ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[M] Jak wilk z kotem
Autor Wiadomość
Satanachia. 



Opiekun Ślizgonów


Wiek: 21
Dołączyła: 31 Sty 2011
Posty: 868
Wysłany: 2017-03-26, 19:48   [M] Jak wilk z kotem

Autor: Satanachia.
Beta: Brak, bo bieda - państwo polskie nie przewidziało wsparcia w postaci 500+ dla każdego autora
Pairing: brak
Ostrzeżenia:
A/N:
Pieprzyć kanon Dragonborna, pieprzyć kanon Towarzyszy, bo tak.
Kodlak żyje, smoków nie ma a Srebrną Dłoń wyrżnęli kilka lat wcześniej.
Kodlak. Żyje.
I ma żyć. A kto chce jego śmierci temu kotwica w plecy i mrówki do oczu.

Forma Khajiita zależy od faz księżyców dlatego proszę mi tutaj nie kręcić głową i nie udawać sowy.
Jolassa jest Cathay natomiast Madea młodą Alfiq-Raht dla ciekawskich tutaj więcej o samej rasie - http://pl.elderscrolls.wikia.com/wiki/Khajiit
I orientacyjna rozmiarówka - http://i.imgur.com/EJGyyZ9.jpg?1

Tekst promptowy z Witamy w Polsce:
Prompt:

"Medea miauknęła żałośnie, ale zanim ją wypuściłam, oderwałam przyczepioną do klatki karteczkę.

PANI THOMPSON - czytałam - PROSZĘ TRZYMAĆ KOTKĘ Z DALA OD MOJEGO DOMU. ZJEM JĄ, JEŚLI JĄ ZNÓW ZOBACZĘ."

Imiona itp do zmiany

30.09.2016 r. 20:00

Jak wilk z kotem


W Skyrim nie ma kotów, to coś czego Jolassa dowiedziała się szybko i boleśnie, gdy zaledwie dzień po przybyciu do Samotni jakiś miejscowy gówniarz niemal poderżnął jej gardło, kiedy nakryła go jak pakował prychającą Madeę do worka, i tylko szybko splecione zaklęcie tarczy uratowała jej życie – ostrze ześlizgnęło się po skrzącej tafli i szczęśliwym trafem ledwo drasnęło obojczyk.

Dzieciak najwyraźniej był zbyt zszokowanym jej nagłym przybyciem by ponowić atak, bo spanikowany puścił worek i salwował się ucieczką, porzucając sztylet i nastroszoną kotkę, która niemal natychmiast wspięła się po szatach Jolassy i usadowiła na jej ramieniu, bijąc ogonem niczym rozjuszony smok.

— Wiem Mała, wiem — mruczała Jolassa gładząc siostrę po nastroszonym grzbiecie. — Jutro stąd odejdziemy.

Madea uspokoiła się odrobinę, jednak wciąż wpatrywała się w leżący na dywanie worek, jakby sama jego obecność ją obrażała. Jolassa pozbyła się go małą kulą ognia i Madea oblizała pyszczek w zadowoleniu.

— Jutro — obiecała stanowczo, zestawiając kocicę na podłogę.

W Samotni i tak było dla nich zbyt wilgotno.

Podobne zdarzenia powtarzają się w Markarcie, Falkret i Pękninie, do których kolejno wędrują szukając dla siebie miejsca i Jolassa powoli zaczyna żałować przybycia do Skyrim. W Cyrodill czy Morrowind koty, a raczej Alfiq i Alfiq-Raht są dość powszechne i można je spotkać zarówno w towarzystwie Khajitów jak i Merów bądź ludzi, przez co nigdy nie budzą wielkiej sensacji, jednak tutaj, w Skyrim ludzie zachowują się jakby nigdy nie widzieli Khajiita na oczy.

Dopiero w Białej Grani, do której dotarły po dzikiej ucieczce z Pękniny, udało im się osiągnąć pewien stopień spokoju i normalności. W Białej Grani ludzie traktowali Madeę jak nadpobudliwe dziecko, którym wszakże była, i chociaż kilkukrotnie zdarzyło się jej podrapać nie tą rękę co trzeba lub pogonić kilka psów, nikt nie próbował im zaszkodzić czy wykraść samej kotki, za co Jolassa dziękowała wszystkim bogom, bo resztki jej oszczędności topniały w oczach, poszarpane zakupem Wietrznego Domku i niezbędnych do pracy ingrediencji. Gdyby znów musiały się przenieść zapewne zostałyby z niczym a Jolassa nie miała już ani chęci ani tym bardziej sił na użeranie się z twardogłowymi nordami. Zwłaszcza nie teraz, kiedy w końcu zaczęło się im powodzić.

Biała Grań nie miała alchemika z prawdziwego zdarzenia i Jolassa szybko zapełniła tę lukę dbając, by jak najwięcej jej zaopatrzenia pochodziło z Kotła Arkadii co niemal zupełnie wyeliminowało konkurencję i pozwoliło khajiitce powoli gromadzić fundusze. Na co dokładnie nie wiedziała, jednak jej natura zbieracza kazała jej zbierać, składać i gromadzić zarówno septimy jak i wszystkie znoszone przez buszującą po mieście Madeę błyskotki, która niemal co wieczór przynosiła do domu to błyszczące kamyki, to znów srebrny pierścionek czy broszkę i nie wszystkie z tych rzeczy były po prostu znalezione. Mieszkańcy miasta przymykali jednak oko na drobne kradzieże Madei tak długo, jak starsza z sióstr spłacała fanty miksturami i maściami, których wiecznie brakowało, zwłaszcza w tak niespokojnych czasach, kiedy do Białej Grani co i rusz trafiały bandy obszarpanych najemników lub grupy pielgrzymów, którzy płacili krocie za choćby najmniejszą flaszkę mikstury uzdrawiającej.
Widać prawdą było, że boską opiekę łatwiej ugrać pełną sakiewką niźli wybłagać modlitwą.

Jedynymi, którzy nigdy nie zgłaszali się do Jolassy byli zamieszkujący Jorrvaskr Towarzysze, co kocica zuchwale wykorzystywała podkradając z Sali Biesiadnej nie tylko drobne przedmioty ale i całe zestawy klejnotów, i Jolassa wiedziała, po prostu wiedziała, że to się źle skończy.

Nie wiedziała jednak, że zamiast kolejną ucieczką skończy się to upapranym w kurzu i drzazgach nordem, który jednego wieczoru przyniósł wierzgającą wściekle Madeę do domu, do którego wszedł bez zapowiedzi, nic sobie nie robiąc z namalowanego na drzwiach ostrzegawczego znaku Cechu.

Brz słowa powitania przekazał kocicę siostrze i z najbardziej nabzdyczoną miną, jaką Jolassa w swoim życiu widziała oznajmił, że nie życzy sobie, by Madea wędrowała samopas po jego domu.

— Zjem ją, jeśli znów ją znajdę w Jorrvaskr — powiedział na pożegnaniu, w co Jolassa w ogóle nie wątpiła, i wyszedł z domku, zostawiając za sobą ciężką woń mokrego psa, od której obie odruchowo marszczyły nosy. Cholerne, kotożerne wilkołaki.

Jolassa zgromiła siostrę wzrokiem, jednak ta nic sobie z tego nie robiąc układała leniwie zmierzwione od dłoni mężczyzny futerko.

— Tylko ty mogłaś to zrobić. Tylko ty…

Madea miauknęła w potwierdzeniu.
____________________





in real life there were no happy endings

in real life there was just pain and
shattered bones



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 23


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową