną od matki. „Tata wciąż żyje”. To brzmiało naprawdę źle, zupełnie jakby ich ojciec walczył o życie. Chciałaby być teraz w szpitalu, podświadomie wiedziała jednak, że nawet będąc tam nie mogłaby mu w żaden sposób pomóc. Jej matka pewnie wiedziała równie niewiele co oni. Widziała ich strach. Zawsze radosne twarze bliźniaków były teraz ściągnięte w napięciu, Ron siedział z pochyloną głową, wpatrując się w stół, zaś Harry co chwilę zaciskał i rozluźniał pięści. Kilkukrotnie próbowała złapać jego wzrok, ale wydawał się go unikać. W zasadzie nikomu nie patrzył w oczy i Ginny miała przeczucie, że było w tym coś więcej. Znając Harry’ego, pewnie obwiniał się o całą tę sytuację, zupełnie nie biorąc pod uwagę faktu, że gdyby nie on, jej ojca mogliby nie znaleźć na czas. Czuła, że powinna mu to powiedzieć, a jednak nie miała teraz siły by to zrobić. Była za bardzo przerażona. Jej myśli cały czas krążyły wokół tego, co teraz musiało się dziać w szpitalu. Czy życiu taty już nic nie zagrażało? A może cały czas walczyli, by go uratować? Zacisnęła na chwilę oczy, próbując odpędzić od siebie pesymistyczne myśli, po czym zwinęła się na krześle i zapatrzyła w płomienie na kominku. Słyszała cichy szmer rozmowy Harry’ego i Syriusza, ale nie docierały do niej ich słowa.

Gdy nad ranem drzwi otwarły się ukazując ich matkę miała wrażenie, że czas zwolnił. Widziała tylko jej bladą twarz i zmęczone oczy. Jedynym dźwiękiem, który do niej docierał, było bicie jej serca. Chciała jak najszybciej dowiedzieć się co z ojcem, a jednocześnie bała się zadać pytanie.

– Jakoś się z tego wyliże – powiedziała w końcu jej matka słabym głosem.

Ginny w jednej chwili poczuła jak z jej ciała uchodzi całe napięcie, które się w niej zgromadziło przez te wszystkie godziny czekania. Jej ojcu nic nie zagrażało. Przytuliła się do matki, tłumiąc łzy, które nagle chciały znaleźć ujście.

***


Uśmiechnęła się, obserwując biegającego po całym domu Syriusza. Widać było, że jest naprawdę szczęśliwy, że wszyscy zostali na święta. Zresztą, wcale się mu nie dziwiła. Przez to, że był poszukiwany przez Ministerstwo, nie mógł opuszczać tego domu. Nie chciała sobie nawet wyobrażać spędzenia samotnie świąt i to w takim ponurym miejscu. Wzdrygnęła się lekko i zaraz zaśmiała widząc jak Syriusz potyka się o niesiony łańcuch.

– Pomóc ci z tym? – zapytała, podnosząc ciągnący się za nim zwój.

– Pewnie! Jest jeszcze mnóstwo ozdób do rozwieszenia! – zawołał, posyłając jej szeroki uśmiech. – Może weź te łańcuchy i porozwieszaj na balustradach schodów?

Szybko wzięła od niego pozwijane ozdoby i ostrożnie ruszyła w stronę schodów. Zaraz też potknęła się o krzesło i wylądowała na ziemi z łańcuchami na sobie.

– Ginny! Nic ci nie jest? – Syriusz pochylał się na nią z niepokojem.

Prychnęła lekko, odsuwając ozdoby z twarzy i wyszczerzyła się do mężczyzny.

– Stwierdziłam, że najładniej będą wyglądać na mnie.

Syriusz patrzył na nią przez sekundę, po czym wybuchnął głośnym, chrapliwym śmiechem, siadając obok niej na ziemi. Jako że jego wesołość była zaraźliwa nie minęła nawet chwila, gdy dołączyła do niego, zwijając się tuż obok.

– Co robicie?

Spojrzeli w stronę drzwi i widząc w nich Harry’ego, który przyglądał im się z niepewną miną, wybuchnęli jeszcze większym śmiechem. Ocierając łzy rozbawienia wykrztusiła w końcu:

– Dekorujemy dom.

***


Nawet po przebudzeniu wciąż widziała przed oczami przerażające obrazy ze wspomnień Toma Riddle’a. Wiedziała, że już nie zdoła zasnąć. Koszmary męczyły ją od czterech lat i wcale nie były przez to mniej przerażające. Czasem śniła o tym jak ją kontrolował, jak z jej pomocą wypuszczał bazyliszka i zmuszał ją do pisania krwią. Innym razem śniła o rzeczach z jego przeszłości, o tym jak torturował inne dzieci w sierocińcu lub jak zabijał swojego ojca. Za każdym razem budziła się z krzykiem na ustach, cała we łzach. Zdarzały się noce gdy brała książkę i czytała, najczęściej zasypiając dopiero o świcie.

Dzisiaj też nie mogła sobie pozwolić na dalszy sen, mimo że była dopiero druga w nocy. Wiedziała z doświadczenia, że gdyby teraz zasnęła, koszmar by do niej wrócił. Poza tym nie mogła używać magii poza Hogwartem, a bała się, że bez zaklęć wyciszających obudzi Hermionę. Ubierając sweter przypomniała sobie podobną sytuację z wakacji. Wtedy też męczyły ją koszmary i postanowiła posiedzieć przy kominku.

Gdy tylko weszła do salonu, zamarła w progu, widząc Syriusza rozciągniętego na kanapie. Chciała się właśnie wycofać, gdy podniósł głowę znad gazety i spojrzał na nią. Zaraz też usiadł.

– Ginny? Co ty tu robisz?

Przestąpiła z nogi na nogę, owijając się szczelniej swetrem.

– Nie wiedziałam, że tu jesteś, nie chciałam ci przeszkadzać – powiedziała w końcu i odwróciła się, by wyjść.

– Zaczekaj. – Zatrzymał ją. – Nie przeszkadzasz mi, po prostu nie mogę spać.

Odwróciła się i przyjrzała jego twarzy. Faktycznie wyglądał na zmęczonego.

– Też nie mogę zasnąć – przyznała.

Patrzył na nią przez chwilę, po czym usiadł w fotelu, skinąwszy jej na drugi. Zaraz też wyczarował dzbanek z herbatą i dwa kubki. Chwilę później siedzieli naprzeciwko siebie z kubkami w dłoniach i patrzyli w ogień. Zastanawiała się, co było przyczyną tego, że nie spał. Mógł zadręczać się problemami Zakonu albo wojną. Miał też przecież w zanadrzu wiele nieprzyjemnych wspomnień, które mogły się przyczynić do jego bezsenności. Zerkając na niego kątem oka uświadomiła sobie, że przecież stracił Potterów, którzy byli dla niego bliskimi przyjaciółmi, zawiódł się na Glizdogonie i wreszcie spędził trzynaście lat w Azkabanie w otoczeniu dementorów. Wiedząc o tym wszystkim była zdumiona, że nie postradał zmysłów. Do tego siedział w zamknięciu na Grimmauld Place 12, bo nadal był poszukiwany przez Ministerstwo. W zasadzie miał całe mnóstwo powodów do bezsenności.

– Dlaczego nie śpisz? – spytał cicho, sprawiając, że podskoczyła lekko.

Spojrzała na niego, ale on nadal patrzył się w płomienie. Zastanawiała się jak miała odpowiedzieć na jego pytanie. Zwykle wszystkich zbywała, gdy o to pytali, jednak biorąc pod uwagę jak wiele sam przeżył, może by ją zrozumiał? Ścisnęła mocniej kubek i utkwiwszy wzrok w ogniu, zapytała:

– Harry ci opowiadał o tym, jak pokonał bazyliszka na drugim roku?

– Niewiele – przyznał Syriusz, zerkając na nią. – Tylko tyle, że zostałaś uwięziona w Komnacie Tajemnic, a on cię uratował zabijając bazyliszka. Wspominał też coś o pamiętniku przez który to się stało. Mówił, że udało mu się go zniszczyć.

– Tak – mruknęła gorzko. – Dziennik odegrał w tym kluczową rolę. – Przełknęła głośno ślinę. – Znalazłam go w swoim kufrze, między podręcznikami. Wtedy myślałam, że znalazł się tam przypadkiem, dzisiaj wiem, że to Lucjusz Malfoy mi go podrzucił – westchnęła i pokręciła lekko głową. – Dziennik był magiczny. Odpowiadał na to, co w nim pisałam. Czułam się tak jakbym miała swojego własnego przyjaciela. Z perspektywy czasu wiem jak głupie to było, ale miałam jedenaście lat. – Zmarszczyła w niesmaku brwi. – Okazało się, że tym kimś był Riddle.

Westchnęła i po cichu zeszła do salonu. Tym razem nikogo nie było w środku. Usiadła więc w fotelu blisko kominka i zaczęła czytać książkę. Wiedziała, że jej mama wstanie dopiero przed siódmą, by przyszykować śniadanie, ale do tego czasu zdąży wrócić do pokoju.

***


Nie był zmęczony. Od godziny przewracał się z boku na bok, próbując zasnąć, ale chyba dzisiaj nie będzie w stanie. Fakt, że nie spędzi tych świąt samotnie napełnił go rzadkim u niego entuzjazmem. Mimo tego, że cały dzień spędził na dekorowaniu domu, nadal był pełen energii. Jęknął z irytacją i zwlókł się z łóżka. Zszedł do kuchni i zrobił sobie herbaty, po czym ruszył do salonu. Zaraz też zamarł w wejściu, widząc czytającą przy kominku Ginny. Wyglądało na to, że ona też nie umiała spać. Oparł się o framugę, obserwując ją, gdy jego myśli powróciły do lata. Zdziwiła go wtedy, wchodząc w środku nocy do salonu, tym bardziej, że miała ze sobą książkę, a więc najwyraźniej nie miała zamiaru spać. Gdy jednak zaczęła opowiadać o tym, co się wydarzyło na jej pierwszym roku zrozumiał, że sen raczej nie przychodził jej łatwo. Pamiętał swoje przerażenie gdy słuchał o mrocznym artefakcie, który miała w swoich rękach jako jedenastolatka. Kontakt z takimi przedmiotami pozostawiał po sobie ślad, ona w dodatku używała go przez kilka dobrych miesięcy. Wrócił pamięcią do tamtej chwili.

– Po pewnym czasie Riddle z dziennika zaczął przejmować nade mną kontrolę – wyznała cicho. – Oczywiście wtedy o tym nie wiedziałam, nie byłam świadoma tego, co robiłam w tych momentach, gdy nie byłam sobą. Zaczęłam jednak mieć coraz więcej białych plam w pamięci. Wychodziłam z Wielkiej Sali, po czym nagle znajdowałam się w lochach, kilka godzin później.

Syriusz słuchał tego wszystkiego z uwagą, zastanawiając się jednocześnie jak bardzo przerażona musiała być w tamtym czasie. Jak bardzo samotna. Teraz, kilka lat po tym wydarzeniu nadal drżał jej głos, gdy o tym mówiła. Nie sądził zresztą, by był to często poruszany przez nią temat. Gdy patrzył tak na nią, zwiniętą w fotelu i oświetloną tylko przez blask ognia, wydawała mu się bardzo krucha i delikatna. Czuł dziwną potrzebę ochraniania jej, a jednocześnie zdawał sobie sprawę, że po tym co przeszła była pewnie silniejsza niż ktokolwiek przypuszczał. Mimo drżącego głosu miała w oczach specyficzny błysk, który powiedział mu, że to, co mogło ją złamać, zahartowało ją.

– Często miewasz koszmary? – spytał cicho, patrząc na nią uważnie.

– Kilka razy w tygodniu – przyznała. – Czasem dotyczą one tego, do czego zmuszał mnie Riddle, innym razem wracają do mnie jego wspomnienia. To jak znęcał się nad dziećmi w sierocińcu albo jak zabijał swojego ojca. Znam to wszystko już niemal na pamięć, wiem co będzie dalej, a jednak mimo to nie mogę do nich przywyknąć.

– Nie można przywyknąć do takich rzeczy – westchnął Syriusz ponuro. – Przez trzynaście lat, które spędziłem w Azkabanie, wpływ dementorów sprawiał, że cały czas odtwarzałem w myślach te same wspomnienia. Najgorsze chwile mojego życia. Bez końca, bez chwili wytchnienia. – Zaśmiał się gorzko. – Tylko świadomość, że jestem niewinny, że nie zdradziłem Jamesa i Lily, trzymała mnie przy zdrowych zmysłach. A jednocześnie mimo tej wiedzy, cały czas zdawałem sobie sprawę, że oni nie żyją.

– Dlatego nie śpisz – wyszeptała.

Skinął bez słowa głową. Jeżeli chciała siedzieć z nim przez całą noc, kim był żeby jej tego zabronić?

***


Westchnął i po chwili wahania poszedł do kuchni zrobić im po gorącej czekoladzie. Nie było nic lepszego na poprawę humoru, a przynajmniej tak wmawiał mu Remus, gdy próbował zagłuszyć wspomnienia alkoholem.

– Znowu nie śpisz – stwierdził cicho, wchodząc do salonu i podając jej kubek.

Wzięła go od niego z uśmiechem, odkładając książkę.

– Ty też nie – zauważyła i zaraz uśmiechnęła się szerzej. – Wydajesz się być szczęśliwy.

Spojrzał na nią zaskoczony, że to zauważyła. Zaraz się jednak zaśmiał, widocznie jego nadmiar energii i nucone co chwilę kolędy nie przeszły niezauważone.

– Perspektywa samotnych świąt ze skrzatem i hipogryfem nie była powalająca. – Wzruszył ramionami. – Naprawdę się cieszę, że będziecie tu na święta.

– Też się cieszę – przyznała i widząc jego zaskoczony wzrok, wyjaśniła: – Hogwart ostatnio nie jest taki sam. Ta ropucha Umbridge co chwilę wprowadza nowy dekret edukacyjny, jeszcze bardziej nas ograniczając. Nawet nie chcę myśleć, co wymyśliła przez święta.

– Radzicie sobie jakoś?

Ginny wzruszyła lekko ramionami.

– Jakoś musimy. Zresztą, z tego co wiem, najbardziej uwzięła się na Harry’ego i jego klasę. Praktycznie co lekcję daje mu szlaban. Większość uczniów stara się jej nie podpadać, co oznacza siedzenie cicho. Czasem jednak ludzie nie wytrzymują i mówią jej, co naprawdę myślą, a wtedy ona daje im szlaban. Trudno jednak spokojnie siedzieć i słuchać jak wmawia nam, że nie ma żadnego zagrożenia, dlatego nie musimy się uczyć praktycznej magii.

Syriusz słuchał jej uważnie, pamiętając wszystko to, co przez kominek mówił mu Harry. Wyglądało na to, że w Hogwarcie było gorzej niż myślał.

– A Gwardia?

Ginny wyraźnie się rozpromieniła.

– GD to jedno z nielicznych dobrych rzeczy, jakie ostatnio mamy w szkole. Fakt, że uczymy się walczyć, a jednocześnie się wspieramy bardzo nam pomaga. Zwłaszcza, że wszystko to robimy za jej plecami.

– Wiesz, zawsze mogę ci dać kilka wskazówek jak uprzykrzyć jej życie, nie zapominaj, że byłem huncwotem. – Mrugnął do niej.

–Nie zapominaj, że moimi braćmi są Fred i George – zaśmiała się.

– Fakt. Są godnymi następcami huncwotów, to muszę im przyznać.

***


Lubiła rozmowy z Syriuszem, bo czuła, że nie traktuje jej jak dziecko lub młodszą siostrę. Rozmawiał z nią jak z dorosłą i szanował jej poglądy, a to było coś, co raczej rzadko jej się zdarzało. Wszyscy w Zakonie zdawali się ją postrzegać jako małą dziewczynkę. Nawet dla Harry’ego i Hermiony była przede wszystkim młodszą siostrą Rona. Syriusz zdawał się rozumieć wiele spraw, których nie byli w stanie pojąć jej przyjaciele. O tym, co się z nią działo na jej pierwszym roku rozmawiała wcześniej tylko raz, z Dumbedore’em zaraz po tym jak wyszła ze Skrzydła Szpitalnego. Wszyscy inni choć pytali czy dobrze się czuła, nigdy nawet nie próbowali zrozumieć tego, przez co przeszła. W przypadku Syriusza czuła, że może mu powiedzieć dosłownie o wszystkim, a on nie będzie jej oceniał. Uśmiechnęła się lekko na myśl, że w zasadzie rozmawiali każdej nocy odkąd przybyła na Grimmauld Place 12. Czasem tylko przez godzinę czy dwie, innym razem aż do świtu, kiedy to wracali do swoich pokoi, by udać, że dopiero co wstali. Całe szczęście, że Syriusz miał na składzie eliksir wzmacniający.

– Myślę, że powinieneś porozmawiać z Harrym – powiedziała ostrożnie, gdy po raz kolejny siedzieli w salonie. Było po północy i wszyscy już jakiś czas temu położyli się do łóżek. – Wcześniej miał już wizje, pewnie o tym wiesz, ale teraz zaczął widzieć oczami Toma. Widzę, że go to dręczy, zaczyna się zastanawiać czy Voldemort nie chce go opętać. Do tego wszystkiego Dumbledore kompletnie go ignoruje, nie chce nawet na niego spojrzeć. Wszystko to razem sprawia, że Harry jest coraz bardziej nerwowy – przyznała z westchnieniem i spojrzała na niego uważnie. – Być może mógłbyś go jakoś wesprzeć.

Syriusz w znużeniu przetarł oczy, a gdy je otworzył dojrzała w nich mieszaninę wielu emocji, których nie była w stanie odczytać. Wiedziała jednak, że jest w nich ból i troska, te dwie emocje były w nim stale obecne, gdy tematem rozmowy był Harry. Czasami się zastanawiała, czy ogromne podobieństwo Harry’ego do jego ojca było dla Syriusza radością czy udręką. Były momenty, gdy widziała, jak patrzył na niego z nostalgicznym uśmiechem, jakby wspominał dobry dowcip, który komuś spłatali, innym jednak razem jego wzrok przepełniony był cierpieniem, a na jego twarz wstępowały zmarszczki.

– Nie wiem, co miałbym mu powiedzieć – przyznał w końcu Syriusz. – Rozmawiałem z nim o tym zaraz jak tu przybyliście. Powiedziałem mu, by się tym nie martwił, że to pewnie nic nie znaczy. – Spuścił wzrok na swoje dłonie, którymi obracał różdżkę.

– Sam w to nie wierzysz.

Gdy spojrzał na nią zdziwiony, przewróciła oczami i dodała:

– Nie wierzysz, że te wizje nie mają znaczenia. Wiesz, że nie ma ich przypadkiem i Harry też to wie, zwłaszcza po tym jak Dumbledore kazał mu zacząć lekcje oklumencji ze Snape’em. On tylko nie rozumie dlaczego je ma.

Syriusz niecierpliwie pokręcił głową.

– Też nie wiem, dlaczego je ma. Przypuszczam, że Dumbledore wie, ale nie podzielił się ze mną tą wiedzą.

Ginny patrzyła na niego przez chwilę, oceniając jego słowa, po czym skinęła głową.

– Przypuszczam, że to prawda, ale wiesz czym jest to coś, o czym śni Harry, prawda? To, co chce zdobyć Voldemort. Broń, jak to ostatnio określiłeś.

– To nie jest... – Syriusz zawahał się, zamykając na chwilę oczy, jakby się zastanawiał czy powinien jej coś powiedzieć. Gdy w końcu je otwarł, na jego twarzy widniało zdecydowanie i Ginny była podekscytowana tym, że najprawdopodobniej miał jej zaraz powiedzieć coś, o czym nie wiedział nawet Harry. – To nie jest broń, nie tak naprawdę. To coś, co my mamy, a co nigdy nie może trafić w ręce Voldemorta. – Zawahał się. – To coś w rodzaju informacji. Członkowie Zakonu stoją na wartach, strzegąc jej. Twój ojciec został ranny na jednej z takich wart – dodał.

***


Wiedział, że nie powinien zdradzać jej sekretów Zakonu, ale uważał, że naprawdę na to zasługiwała. Inni widzieli tylko jej wiek, ale przecież on, James, Remus i Lily też wstępowali do Zakonu w młodym wieku. Poza tym miała już za sobą doświadczenie z Voldemortem, o którym wszyscy inni zdawali się nie pamiętać. Naprawdę się cieszył, że Harry miał w niej wsparcie, bo wiedział, że Ginny będzie w stanie przemówić do niego. Sama była kiedyś opętana, więc wiedziała jak to jest, była w stanie wypatrywać podobnych symptomów u Harry’ego. Poza tym, to co jej zdradził nie mogło im w żaden sposób zaszkodzić. W zasadzie sam nie wiedział dlaczego Dumbledore uparł się wszystko przed nimi zataić.

– Nie sądziłam, że tyle mi powiesz – przyznała zdziwiona po chwili. – Oczywiście, cieszę się, po prostu jestem tym nieco zaskoczona.

Syriusz westchnął i potarł twarz.

– Wiem, że umiesz dochować tajemnicy. Poza tym, jesteś blisko Harry’ego, powinnaś wiedzieć więcej, tak na wszelki wypadek.

Skinęła głową, akceptując jego wyjaśnienie.

***


Święta z Weasleyami to było coś, czego nigdy nie doświadczył ze swoją rodziną. Blackowie byli zbyt dumni i dostojni, by się rozluźnić i oddać zabawie. Wszystkie posiłki odbywały się w nienaturalnie sztywnej atmosferze, a jedyne rozmowy jakie toczono, dotyczyły polityki lub najnowszych ploteczek o innych rodzinach czystej krwi. Odkąd tylko wyjechał pierwszy raz do Hogwartu, Syriusz nienawidził wracać do domu. W zamku przekonał się, jak bardzo zachowanie wszystkich uczniów różni się od tego wpajanego mu przez rodziców. Tym bardziej przy stole Gryffindoru. Już pierwszego dnia szkoły zrozumiał, że odtąd jego życie będzie wyglądało inaczej. Musiało minąć wprawdzie wiele lat, które spędził w samotności, ale ostatecznie siedział teraz szczęśliwy pomiędzy kochającą się rodziną, a chrześniakiem. Chciałby od tej pory spędzać tak wszystkie święta.

– Co wy na to, żeby pośpiewać kolędy? – zaproponował, gdy wszyscy rozsiedli się w salonie.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać, bliźniacy zaraz zaczęli śpiewać jedną z zabawniejszych świątecznych piosenek. Wszyscy zaśmiewali się do łez, słuchając ich występu. Syriusz rozejrzał się po twarzach obecnych i dostrzegł na nich czystą radość. Miał wrażenie, że przez ten krótki czas wojna poszła w niepamięć, a oni byli tu i teraz. Spojrzał na Ginny i uśmiechnął się gdy wywróciła oczami na wygłupy braci. W dzień wszystko wyglądało lepiej, ani on, ani Ginny nie mieli czasu by rozmyślać o przeszłości.

***


Ferie minęły jej zaskakująco szybko i naprawdę żałowała, że musi już wracać do zamku. Czuła, że będzie jej brakować rozmów z Syriuszem. Dobrze było mieć kogoś, kto cię rozumiał i wspierał. Gdy inni znosili swoje bagaże, poszła do kuchni, by się pożegnać. Na szczęście znalazła Syriusza samego, wszyscy inni zdawali się biegać po całym domu w poszukiwaniu różnych rzeczy. Usiadła naprzeciwko niego, na co spojrzał na nią nieco zaskoczony.

– Jesteś już gotowa do drogi?

– Od wczoraj – przyznała z uśmiechem i po chwili już poważniej, dodała: – Chciałam ci podziękować. – Widząc jego zdziwienie zaśmiała się. – Nie bądź taki zaskoczony. Wszystkie te rozmowy były dla mnie bardzo ważne.

– Ginny, to nie było coś, co zrobiłem tylko dla ciebie – powiedział zaskakująco łagodnie, patrząc na nią z czymś nieokreślonym w oczach. – Nie masz pojęcia jak bardzo samotny tu jestem, naprawdę się cieszę, że chciałaś mi towarzyszyć. W końcu ileż można spędzić nocy na czytaniu! – zaśmiał się.

– Racja – przyznała ze śmiechem. – W każdym razie, naprawdę się cieszę, że mam w tobie przyjaciela. – Mówiąc to, wstała i przytuliła go, kładąc mu głowę na ramieniu.

Syriusz oddał jej uścisk i pocałował ją w czoło mówiąc:

– Uważaj na siebie, czasy są niebezpieczne.

– Wiem – przytaknęła. – Ty też uważaj.

***


Biegnąć z zamku razem z Ronem, Luną i Neville’em, zastanawiała się czy Syriusz faktycznie został porwany. Tak jak Hermiona, brała pod uwagę, że mogła to być zasadzka, w końcu co jak co, ale Voldemort był dobry w manipulacjach. Rozumiała jednak potrzebę Harry’ego, by to sprawdzić. Wiedziała, że nie wybaczyłby sobie, gdyby Syriusz zginął, bo on postanowił zostać w zamku. Sama również nie zamierzała stać z założonymi rękami, tym bardziej jeśli jej przyjaciele zamierzali walczyć ze śmierciożercami.

Odkrycie, że wizja faktycznie była tylko pułapką, mającą na celu zwabienie Harry’ego do Departamentu Tajemnic było bolesne dla nich wszystkich. Najbardziej jednak załamało Harry’ego, widziała jak zbladł, gdy dotarło do niego, co zrobił. Nie dosyć, że sam się wystawił, to jeszcze wziął ich ze sobą. Miała nadzieję, że nikomu z nich nic się nie stanie, bo Harry mógłby się po tym nie pozbierać.

Odepchnęła od siebie te myśli i skupiła swoją uwagę na Hermionie, która coś do niej szeptała. Skinęła delikatnie głową i przekazała informację dalej. Teraz pozostało im czekać w gotowości na sygnał od Harry’ego. I mieć nadzieję, że uda im się wyjść z tego cało.

– Teraz!

Bez zastanowienia wystrzeliła zaklęciem w najbliższe półki i rzuciła się do biegu. Za sobą słyszała biegnącą Lunę. Śmierciożercy deptali im po piętach. Gdy wypadli do okrągłego pomieszczenia, szybko otwarła pierwsze z brzegu drzwi i wbiegła do środka. Spojrzała za siebie i zobaczyła, że są z nią tylko Luna i Ron, który właśnie próbował zamknąć drzwi. Zanim jednak zdążył je zamknąć, śmierciożercy wdarli się do środka. Rozejrzała się spanikowana po pomieszczeniu, nagle zdając sobie sprawę jak dziwne ono było. Wszędzie było ciemno, po środku unosiły się tylko planety. Co dziwne, oni również zdawali się unosić. Zrobiła niepewny krok i zaraz się zachwiała. Grawitacja wydawała się nie działać.

Pierwsze zaklęcie pomknęło w stronę Rona, który ledwo zdołał się uchylić, zaraz jednak odpowiedział zaklęciem. Ginny bez namysłu dołączyła do niego, rzucając własny czar i próbując przesunąć się dalej od wejścia w którym stali śmierciożercy. Luna chyba wpadła na ten sam pomysł, bo znajdowała się już w pobliżu planet.

Nagle wszystko potoczyło się błyskawicznie. Widziała jak fioletowe zaklęcie ugodziło Rona, który zachwiał się i opadł na kolana. Chciała do niego podbiec, ale w tym samym momencie ktoś inny złapał ją za kostkę i pociągnął w swoją stronę. Krzyknęła i próbowała się wyrwać, jednocześnie celując w niego różdżką, ale nie potrafiła wycelować. Szamotała się przez chwilę, coraz bardziej pewna, że nie uda jej się wyrwać. Wtedy wyrosła koło nich Luna, rzucając zaklęcie na rękę śmierciożercy, którą trzymał jej nogę. Zanim zdążyła się zastanowić, co dziewczyna próbowała zrobić, poczuła ścisk, po którym nastąpiło chrupnięcie. Wrzasnęła z bólu, ale zaraz odskoczyła, czując, że śmierciożerca wreszcie ją puścił. Stanęła niepewnie na jednej nodze i rozejrzała się, krzywiąc się z bólu.

– Luna, weź Rona – krzyknęła do Krukonki, rzucając zaklęciami w śmierciożerców stojących w drzwiach. Musieli się stąd wydostać.

***


Informacja o tym, że Harry z przyjaciółmi zniknął ze szkoły i jest prawdopodobnie w Departamencie Tajemnic spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Z tego, co zrozumiał byli przekonani, że jest przetrzymywany w Ministerstwie przez Voldemorta i chcieli go uratować. Zaklął pod nosem, gdy zdał sobie sprawę, że Harry i reszta byli w niebezpieczeństwie przez niego.

– Syriuszu, powinieneś zostać – nalegał Remus, po raz piąty w przeciągu kilku minut, próbując przemówić mu do rozumu.

– Zwariowałeś? – oburzył się. – Są tam z mojego powodu! Nie mogę siedzieć tu i czekać, gdy są w niebezpieczeństwie.

– To nie jest twoja wina i dobrze o tym wiesz! – zniecierpliwił się Remus, patrząc na niego ostro. – Nie pomożesz Harry’emu, pakując się w kłopoty i dając się złapać. Nie możesz tak po prostu wejść do Ministerstwa! Jesteś zbiegiem!

– To nie ma znaczenia! W Ministerstwie są śmierciożercy, a prawdopodobnie nawet Voldemort. Myślisz, że Aurorzy skupią się akurat na mnie?

– To zbyt wielkie ryzyko, nie możesz...

– Mogę i to zrobię! – warknął. – Potrzebujemy wszystkich dostępnych ludzi, poza tym Harry jest ważniejszy.

– Ale...

– Nie zmienię zdania! Chodźmy już, chyba na nikogo więcej nie możemy liczyć – powiedział, rozglądając się po zebranych.

***


Wchodząc do Departamentu Tajemnic od razu zauważyli ślady walki. Oznaczone drzwi, potłuczone zmieniacze czasu. Natknęli się na kilku nieprzytomnych śmierciożerców. Wciąż jednak słyszeli odgłosy walki. Musieli zgadywać, którędy iść, więc szybko zaczęli otwierać po kolei wszystkie drzwi. Gdy otwarł jedne z tych oznaczone iksem, zamarł, widząc nieprzytomną Ginny i Hermionę. Obok nich leżał półprzytomny Ron i jakaś blondynka. Rozejrzał się, ale nie dostrzegł nigdzie Harry’ego. Przykucnął szybko przy każdym z nich, sprawdzając czy żyją, ale wydawali się tylko nieprzytomni.

– Mamy drzwi! – zawołał Moody i Syriusz obrzucił ich ostatnim spojrzeniem, po czym zamknął drzwi, zabezpieczając je zaklęciem. Teraz musiał dostać się do Harry’ego.

Walka toczyła się z Sali Śmierci o której słyszał kiedyś od Dumbledore’a. Widział Harry’ego i chłopca, który musiał być Longbottomem. Bez słowa rzucił się do walki, odciągając uwagę śmierciożerców. Zaraz też trafił na swoją kuzynkę, która z szaleństwem w oczach zaczęła rzucać w niego zaklęciami. Uśmiechnął się do niej szyderczo, co chwilę odbijając któreś z zaklęć i rzucając własne. Brakowało mu walki. Nie był nigdy kimś, kto siedzi w domu i przez ostatnie miesiące był bliski szaleństwa. Wreszcie jednak mógł coś zrobić.

- No, dalej, postaraj się, przecież potrafisz! – ryknął, śmiejąc się szyderczo do Bellatriks.

Zaraz jednak uśmiech zamarł mu na twarzy. Siła drugiego zaklęcie popchnęła go do tyłu i w tym momencie zdał sobie sprawę, że za nim znajduje się kurtyna. Nie miał szans złapać równowagi, wiedział, że wpadnie za kurtynę. Spojrzał z przerażeniem na Harry’ego. Potem pochłonęła go ciemność.

***


Gdy się ocknęła pochylał się nad nią Remus. Zamrugała niepewnie i rozejrzała się wokół. Unosiła się na niewidzialnych noszach. Nadal byli w Departamencie Tajemnic. Spojrzała na Remusa i zapytała niepewnie:

- Czy ktoś…

Remus przymknął oczy i przełknął głośno zanim odpowiedział.

- Syriusz nie żyje.

Ginny wiedziała, że musi wyglądać jak idiotka. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, nie mogąc uwierzyć, że to czego się obawiali, a co okazało się tylko pułapką, w końcu naprawdę się stało. Syriusz nie żył. A przecież jeszcze nie tak dawno z nim rozmawiała. Odrętwiała zamknęła oczy. Przecież dopiero co go poznała, była przekonana, że mają przed sobą lata. Pomyślała o Harrym I ścisnęło jej się serce. Właśnie stracił kolejną osobę. Miała nadzieję, że będzie w stanie sobie z tym poradzić. Ona też jakoś musiała. W końcu, Syriusz nawet nie był jej rodziną, prawda? A jednak czuła, że straciła kogoś ważnego.

Koniec
____________________
Ostatnio zmieniony przez Martynax 2015-04-02, 22:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Lilka
[Usunięty]



Wysłany: 2015-01-25, 23:54   

Przygnębiające to było...Znaczy koniec. Bo ogólnie rozmowy były całkiem w porządku. Myślę, że to fajnie, iż ktoś w końcu docenił Ginny. Przecież nie była głupiutką dziewczynką na miarę Lavender. Przeżyła swoje - może na "własne życzenie", ale przynajmniej dojrzała. Rozumiem jej frustracje. Otoczenie nie chciało przyjąć do wiadomości, że jej dzieciństwo skończyło się w momencie wrzucenia do jej kociołka tego podłego horkruksa. Szkoda jednak, że Syriusz nie poszedł za radą Ginny. Za słabo wspierał Harry'ego jak na mój gust. A teraz już jest za późno.
To było troszkę pokręcone, ale doceniam Twój wkład włożony w tą miniaturkę.
Weny.
Lilka
 
 
Panna Mi 



Absolwent Hogwartu


Wiek: 22
Dołączyła: 18 Sie 2014
Posty: 281
Skąd: Gliwice/Katowice
Wysłany: 2015-04-01, 15:09   



Już kiedyś sobie obiecałam, że ten fic przeczytam, więc akcja... no dobrze, banery, które bardzo chcę wykorzystać, pchnęły mnie do tego, abym się w końcu za to wzięła. A zanim przejdę do konkretów i komentarza odnośnie tekstu, chciałam tylko jeszcze napisać, że już na wstępie ma on u mnie duży plus za to, że został napisany dla czyjegoś życzenia i z myślą o tym, by sprawić jakiejś konkretnej osobie przyjemność. To takie pozytywne!

Na początek powiem, że zwykle nie czytam normalnie ficów o Ginny i Syriuszu - czy to dobrze, bo nie mam przy podchodzeniu do tego fica żadnych wyobrażeń, czy może źle, bo trudniej będzie mnie do nich przekonać, nie wiem. Pozostawiam to tobie do oceny :).

Ale dobrze, tekst. Mnie się podobał. To taka przyjemna łatka do kanonu. No i do tego dochodzi jeszcze fakt, że udało ci się postaci wykreować kanonicznie. To zdecydowanie duży plus tej miniaturki - zwłaszcza że, o ile mi wiadomo, w fandomie występuje tendencja do dość sporego zmieniania charakteru właśnie Ginny i Syriusza. Tobie udało się jednak stworzyć ich w taki sposób, aby pozostali swoimi książkowymi ja, z czego ogromnie się cieszę, bo, przyznam, jako osobie całkowicie niezaznajomionej z ficami z nimi bardzo pomogło to w przeczytaniu twojego tekstu. Choćby ta radość Syriusza z powodu tego, iż nie będzie w święta samotny. Co do Ginny, najbardziej spodobało mi się w niej to, że zachowywała się odpowiednio do swojego wieku. Owszem, sporo przeżyła, ale to nie zmieniało faktu, że miała w tym ficu tylko... ile, czternaście lat?

Chciałam jeszcze wspomnieć o tym, że miniaturka kupiła mnie już od początku opisem Grimmauld Place. Bardzo mi się on spodobał. Mimo że był krótki, był bardzo plastyczny i po prostu sprawił mi ogromną przyjemność. Naprawdę poczułam to, co chciałaś nim przekazać.

W całym ficu nie przypasowało mi jedynie to, że Ginny posiadała wspomnienia Toma. Nie pamiętam, czy kanon coś o tym mówił, ale po prostu wydaje mi się to takie... niewłaściwie :). Chociaż to tylko moja prywatna opinia.

Ażeby nie było tak kolorowo, jeszcze wypisuję błędy (głównie powtórzenia i przecinki), które w czasie czytania spostrzegłam:

Tina napisał/a:
Gdy nad ranem drzwi otwarły się ukazując ich matkę miała wrażenie
otwarły się, ukazując ich matkę, miała
Tina napisał/a:
Zastanawiała się jak miała odpowiedzieć
się, jak
Tina napisał/a:
odpowiedzieć na jego pytanie. Zwykle wszystkich zbywała, gdy o to pytali
Powtórzenie "pytań"
Tina napisał/a:
–Nie zapominaj, że moimi braćmi są Fred i George
Umknęła ci spacja po myślniku :)
Tina napisał/a:
Dumbedore’em
Literówka: Dumbledore'em. Aczkolwiek brawa za poprawne odmienienie tego nazwiska, bo to, niestety, nieczęste.
Tina napisał/a:
gdy je otworzył dojrzała w nich mieszaninę
otworzył, dojrzała
Tina napisał/a:
Inni widzieli tylko jej wiek, ale przecież on, James, Remus i Lily też wstępowali do Zakonu w młodym wieku
Powtórzenie "wiek"
Tina napisał/a:
Biegnąć z zamku razem z Ronem
Czy nie powinno być tu: biegnąc?
Tina napisał/a:
próbował zamknąć drzwi. Zanim jednak zdążył je zamknąć
Powtórzenie "zamknąć"
Tina napisał/a:
Widziała jak fioletowe zaklęcie
widziała, jak
Tina napisał/a:
próbowała się wyrwać, jednocześnie celując w niego różdżką, ale nie potrafiła wycelować. Szamotała się przez chwilę, coraz bardziej pewna, że nie uda jej się wyrwać
Powtórzenie "wyrwać"
Tina napisał/a:
otwierać po kolei wszystkie drzwi. Gdy otwarł jedne
Powtórzenie "otwierać"
Tina napisał/a:
znajduje się kurtyna. Nie miał szans złapać równowagi, wiedział, że wpadnie za kurtynę.
Powtórzenie "kurtyna"
Tina napisał/a:
Gdy się ocknęła pochylał się nad nią Remus
ocknęła, pochylał

Kończę i życzę ci wiele weny, bo bardzo miło czytało mi się tę miniaturkę.
Pozdrawiam ciepło,
Panna Mi.
____________________


There are two reasons why we don’t trust people.
First: we don’t know them.
Second: we know them.
 
 
Yuri-Onna 



Absolwent Hogwartu


Dołączyła: 07 Kwi 2015
Posty: 345
Skąd: Amber
Wysłany: 2016-03-07, 16:20   

Poczułam się miejscami lekko oszukana, bo sięgnęłam po ten fik licząc na mocno nietypowy pairing czy inny zakazany związek - a tu się okazało, że poszłaś w zupełnie inną stronę. Ale spokojnie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo całość jest w rzeczywistości całkiem sympatyczną łatką do kanonu, bez jakichś może mocnych skoków w bok czy oryginalnych pomysłów, ale w lekturze przyjemną - no może nie licząc finału, który był oczywisty, ale i tak pozostawia czytającą osobę z pewnym uczuciem goryczy. Nie uciekałaś od oryginalnych charakterów postaci, nawet jeśli Ginny miejscami wydawała mi się nieco ciut za dojrzała, acz to można zrzucić na karb przejść.
____________________


Fandomy, w których femslashuję: Władca Pierścieni, Harry Potter, Puella Magi Madoka Magica, MCU, Kroniki Amberu, Gra o Tron, Wiedźmin, Opowieści z Narnii
 
 
magdalena28w 


1-klasista


Wiek: 28
Dołączyła: 05 Lis 2017
Posty: 6
Wysłany: 2017-11-07, 23:16   

Śmierć Syriusza jest jednym z najsmutniejszych momentów serii. Tyle drobnych czynników, które na nią się złożyły : zła postawa Albusa, problem z oklumencją, bezmyślność Harry'ego, porywczosc Syriusza... Drobna zmiana jednego z czynników mogła temu zapobiec...
Sama Ginny była bardzo niedoceniona w książkach, Harry zabił bazyliszka, zniszczył dziennik i temat w zasadzie zamknięty, jakby prawie rok kontaktu z Riddlem nie miał na nią wpływu.
Dzięki więc za tę miniaturkę :) Szkoda, że Ginny nie dostała więcej czasu z Syriuszem, nie wiem czy potoczyłoby się to dalej w stronę przyjaźni, czy czegoś więcej :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 25


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową