ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
Prorok Podziemny
Autor Wiadomość
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-02-18, 15:43   Prorok Podziemny

PROROK PODZIEMNY
nr 1





Słowo wstępu


Prorok Podziemny jest więcej niż subiektywnym biuletynem propagandowym. Treści w nim zawarte są przerysowane, prześmiewcze i często zahaczające o patetyzm. Cytując za podejrzanym typem z czopkiem w ręku: „Jeżeli masz problemy z poczuciem humoru i dystansem do świata lub cierpisz na nadciśnienie i uwiąd (co to?) starczy” – nie czytaj tej broszurki! Polecamy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy tekst niewłaściwie przeczytany może zagrażać Twojemu zdrowiu lub życiu.
Od dziś, aż do odwołania kopiowany będzie małymi rączkami tysięcy chińskich robotników przymusowych, aby wieści z lochów dotarły do wszystkich (nie)zainteresowanych.
Jednocześnie powstanie Podziemna Rozgłośnia Lochowa (PRL) niosąca słowa otuchy naszym Ślizgonom skrytym głęboko w lochach, kryjącym się pod zmasowanym opadem gównoburzy, która chwilowo jakby trochę ucichła. Audycje Lochowe (AL) biegnące w świat z tajnej bazy Ślizgonów – znanej bliżej, jako Dormitorium (przez duże „D”) będą pokazywać niedowiarkom, że wciąż jesteśmy, a nasz duch jest silny i niezłomny! Nie lękajcie się! Wciąż trwamy na placu boju!

Redakcja




Wieści z lochów


Dziś nastał dzień niezwykły, historyczny! Światło dzienne oświetla pierwszy numer Proroka Podziemnego. Już nie kryjemy się z Lochach, nie skrywamy w podziemiach Hogwartu. Nasza propaganda sięga dalej, wychodzi do niezliczonej rzeszy czarodziejów i czarownic by zasiać w ich sercach ziarno nadziei. Nadziei na to, że Lochy jeszcze są, przetrwały i nadal walczą. Chciałoby się rzec „Nie rzucim Lochów skąd nasz ród!”. Jeżeli ktoś w nas zwątpił to niesłusznie. Wciąż trwamy i trwać będziemy. Aby pokrzepić ducha skrytych w Lochach Ślizgonów gen. Salazar wygłosił orędzie, którego treść publikujemy poniżej.

S.K.




ORĘDZIE DO ŚLIZGONÓW


Obywatele i Obywatelki Domu Salazara Slytherina Ludowego… (a nie, to nie to orędzie).
Zwracam się dziś do Was, jako Ślizgon i Opiekunka Slytherinu. Zwracam się do was w sprawach wagi najwyższej. Dom nasz znalazł się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń Ślizgonów ulega ruinie. Gry i zabawy „porowe” przestają działać. Gasnącej kreatywności zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają Ślizgonów coraz większym ciężarem. Przez Gospodę pod Złamanym Piórem, przez tworzące ją Domy, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści - sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość strajkowa, akcje protestacyjne są coraz bardziej prawdopodobne. Wciąga się do nich także nowych użytkowników. Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej przemocy.
Nasz Dom osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu Ślizgonów ogarnia rozpacz. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? Obejmując stanowisko Opiekuna Ślizgonów wierzyłam, że potrafimy sobie z tym poradzić. Czy zrobiliśmy, więc wszystko, aby zatrzymać spiralę nienawiści?
Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione tygodnie były dla Domu Slytherina czasem pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. Niestety - Porą narodową uczyniono areną walki domowej. Rozmyślne torpedowanie ślizgońskich poczynań sprawiło, że efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku, do naszych zamierzeń. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości, choć czasem było jej zbyt mało.
Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie ślizgońskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność - chodzi o przyszłość Slytherinu. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Ślizgońska Rada Ocalenia Domowych Aktywistów (ŚRODA).

Niech Salazar Slytherin będzie z Nami!




Ogłoszenie


Nasz biuletyn jest również do pobrania w formacie PDF
____________________


 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-03-02, 19:48   

PROROK PODZIEMNY
nr 2






Wywiad z Panią Norris



W jakich relacjach jest Pani ze Ślizgonami?


Cóż, zależy, o których Ślizgonów konkretnie chodzi…


Są jacyś szczególnie działający Pani na nerwy?


Wiadomo, jak w każdym środowisku, czy też grupie - takie osoby się znajdą. Tak więc tak, są tacy Ślizgoni.


Denerwują Panią Ślizgoni czy bardziej ich działania?


Pytanie bardzo niejednoznaczne. Gdyż to zależy. Czy chodzi teraz o konkretnych Ślizgonów, konkretnych Ślizgonów i ich działania czy też ogólnie o działania Ślizgonów…


Może nie skupiajmy się na pojedynczych osobach, ale o Pani stosunku do poszczególnych akcji, mających miejsce podczas PS V. Która z nich najbardziej Panią zdenerwowała?


Och, ale dlaczego nie możemy skupić się na pojedynczych osobach? Przecież tyle fascynujących postaci mamy, zarówno wśród kanonicznych osób, jak i wśród Gospodzianych Wonszy. Z tych ostatnich przecież warto wymienić choćby moje ukochane Sar, Bambi czy lobo (ach, ta wspólna miłość do Marvela! Jednak jej JJ może być spokojna! Nie wchodzę w związki innym) oraz kilka, których nie wymienię. A kanoniczni? Taki chociażby Draco czy Lucjusz… kto by nie chciał być z nimi zamkniętym choćby tylko na jeden dzień i móc zrobić, co tylko się podoba ^^ Pani by nie chciała?


Lucjusz został skreślony z listy Ślizgonów po nieszczęsnym mezaliansie z Al opiekunką Gryfonów. Biedny Draco do dzisiaj nie może się pozbierać po zdradzie ojca. A skoro już jesteśmy przy tym temacie czy nie zaproszenie Ślizgonów na ślub Aribeth było celowym działaniem?


Czy ja wiem, czy to był mezalians? Czystokrwista czarownica, czystokrwisty czarodziej… Mezaliansu nie widzę tutaj. A Lucjusz był bardziej niż chętny do tego związku. Tak samo Draco wcale nie narzeka, że związał się z naszym Złotym Chłopcem Gryffindoru. Ostatnio wręcz przebąkiwali coś o wspólnym mieszkaniu i planach na wielką, huczną imprezę. Co zaś do ślubu i wesela Lwiątka Gryffindoru - a kto powiedział, że Ślizgoni nie byli na imprezie? Żaden z nich tylko nie dołączył się do publicznych toastów, jednak sama opiekunka Węży - Sar, była świadkiem na ślubie. Mam nawet gdzieś zdjęcia jak stoi młoda para ze świadkami. Wyglądali tak przepięknie…


Ślizgoni owszem byli na weselu (z czego relacja będzie stronę dalej, w rubryce towarzyskiej) jednak wszelkie zdjęcia Sar, jako świadka to gryfoński fotomontaż.


Żaden fotomontaż! Wszak Sar sama jeszcze mówiła, że zdjęcia chce jak w tak szczero-złotej sukni jest!


Imię opiekunki Slytherinu nie pada ani razu w OFICJALNEJ relacji ze ślubu, więc jej tam nie było. A co do kreacji to chociaż ta na fotomontażu jest bardzo ładna to na ślub Sar przybyła jednak w zupełnie innej kreacji.
Mam za to pytanie, co użyły Panie do otumanienia Thranduila, aby wyraził zgodę na ślub?



Cóż, muszę przyznać - Pani Norris tak zabalowała podczas wesela w piciu z krasnoludami, że nie pamięta, czy świadkowa toast wznosiła, czy nie. Dlatego nie będę się odnosić do oficjalnych relacji. Pamiętam bawiące się tłumy, Ślizgoni wśród nich też byli. Co do pozostałej części pytania - uważam ją za obraźliwą, szczególnie obraża ona Panią Młodą. Czy sądzi Pani, że kogokolwiek trzeba by było przymuszać lub otumaniać, by wziął z nią ślub?!


Tu nie chodzi o Aribeth, ale o Thranduila, który jest Ślizgonem idealnym. Jest wredny, sarkastyczny, ekscentryczny i pozbawiony uczuć. Lwiątko Gryffindoru z całą pewnością zasługuje na kogoś, kto kochałby coś więcej niż swoją urodę. Dlatego pomysł na wydanie jej za tego elfa uważam za mocno krzywdzący dla tak delikatnej osóbki.



Cóż, jeśli Thranduil jest idealnym Ślizgonem, to tylko tym bardziej potwierdza tezę, że Węża ciągnie do Lwa. Przykładów jest wiele! Wszak zapoczątkował to sam założyciel - Salazar Slytherin, kiedy nawiązał romans z Godrykiem Gryffindorem. Z bardziej nam współczesnych warto wspomnieć choćby Lucjusza i Al, Draco i Harry’ego czy uczucie, jakim pałał, niczym dzięcielina, Severus Snape do Lily Evans (po mężu Potter). Dlatego uczucie, jakie rozkwitło między Aribeth a Thranduilem jest jak najbardziej zrozumiałe. Możecie nazwać mnie romantyczką (a może to przez to, że marzec się rozpoczyna i ruja wisi w powietrzu. Pani Norris jej może nie przechodzi, ale jakoś nastraja ją ona uczuciowo). Poza tym, tylko osoba nieznająca dobrze Lwiątka Gryffindoru może twierdzić, że jest ona delikatna jak mimoza. Wszak jakoś przydomek Lwiątko Aribeth dostała i zapewniam, że nie było to tylko przez miauczenie świeżo narodzonego lwa. I jeszcze jedna kwestia - Thranduil pozbawiony uczuć?! To tylko błędne wnioski, które wyciągają osoby znające go powierzchownie, wręcz można powiedzieć tylko z ekranu. Osoby znające go bliżej wiedzą, że taki osąd jest dla niego krzywdzący. Przecież to on nakarmił i napoił krasnoludy, mimo, że byli jego więźniami podczas tej nieciekawej historii z pająkami. Gdyby był tak pozbawiony uczuć, jak niektórzy sądzą, to czy zadbałby o głodnych, spragnionych więźniów? Czy okazałby im, choć odrobinę łaski? No właśnie…


A pro po osądzania po wyglądzie, czy Pani Minister planuje kontynuować znajomość ze Smaugiem?


Z tego, co mi wiadomo, właśnie negocjuje ze swoim mężem jak bardzo mają płynne granice związku małżeńskiego.


Oby to była bardzo płynna granica, bo Misha będzie niepocieszony. A co do nie pocieszenia, czy włócząc się nocami korytarzami słyszała Pani jakieś głosy uczniów niezadowolonych z tak dużej ilości niedokończonych tekstów przez euphorie?


Znając Ew i Jensena - granica będzie bardzo satysfakcjonująca dla nich obojga. Misha może być, więc spokojny. Co zaś się tyczy niepocieszenia Gospodzian odnośnie dużej ilości niedokończonych tekstów, to tak, często słyszę takie głosy. Ostatnio najczęściej narzeka się na euphorię, jednak jest wiele innych autorów, których często się także wspomina.


O jakich jeszcze autorach Pani słyszała?


Można wspomnieć chociażby o Al, która jest wręcz mistrzem w rozpoczynaniu i baaaaaaaaaaaardzo wolnym kończeniu tekstów. Równie często zarzuca się tłumaczom, że za wolno dodają nowe rozdziały tekstów, które aktualnie tłumaczą.


Czy są to tylko zwykłe narzekania czy może usłyszała Pani o jakiś planowanych działaniach mających na celu zmotywować pisarzy/tłumaczy? Jakieś przymierza “bejsbola i widła”?


Niestety słyszałam tylko same narzekania, żadnych konstruktywnych pomysłów na zmotywowanie nie słyszałam. Chyba, że można pod konstruktywny pomysł wziąć akcję Krukonów “Ten komentarz wyfrunął spod skrzydeł Krukownów”, czy jak ona się tam nazywa... Innych akcji czy przymierzy nie widać. Choć, nie powiem, sama chętnie bym w jakieś dobre przymierze “bejsbola i wideł” się czasami włączyła ze swoimi kocimi pazurami, by szybciej dostać niektóre części…


Ma Pani na myśli jakieś konkretne opowiadania lub autorów/tłumaczy?


Na pewno część tekstów pisanych przez Al. Czy Tyone, która miała mi napisać tekst, gdy wygrałam ją w Krukońskiej Aukcji. Ale też samą siebie bym pogoniła, żeby zakończyć lub w końcu napisać niektóre teksty...


Czy ma Pani pomysł na jakieś “bolesne” akcje motywacyjne?


Cóż, podejrzewam, że tylko skuteczne byłoby akurat to tylko, jeśli autor/tłumacz byłby gdzieś obok. Odłączenie internetu na odległość przecież nie poskutkuje ;)


Czy coś mogło zdemotywować autorów/tłumaczy do publikowania tekstów?


Na pewno przyczyniła się do tego coraz mniejsza liczba komentujących osób. Jeśli nikt nie docenia naszej pracy w widoczny sposób, to po co się starać? Choć część młodych autorów, niepewnych swoich możliwości, mogły też zniechęcić negatywne komentarze czy analizy.


Sama idea analiz była taka, aby pokazać błędy logiczne i nieścisłości w tekstach. Nie były one krucjatą wymierzoną w nowych, ale chęcią pokazania “starym” pisarzom, że dzieje się coś złego, bo zamiast iść, w jakość przerzucili się na ilość tekstów. Czy nie dostrzegła Pani takiej tendencji na Gospodzie?


Sama idea, więc z założenia nie była zła. To trzeba przyznać obiektywnie. Jednak niektóre z analiz, jakie zostały opublikowane, wydaje mi się, że bardziej skupiły się na “dowaleniu” autorowi, niż na konstruktywnej krytyce. A to już nie było miłe. Z drugiej strony muszę przyznać, że da się zauważyć u niektórych osób, że pisane teksty były bardziej na ilość, byle więcej napisać, niż, na jakość, by czytelnik także miał przyjemność z tego, co czyta.


Ma Pani jakieś uwagi na przyszłość dla Gospodzianych pisarzy/tłumaczy?


Zastanowienie się przed wstawieniem tekstu, czy jako czytający na pewno chciałaby lub chciałby sięgnąć po taki tekst. Czy nie był on pisany tylko na ilość, czy uwzględniło się jakość tekstu. Oraz znalezienie dobrej bety i/lub osoby, która nie będzie się krępowała powiedzieć, że tekst jest zły.


Dobra beta to dzisiaj rzadkość, co z osobami, które takowej nie mają?


Owszem, coraz mniej dziś jest dobrych bet, które są aktywne i chętne do betowania. Zawsze można jednak poprosić dwie osoby o betowanie tekstu, tylko należy pamiętać o tym, by nie wysyłać obu tym osobom “surowego” tekstu i później wybierać sobie z każdej zbetowanej wersji to, co jemu odpowiada. Przez to powstają przecież okropne potForki, których nie da się wręcz czytać. Bardzo dobrą radą jest również czytanie jak największej ilości dobrze napisanych książek czy opowiadań. Można przez to się opatrzeć, chociaż na zasady pisania.


Dziękuję Pani za cenne uwagi i poświęcony czas. Czy na zakończenie chciałaby Pani dodać coś jeszcze od siebie?


Ja także dziękuję za ten wywiad. A na pożegnanie powiem standardowo: MIAU!

S.K.



Wieści z lochów


Walki ciągle trwają (choć ostatnio głównie na alkohol, remont kuchni i wyjazdy integracyjne) dlatego wieści z frontu docierają do naszej Redakcji z opóźnieniem. Chińscy robotnicy cieszą się z braku pracy przy taśmie i w wolnych chwilach skręcają długopisy. Każdy z takich długopisów do nabycia w naszej Redakcji za jedyne 5zł. Dochód uzyskany ze sprzedaży długopisów zostanie przekazany na zakup (jedzenia dla chińczyków) różdżek i czarnych peleryn dla naszych dzielnych Ślizgonów. Tymczasem dotarł do nas desperacki raport z akcji „Walentynki 2014”.
S.K.


RAPORT Z PRZEPROWADZONEJ AKCJI „WALENTYNKI 2014”

Jak wcześniej zapowiadano 14 lutego 2014 roku odbyła się na terenie forum Gospoda Pod Złamanym Piórem akcja pod kryptonimem „WALENTYNKI 2014”. Celem akcji było rozesłanie przez anonimowe postaci o pseudonimach Amor i Eros kartek ogłaszających, iż niektórzy z Gospodzian pałają uczuciem do innych użytkowników forum. Zrzut materiałów na skrzynki Gospodzian rozpoczął się równo z wybiciem północy i zakończył pół godziny przed końcem doby. Łącznie rozesłano 273 karki walentynkowe wybrane spośród 115 wzorów stworzonych i znalezionych w odmętach internetu poprzez niezmordowane pomocniczki Erosa pochodzące ze szlachetnego i czystokrwistego Domu Węża. Niełatwo było zadowolić wszystkich pałających uczuciem członków forum, niemniej jeden z prywatnych grafików Miłościwie Nam Panującego Salazara - a nawet sam Salazar, niech mu różdżka posłuszną będzie - stanęli na wysokości zadania, pomimo różnorakich akcji sabotażowo-dywersyjnych przeprowadzanych przez Domy: Żółty, Niebieski i Czerwony. Niezmordowana Al, opiekunka Domu Lwa, z szybkością karabinu maszynowego wyrzucała z siebie coraz to nowe pokłady uczuć, chcąc zalać nimi zdecydowaną większość użytkowników, którym z racji piastowanego urzędu „matkuje” (w ramach akcji złożyła zamówienie na 182 walentynek, które zostały dostarczone w odpowiednim terminie i z personalną dedykacją), jak również wypuściła w eter specjalne Walentynkowe Wydanie Proroka Codziennego, w którym krótko opisała akcję, jednak swoje trzy słowa dodała również Pani Minister Ew, wypuszczając krótką serię walentynkowych kartek „do samodzielnego rozesłania” - co oczywiście zamiast zniechęcić Węże, zmotywowało je do jeszcze bardziej wytężonej pracy (i schowania do podziemnych składzików wszystkich kaloszy, sztormiaków i nadmuchiwanych łodzi ratunkowych - na wypadek nieprzewidzianej powodzi) i stworzenia Regulaminu, który rozwiałby wszelkie wątpliwości odnośnie całej akcji.

Akcja „WALENTYNKI 2014” została przeprowadzona z powodzeniem

K.T.




Rubryka towarzyska



Wszystkim zapewne wiadomo o niedawnym ślubie Aribeth i Thranduila rzecz cała była przecież transmitowana na Gospodzie. Jednak oficjalna wersja została ocenzurowana! Tak moi mili czytelnicy. Zabrakło w niej fragmentów dotyczących ślizgońskiego wkładu w wesele. Dlatego pragniemy przybliżyć Państwu co działo się tak naprawdę, a czego Pakt Admiński nie pokazał!
S.K.



Dokoła rozbrzmiewała muzyka i pary bawiły się w najlepsze. Saraknya rozejrzała się sceptycznie. Zdecydowanie nie jej klimaty. Za głośno, za tłoczno, za... Nieważne. Poprawiła swoją czarną szatę strzepując z rękawa nieistniejący pyłek. Jej partner podał jej ramę, które przyjęła z wdzięcznością.
Kiedy drzwi się otworzyły w Wielkiej Sali zapanowała cisza. Opiekunka Ślizgonów niczym czwarta wróżka na chrzcinach Aurory pojawiła się niezapowiedziana.




Sar uśmiechnęła się widząc jak Pan Młody blednie na widok jej partnera - Lokiego.

Za Opiekunką Ślizgonów dumnie dążyła jej świta, złożona z najznamienitszych członków Domu Węża i ich nietuzinkowych partnerów.
Przy boku przyodzianej w szmaragdową szatę Komnaty Tajemnic wyprostowany i szczęśliwy kroczył Jim Moriarty, którego specjalnie na tę chwilę udało jej się ściągnąć z równoległej rzeczywistości z samego serca Londynu. Wymagało to co prawda kilku dobrze skrojonych zaklęć, oraz jednego idealnie dopasowanego garnituru, jednak co to dla najnowszego Prefekta Slytherinu!
Komnata szła przy boku swojego partnera nieśpiesznie, z uciechą przyglądając się temu, jak wszyscy weselni goście zamierają i zapartym tchem śledzą rozwój sytuacji.


Fantasmagoria. wkroczyła dostojnym krokiem tuż za Fią. Obok niej, szedł jej partner - Erik Lehnsherr, znany szerszej publiczności jako Magneto. Naczelna Prefekt Slytherinu uśmiechnęła się kątem ust, gdy przypomniała sobie całe to zamieszanie, jakie wywołała "pożyczając" zmieniacz czasu z dyrektorskiego gabinetu, a na dodatek włamując się z Satanachią. do Ministerstwa Magii, by posłużyć się tamtejszym Tajnym Portalem - widocznie jednak nie tak tajnym, jakby tego sobie życzyli - po to, aby przenieść się do równoległej rzeczywistości, w której żył jej ukochany. Potem było jeszcze więcej zamieszania, bo Fan cofnęła się w czasie i gwizdnęła młodszą wersję Erika, obiecując młodemu Charlesowi, że odda mu go następnego dnia, a dodatkowo w prezencie dostaną od niej ładną scenę +18.
Ostatecznie, skończyło się na tym, że jej i Satan udało się wrócić ze swymi partnerami w stanie względnie nienaruszonym, a nawet udało im się nie spóźnić zbytnio na miejsce Ślizgońskiej zbiórki!
Fantasmagoria. rozejrzała się po pomieszczeniu i zmarszczyła brwi. Za dużo szczęścia, hałasu, braku manier i kultury i... tak ogólnie gdzie jest jej skrzynka z zamkniętym w środku dementorem?
Erik również obejrzał pomieszczenie i skrzywił się z niesmakiem.
- Ta scena ma być bardzo ładna - zarządził, patrząc na nią groźnie. - Co oni rozpylili w powietrzu? - zapytał chwilę później, przysuwając się do niej nieco bliżej.
Fan przyjęła zamyśloną minę, próbując wymyślić o co chodziło Magneto. Po chwili uśmiechnęła się szeroko.
- Nic nie rozpylili. To gryfonizm - odpowiedziała, a gdy mężczyzna spojrzał na nią z uniesioną brwią, uściśliła:- Taka tam choroba.
- Zaraźliwa? - zapytał beznamiętnym tonem Lehnsherr gotów wybić wszystkich, którzy na ową chorobę zapadli, coby pozbyć się kłopotu.
Fantasmagoria. roześmiała się czule.
- Szczęśliwie dla nas - nie.


Loki był wściekły. To jak bardzo jest wściekły można było poznać po tym, jak nienagannie się zachowywał.
Początkowo Lobo myślała, że będzie musiała płakać, błagać, czołgać się i pełzać u jego boskich stóp. aby zgodził się towarzyszyć jej żonie na tej imprezie. Kiedy jednak bóg pozwolił łaskawie wyłuszczyć sobie sprawę, o dziwo zgodził się od razu. Podejrzanie szybko. Lobo nie wiedziała, czy jest bardziej zdezorientowana czy zachwycona, czy tez powinna martwić się o Saru, bo z wdowieństwem wampirzycy nie do twarzy. Ostatecznie jednak wzruszyła ramionami i wypolerowała najbardziej paradną zbroję boga, aby teraz kroczył w niej, szarmancko podając ramię trzeciej żonie swojego sługi.
Jego krok był równy, plecy wyprostowane, podbródek dumnie uniesiony. Ani jeden kosmyk nie wymykał się z idealnej fryzury. Buty ciężko stukały o posadzkę, dając wspaniały efekt akustyczny, chociaż sam Trickster kroczył lekko, nawet w ciężkich asgardzkich skórach i metalach wyglądając, jakby w każdej chwili gotowy był tańczyć. Zrezygnował z hełmu, aby jeszcze bardziej powalać swoją urodą. Jego uśmiech był powściągliwy, ale uprzejmy. A spojrzenie wbijało sztylety w pierś pana młodego.
Chociaż zasadniczo wyglądał, jakby planował wyrwać mu serce z piersi i pożreć je na jego oczach, jeszcze bijące i ociekające ciepłą krwią na długie, smukłe palce bóstwa.
Spojrzenie skierowane na bohatera wieczoru było tak intensywne, że aż można by pomyśleć, iż niegrzecznie ignoruje swoją partnerkę, gdyby nie to, jak wspomniane palce gładzą delikatnie jej nadgarstek, uspokajającym gestem. Nawet jeśli była tylko pretekstem, aby się tu dostać, Loki nie zamierzał być niegrzeczny wobec niej.


CDN


Wersja PDF do
pobrania
____________________


 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-03-20, 22:42   

PROROK PODZIEMNY
nr 3





Wieści z lochów


Zapewne oczekujecie, że w tym momencie nastąpi podsumowanie Pory Slytherinu V: opis tego jak bardzo jest nam źle, nikt nas nie kochał i nie chciał się z nami bawić oraz jak to zUe gryfiaki sabotowały nam Porę (opinia skrajnych ugrupowań ślizgońskich). Ale nic z tego! Żadnego wylewania smutków, a wręcz przeciwnie – radujmy się!

PSV była wyjątkowa pod wieloma względami. Wymienił się cały szczebel dowodzenia. Pojawili się nowi, ciekawi i aktywni użytkownicy. Także kilku „starych” Ślizgonów ożyło na ten czas. Wdrożony został system motywacji komentatorskiej. Przede wszystkim jednak zadziało się coś pięknego. W tym momencie pozwolę sobie zacytować Fantasmagorię. [ta Pora kosztowała mnie sporo nerwów] „aż się bardziej z wami zżyłam, więc nie ma tego złego, co by na ślizgońskie nie wyszło”. I to jest fenomenem PSV, a nie gospodoburcze akcje typu „Bitwa o Hogwart 905”. Choć one również miały swój urok i przez długie lata będą zapewne wspominane.

Jednak jeszcze raz powtórzę to nie one, a ślizgońsie „zżycie się” było najfajniejszym, co się zadziało. Przecież od zawsze wiadomo, że wspólny wróg jednoczy.


S.K.




Rubryka towarzyska



Publikujemy ciąg dalszy wieści ze ślubu Aribeth i Thranduila. Czy rzecz zakończy się dobrze? Czy Młoda Para zazna szczęścia? Czy Hogward przetrwa odwiedziny Lokiego? Tego wszystkiego dowiecie się już niebawem.
S.K.



Opiekunka Ślizgonów była zawiedziona i rozczarowana, w końcu nie codziennie Twoja przyjaciółka wychodzi za mąż nawet Cię to tym nie informując. Jej zdenerwowanie musiało być widoczne, bo w pewnym momencie poczuła uspokajającą pieszczotę Lokiego. Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Doceniała jego dobre wychowanie. Naprawdę nie musiał być dla niej miły.
Kiedy tylko Saru dowiedziała się o ślubie, na który jej dom nie został zaproszony w jej głowie zrodził się niecny pomysł. Proszona czy nie zamierzała dać Aribeth stosowny prezent. W tym celu poprosiła lobo o rzecz niewykonalną, ale wierzyła w swoją żonę, teraz kryjącą się gdzieś wśród gości weselnych. Czuła na sobie jej uważne spojrzenie, kiedy kroczyła dymnym krokiem z Lokim pod rękę przez środek wielkiej sali. Lobo jak zawsze świetnie się spisała, w końcu wampirzyca rzeczy niemożliwe załatwia od ręki, cuda zajmują jej trochę więcej czasu. Saru obawiała się jedynie czego jej żona może zażądać w zamian.
Tymczasem przemierzyli już cała Wielką Sale i wraz z towarzyszącymi im Ślizgonkami zatrzymali się przed podwyższeniem, na którym siedziała Młoda Para. Saru ze skruchą spuszczając oczy, wiedziała, że Gryfonka będzie na nią zła. Jednak nie potrafiła długo udawać, że jest jej przykro. Uśmiechnęła się bezczelnie, spoglądając na Ari.




Komnatę rozpierała duma. Opiekunka jej domu wyglądała przepięknie, jej partner prezentował się jak wcielenie seksu i męskości, a twarze państwa młodych wyglądały razem jak, nie przymierzając, flaga Polski - twarz pana młodego była trupio-blada, jednak to panna młoda, Lwiątko Gryffindoru, poczerwieniała tak, że jej twarz przybrała kolor sztandaru jej domu.
[i]Dobrze jej tak, skoro nas nie zaprosiła!
- pomyślała Komnatka i wymieniła spojrzenia i uśmiechy z własnym partnerem, który był bardziej niż skory do spłatania nowożeńcom więcej niż jednego figla. Musieli poczekać jednak na swoją kolej, nie mogli przyćmić gwiazdy wieczoru![/i]


Fantasmagoria. stanęła dwa kroki za Opiekunką, która zatrzymała się tuż przed podwyższeniem. Siłą stłumiła złośliwy uśmieszek, którym miała ochotę poczęstować pannę młodą. Jednakże jeszcze nie teraz była na to pora, teraz należało czekać, aż Sar wykona pierwszy ruch.
To nie tak, że Fan miała coś osobistego do Ari, właściwie była jednym z niewielu Gryfonów, których lubiła, niemniej fakt niezaproszenia ich na ślub był... cóż, niegrzeczny. I teraz za owy brak manier panna młoda musiała teraz zapłacić. Bo Fantasmagoria. wiedziała, że nawet jeśli była przyjaciółką ich Opiekunki, to Saraknya nie odpuści jej tym razem. A może zwłaszcza dlatego, że naraziła na szwank ich przyjaźń? Fan nie wnikała. Fan czekała na dalszy rozwój wydarzeń, w międzyczasie z nudów obserwując, jak Magneto od niechcenia bawi się jednym z noży, podnosząc go i wbijając w stół tuż obok dłoni Al.

Fantasmagoria. spojrzała na drugą prefekt Slytherinu i w myślach pogratulowała jej doboru partnera, któremu skinęła głową z szacunkiem. Moriarty był naprawdę niesamowitą personą!


- Jak myślisz, co oni wymyślą? - szepnęła konspiracyjnie do Fii, wskazując głową w stronę Lokiego i Sar. - Bo nie wiem jak wy... - Specjalnie podkreśliła to, że zwraca się zarówno do niej, jak do Jima.- ... ale ja też chcę się bawić!


Odwróciła wzrok do Fan i uśmiechnęła się krótko do jej partnera. Może i mgliście jedynie go kojarzyła, jednak była pewna, że musi on być kimś specjalnym, skoro druga Prefekt zdecydowała się właśnie na jego towarzystwo.

- Nie mam pojęcia, ale spokojnie... Sar jest mistrzynią w swoim fachu - odszepnęła. - Poza tym - wymieniła jeszcze jedno szybkie spojrzenie z Jimem - my też nie mamy zamiaru się nudzić. Macie już jakiś gotowy pomysł? - Przyjrzała się jej ciekawie, z błyskiem w oku.

Zerknęła na Pannę Młodą, która wyglądała aktualnie na odrobinę zdezorientowaną powstałym zamieszaniem. Niezaproszenie przyjaciółki na ślub - nikt nie mówi od razu o weselu, ale zwykłe zawiadomienie by wystarczyło! - szczególnie, jeśli ta przyjaciółka jest Opiekunką Slytherinu, jest... cóż, co najmniej ryzykowne. Aribeth otrząsnęła się z marazmu i jej spojrzenie stwardniało. No, to będzie zabawa!, Fia prawie klasnęła w dłonie z uciechy, jednak powstrzymała się i tylko uniosła kącik ust, stając odrobinę bliżej własnego partnera i robiąc miejsce obok siebie dla swojej samozwańczej syjamskiej siostry i jej wybranka. Niech i ona ma dobry widok!


Loki ignorował zebranych w Sali śmiertelników. Ich sprawy go nie dotyczyły, ich magia była płytka i nie znacząca. W tym momencie nie istniał dla niego nikt poza Thranduilem i asgardzki władca musiał przyznać sam przed sobą, że nie skupiał się tak na elfim królu od czasu, gdy był dzieckiem pod jego opieką*. Jego gniew można było uważać za nieuzasadniony, ponieważ od stuleci łączyły go z elfem jedynie poprawne stosunki grzecznościowe, ale to nie znaczy, że nie ruszy mu na ratunek, gdy dobiegną go wieści, że przyjaciel znalazł się niebezpieczeństwie. A pochopne, irracjonalne, idiotyczne, małżeństwo, przeklęty mezalians, w jaki wciągnęły go ludzkie wiedźmy, których Thranduil normalnie nie zaszczyciłby nawet spojrzeniem, stanowczo wpisywało się w "grożące mu niebezpieczeństwo".
Z najbardziej ironicznym uśmieszkiem, z przebłyskującymi jotuńskim szkarłem z gniewu oczyma, ignorując pannę młodą, którą postanowił zostawić na pastwę gniewu króla, postąpił krok w jego stronę, puszczając dłoń swojej towarzyszki.
- Mój najdroższy przyjacielu - wywarczał, wciąż nienagannie spokojny, cichym, nieustępliwym spokojem nadchodzącego sztormu. Ściany Sali zaczął powoli pokrywać szron - Pozwól, że ci pogratuluję - wyciągnął ku niemu dłonie, by go objąć. Albo skręcić mu kark. Nie zdecydował jeszcze.


*Bezczelna autoreklama RP "Pretty and vain" :D

Saraknya z lekkim niepokojem obserwowała szron pojawiający się na ścianie. Pomimo bardzo ładnych motywów roślinnych w jakie układał się lód na ścianach Wielkiej Sali miała nadzieję, że Loki się opanuje. Zwłaszcza, że niektóre z lodowych roślinek wydawały się poruszać. Ciekawe. Niemniej jednak zorganizowała całe to przedstawienie aby pokazać pozostałym domom, że Slytherinu się nie ignoruje, a jeżeli ktoś to zrobi musi liczyć się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Nie miała w planach mordowania gości weselnych. Chociaż... trzeba być elastycznym i korzystać z nadarzających się okazji. Mięsożerne lodowe kwiaty mogłyby rozwiązać kwestie pewnego niewygodnego rudego krasnoluda. Tak, Aragorn byłby jej za to bardzo wdzięczny. Saru uśmiechnęła się promiennie. Uwielbiała, kiedy problemy rozwiązywały się same. Lub jedynie z jej niewielką pomocą.

- Ari, kochanie - rozłożyła ręce jakby chciała objąć przyjaciółkę, która wyraźnie męczyła się wciśnięta w za ciasny gorset. - Pozwól, że Ci pogratuluje!


W tym momencie ledwie rejestrował obecność śmiertelników wokół nich. Gdzieś w tle zauważył wcześniej Legolasa, a bardziej w tłumie swojego nieumarłego wyznawcę, który już zapewne pokrył cały budynek swoim Cieniem, aby zapewnić bezpieczeństwo swojemu Panu. Dobrze. Dzięki temu Loki mógł się skupić całkowicie na Thranduilu. Leniwie zastanawiał się, czy zdjąć z niego zaklęcie już teraz i napawać się piekłem, jakie rozpęta król elfów, czy też pozwolić by cała ta szarada dobiegła końca i wtedy wyrwać go spod działania śmiertelnej magii, by stanął w całej pełni potworności swoich błędów i niedopatrzeń, i naprawdę był wdzięczny Lokiemu za wybawienie.
- Najdroższy... przyjacielu - wymówił to słowo sugestywnie, jasno dając wszystkim do zrozumienia, że to tylko eufemizm dla innych, głębszych i bardziej perwersyjnych określeń, które trafniej opisują ich związek. - Żałuję ogromnie, iż nie poinformowałeś mnie w porę, że planujesz wstąpić ponownie w związek małżeński. Ogłosilibyśmy konkursy stosowne dla twojego stanu, pozycji i potęgi, jaką władasz - każdą wysyczaną sylabą dawał do zrozumienia, że nikt z tu obecnych do odpowiednich się nie zalicza. Poza nim, rzecz jasna. - Skoro jednak siła miłości przywiodła cię do tego, mam nadzieję, że pozwolisz mi poznać swoją wybrankę i udzielić wam stosownego błogosławieństwa... - Zabawne, ale to zdanie odbiło się od ścian echem, które brzmiało jak "czerwone wesele", czyli nic, co właściwie wypowiedział Loki. - Albowiem nikt tak jak ja nie pragnie twojego dobra... - Zaznaczył, pierwszy raz zerkając na "wybrankę" z jawną groźbą w oczach, bo och tak, nikt nie troszczył się o Thrana tak jak Loki. Miał co do niego plany i chciał go dla siebie. Całego.


CDN


Wersja PDF do
pobrania
____________________


 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-04-01, 18:17   

PROROK PODZIEMNY
nr 4





Rubryka towarzyska


Aribeth, w długiej białej sukni szytej przez zapewne stado myszy, uśmiechnęła się promiennie.
- Loki. Nasz niechciany i nieproszony gość – powiedziała, a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Zrobiła krok, jakby chciała podejść bliżej, ale potknęła się o kraj sukni, rozrywając ją z boku aż do bioder. Nim zdążyła się jakkolwiek zasłonić, oczom niektórych ukazał się długi, ognisty bat, przypięty do pasa, a do tej pory skrywany pod suknią. Niezrażona, podeszła do Lokiego. – Mam wrażenie, że twoje zaproszenie zaginęło na poczcie, sądząc po twojej minie, skarbie. Nic straconego, skoro tu jesteś i tak dobrze nam życzysz – nadal uśmiechała się szeroko. Sięgnęła po kieliszek wódki i biedna znowu się potknęła, wpadając wprost na Lokiego.
- Uważaj sobie – szepnęła cicho. – Dotknij go znowu, a obiecuję ci, że cierpienia, jakich doznasz w Ragnaroku, że to wszystko, co już wycierpiałeś, wyda ci się niczym. Jesteś nikim więcej jak kłamcą i obłudnikiem, bogiem oszustów, i domyślam się, co pomogło ci zwieźć Thranduila. Tylko że… co poza kłamstwami mu dasz? Nic. Ja dam mu moc, której pragnie. Za odpowiednią cenę. To koniec, Loki. Koniec twojego… romansiku, koniec was. Koniec kłamstw. – Świece na chwilę zamigotały, a potem rozpaliły się ponownie, lecz ich płomień był jaśniejszy i wyższy niż dotychczas. Lodowe kwiaty zaczęły się topić, zmieniać. Przybierać formę wielkich duchów, które swą magią, mieczem lub też batem niszczyły dawne wojska elfów. Aribeth ogarnęła się i znów stanęła na nogi. - Co za niezdara ze mnie – westchnęła. – Tata miał rację mówiąc, że tylko chodzę i wszystko niszczę. – Spojrzała na Saraknyę. – Spierdalaj, kochanie – powiedziała z czułością.


Zimny uśmiech Lokiego stał się nieco wyraźniejszy po tej przemowie. Migoczące cienie na ścianach najwyraźniej go rozbawiły, ale jeszcze bardziej Lobo stojąca w tłumie, pod ścianą. Potworzyca wykorzystała buchające płomienie, by odpalić kolejną fajkę ku niezadowoleniu większości zgromadzonych Gryfonów, którzy nie mieli ochoty zaczynać biernego palenia. Uśmiech wampirzycy był szeroki i szablasty. Jej własny cień się wydłużył, tak czarny, że pochłaniał światło, nieprzebrany mrok, ekspansywna nicość zjednoczył się z cieniami na ścianie i pochłonął je, tak jak wampirzyca pochłaniała życia i dusze niezliczonych ofiar. Cień nie zatrzymywał się, rozlewając się jak krew z rozerwanego gardła, tak ciemnoczerwona, że aż czarna, aż zawisł nad całą komnatą, pozbawiając ją światła z zaczarowanego sklepienia, a same świecie zaczęły drżeć i powoli gasnąć. Niewypowiedziana groźba zawisła nad pomieszczeniem, a pełen zestaw kłów Lobo odbijał światło równie intensywnie, co jej okulary. Oblizała się sugestywnie widząc Thranduila i Lokiego razem, obok sebie, tak jak powinni.
Loki zmroził spojrzeniem śmiertelniczkę i ruszył przed siebie, w stronę Thranduila, wyciągając ręce ku niemu.
- Thran, mój najdroższy, władco Alfheimu. - Opuszkami palców dotknął jego ręki, a zielone iskry magii przeskoczyły pomiędzy nimi, tak swobodnie, tak naturalnie, pięknie i chaotycznie, jak tylko oni potrafili. - Mój słodki panie, czy za mną nie tęskniłeś? - Obserwował jak zielone iskierki skaczą po ich dłoniach, skanując zaklęcie, które padło na Thrana wcześniej. Och, cokolwiek go zaklęło długo nie pożyje, postanowił bóg. I splótł razem ich palce mocnym chwytem, napawając się ciepłem, jakie się między nimi wytworzyło, stabilnością więzi, jaka łączyła ich poprzez czas i przestrzeń. Obudź się, Thran, szeptała jego magia do magii elfa. Smok nadciąga znowu. Musisz się obudzić i stawić mu czoła.

Ognisty bicz owinął się wokół szyi Lokiego i zacisnął jak imadło, dusząc i paląc zarazem. Może i był sobie bogiem, ale ból wciąż czuł. Aribeth szarpnęła nadgarstkiem z taką siłą, że posłała go na kolana.
- Powiedziałam, żebyś NIE dotykał – syknęła. – A ty… - spojrzała na Lobo – przydaj się na coś i zajmij się lepiej swoją żoną, bo jej… partner chwilowo jest niedysponowany – powiedziała, otaczając się jaśniejącą barierą, która rozproszyła cień wokół niej. – Oto dlaczego nikt nie zaprasza Ślizgonów – westchnęła ciężko. – Za dużo potem sprzątania.


- Moja żona sama sobie poradzi - powiedziała L, rzucając niedopałek na podłogę i zaraz sięgając po kolejnego papierosa, tym razem nie kłopocząc się zabawą z ogniem, bo końcówka zaczęła się jarzyć delikatnie jak tylko wyciągnęła go ze srebrnej papierośnicy. - Mój Pan także. A ja się pobawię.
Cień zalewający komnatę zaczął miejscami przebłyskiwać, refleksami płomieni świec odbitymi w zębach i białkach oczu, które zaczęły rozwierać w jego nicości, dziesiątkami rozwartych, głodnych szczęk i rozbieganych oczu, szukających żeru.
Iluzja, z która Saru wkroczyła do Sali rozwiała się tymczasem, przy wtórze śmiechu prawdziwego Lokiego, który zrzucił z siebie czar niewidzialności. Stał za plecami Thranduila, obejmując go w pasie, z brodą opartą na jego ramieniu i z jaśniejącymi zielenią runami wsiąkającymi w delikatną, mlecznobiałą skórę elfa, uwalniających go spod czaru Gryfonki.
- Witaj z powrotem, kochanie - powiedział miękko Loki, który miał więcej niż dość czasu na złamanie splotów zaklęcia śmiertelniczki. Ujął Thrana pod brodę i skierował jego twarz ku sobie, składając na jego ustach lekki pocałunek. - Pozbieraj syna i chodźmy stąd. Musisz się obmyć, najdroższy, a moi synowie stęsknili się za tobą. - Postukał paznokciem w mały palec jego prawej ręki, na którym zawiązana była mistyczna nić, łącząca Thranduila z jego niedawno odkrytym przeznaczeniem, które biegło przez Lokiego, ale na nim się nie zatrzymywało.
Zmarszczone brwi elfa jasno mówiły, że nie zamierza wychodzić bez pewnej rozrywki wcześniej, czyli jednak Lobo pozostanie głodna. Zapewne. Mocny chwyt Thrana na rękach Lokiego był też jasną wskazówką, że bóg nie powinien odstępować swojego kochanka przez najbliższy czas, póki zmaga się on z efektami rozwiewającej się klątwy.
Król elfów pozbierał się jednak w sekundę i z godnością ujął boga chaosu pod ramię.
- Nigdy więcej wypadów z baronem Samedim po Londynie - zauważył Loki z przekąsem.
- Nigdy więcej - zgodził się elf, ujmując jego ręke. Powiódł płonącym gniewem wzrokiem po pomieszczeniu, skupiając się na jednej osobie i jej barlogowym biczu, który przywodził tyle złych wspomnień i nieprzyjemnych skojarzeń. - A teraz - syknął - wyjaśnimy sobie, dlaczego nie powinno się doprawiać drinków niektórych osób zaklęciami w pigułce.

Sar usiadła na najbliższym stole nonszalancko zakładając nogę na nogę.
- Ja ciebie też "spierdalaj" kochanie. - Posłała buziaka Ari.




Z ciekawością przyglądała się rozwojowi wypadków nerwowo wstrzymując oddech, kiedy Lwiątko posłało Lokiego na kolana, by po chwili zaklaskać jak dziecko, kiedy bóg chaosu pojawił się za Thranem. Musiała przyznać, że razem wyglądali naprawdę gorąco. I tylko jedna rzecz nie dawała spokoju Sar. Mianowicie, ramy fabularne. Przecież obiecała Al, zamyśliła się marszcząc nosek.
Ah, mniejsza o nie, machnęła ręką i strażniczki fabularne (nie mylić z opiekunkami pozostałych domów, chociaż...) wylądowały w skrzyni nie naprzykrzając się jej więcej.




- Dupa, a nie fabuła - skomentowała Lobo, podchodząc do żony i kładąc dłonie na jej ramionach. - Niech złapią księciunia i zmywajmy się, zanim tu zaczną latać Avady. Nie stać mnie na tyle wiązanek pogrzebowych dla was wszystkich.

Loki i Thranduil prowadzili gwałtowną wymianę zdań, wciąż mocno ściskając się za ręce, wtuleni w siebie, zapewne negocjując sposoby mordowania zebranych. Albo planując noc dzikiego seksu, żeby Thran zmył z siebie to wspomnienie.

- Synu - Thranduil wyciągnął ręce do Legolasa. - Podejdź.

Książę z pewnym wahaniem podszedł do górujących nad nimi królów.

-Czas na mnie. - Lobo ścisnęła lekko ramiona Saru. - Zobaczymy się później kochanie. Kupię żwirek wracając z pracy. - Zapalając kolejnego papierosa, podeszła do swojego pana, pochylając głowę i czekając na rozkazy.

- Tylko znowu nie przepadnij na całe lata! - krzyknęła Sar do Lobo. - Ja tutaj nie młodnieje. - Puściła oczko do wampirzycy.

Kiedy była pewna, że Lobo odpowiednio zajęła się Lokim i Thranduilem, i Hogwart nie ucierpiał przy tym za bardzo, zeskoczyła wdzięcznie ze stołu uznając, że czas zająć się Lwiątkiem.
Ari nadal stała na podwyższeniu dla nowożeńców tupiąc ze złości i wymachując batem na prawo i lewo. Sar zrobiło się jej żal. Rozumiała jej zauroczenie pięknym królem elfów, ale Thran nie był dla niej. Należał do innego i jego przeznaczenie nie było związane z Gryfonką. Sar postanowiła jednak dać przyjaciółce trochę szczęścia. Wyjrzała za okno. Słońce właśnie chowało się za horyzont. Idealnie.
- Zanim słońce zajdzie ukujesz się różdżką... - Rozłożył ręce wypowiadając zaklęcie.




- ... i zapadniesz w stuletni sen śniąc o szczęśliwym małżeństwie z Thranduilem!



Ari prychnęła na wpół rozbawiona, na wpół zdenerwowana czarem Sar. Wyciągnęła swoją różdżkę i już miała rzucić kontr zaklęcie, ale w tym samym momencie słońce całkiem skryło się za horyzontem. Aribeth potknęła się i ukuła czubkiem własnej różdżki.



- Fajtłapa - wymruczała z czułością. Machnęła różdżką łapiąc Lwiątko zanim upadło na podłogę. - Śpij spokojnie kochana. Zaopiekuje się tobą. - Sar opuściła Wielką Sale lewitując przed sobą nieprzytomną przyjaciółkę.

Pogrążona w głębokim śnie Ari spoczęła w na miękkim łóżku. Sar odgarnęła jej blond pasmo z twarzy. Lwiątko uśmiechało się przez sen. Pewnie śniła o tym jak Smaug zabrał ją i Thrana na miesiąc poślubny.




Sar pochyliła się i złożyła pocałunek na czole Lwiątka. Następnie wstała i opuściła wierzę, którą na odchodne otoczyła pędami dzikiej róży.



- Śpij dobrze moja droga. Za sto lat sprowadzę księcia, który obudzi cię swoim pocałunkiem.

THE END




Prima Aprilisowy Horoskop

Jeżeli ktoś nie ma poczucia humoru i dystansu do siebie proszony jest o nie czytanie ;)



Baran (20.III - 18.IV)

Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali pisarsko i z trudem przychodzi im pisanie nawet trzylinijkowych komentarzy. Tylko długotrwałym straszeniem banem można Barana skłonić do napisania czegokolwiek. Ludzie spod tego znaku z powodu swojego lenistwa dezorganizują Pory swojego Domu, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska - reszta osób się wkurza i odchodzi, a barany pozostają. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krotko.


Byk (19.IV - 19.V)

Ma wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne oraz niczym nie zmącone przekonanie, że jest pępkiem świata. Lubi rządzić się w swoim Domu terroryzując wszystkich dookoła. Nigdy niczego nie czyta, choć twierdzi, że zna wszystkie teksty. Nienawidzi Snarry. Poci się.


Bliźnięta (20.V - 20.VI)

Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co robią całymi dniami to czytają fluffaśne teksty smarcząc przy wym w rękaw. Niezdarnie to ukrywają, ale największa przyjemność sprawia głaskanie małych kotków. Zapraszając takiego do dormu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.


Rak (21.VI - 21.VII)

Szkoda słów... Nie pomoże nawet Oddział Zamknięty w Świętym Mungu. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają swój Dom, plują na młodszych uczniów. Rakom nigdy i w niczym nie można wierzyć. Jeśli np. Rak mówi, że ceni sobie twoją przyjaźń, to można być pewnym, że przed godziną napisał donos do Dumbledora. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.


Lew (22.VII - 21.VIII)

Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat mają skłonności do angstu, pijaństwa i BDSM. Przejawiają skłonności grafomańskie i spamują dużą ilością komentarzy, których nikt nie czyta. nawet specjalne. Uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sadem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą.


Panna (22.VIII - 21.IX)

W życiu miłosnym Panny długo pozostają pannami. Ma to związek, że Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentowa dziewicą dlatego jej komentarze są infantylne, a teksty traktują o Kucykach Pony.


Waga (22.IX - 22.X)

Urodzeni pod znakiem Wagi to prawdziwi pechowcy. Wagi mają krótką pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip. Zapominają o terminach oddania tekstu i wystawienia pojedynku. Nie mają szczęścia do bet, więc ich teksty usiane są kFiatkami przez co dostają same negatywne komentarze. Nie maja nawet szczęścia do pieniędzy. Nadrabiają za to powodzeniem w miłości w związku z czym wdają się w liczne romanse. Nie radzimy brać ich na współmałżonków.


Skorpion (23.X - 21.XI)

Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że za liczne, stałe niepowodzenia Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny (np. inny Dom), a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta, zwłaszcza Lwy, więc marzy o posadzie dozorcy w ZOO.


Strzelec (22.XI - 20.XII)

Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony moderator lub junior admin. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabierał młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.


Koziorożec (21.XII - 19.I)

Każde zdrowe i dbające o swój rozwój forum powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, troll i analfabeta, chętnie deprawuje pozostałych użytkowników, gwałci prefektówi, póki nie popadnie w impotencje. Nadaje się wyłącznie do kopania Regulaminożerców, a i to pod nadzorem.


Wodnik (20.I - 18.II)

Ma szalony pociąg do incesów i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się kobietami, a kobiety... jakie kobiety? W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle, w związku z czym mają dużo czasu na udzielanie się na forum i spędzają na nim 24h na dobę.


Ryby (19.II - 19.III)

Bez przerwy wywołują nieporozumienia na forum i w dormie. Prochu na pewno nie wymyślą. Sprawdzają się jako kontrolerzy biletów autobusowych. Lubią ironfrosty i kaczuszki. Broń Boże nie dopuszczać ich do Panelu, bo popsują!

Wersja PDF
____________________


Ostatnio zmieniony przez Saraknya 2014-07-12, 13:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-05-21, 22:27   

PROROK PODZIEMNY
nr 5





WYWIAD Z EW


W tym wydaniu Proroka Podziemnego prezentujemy wywiad z Ew piastującą stanowisko Ministra Magii na Gospodzie.

Jakie uczucia budzi w Tobie Gospoda i dlaczego?


Po tylu latach czuję się tutaj jak w domu; mam mamusie, tatusiów, dzieci i rodzeństwo, które czasami gra mi na nerwach. A tak na prawdę… cóż, znam się z dużą ilością osób, więc to jest takie miejsce lepsze od fb, na którym mogę ze wszystkimi porozmawiać bez ludzi z “realnego” świata, którzy będą mi zawracać głowę.

Niedawno pojawiło się podsumowanie kolejnej tury Pucharu Domów. Powiedz ile tak średnio zajmowało Ci liczenie punktów wszystkich Domów?

To zależało od oznaczeń tekstów przez autorów i tłumaczy. Tym razem nie było łatwo, bo nie tak dawno temu, jak wiadomo, zmieniła się punktacja, więc każdy tekst, który dostaje punkty, jest przeze mnie sprawdzany w wordzie na ilość stron, to zajmuje trochę czasu. Ale i tak było łatwiej niż przy ostatnim razie, gdzie chodziłam, szukałam i męczyłam się przy dodawaniu dodatkowych punktów za różne rzeczy. Wypadały wtedy Walentynki, było przedłużanie terminów z dodawaniem dodatkowych punktów i musiałam się bardzo pilnować czy aby dodałam odpowiednio wszytkie punkty i niczego nie pominęłam. Samo podliczanie nie zajmuje mi zazwyczaj więcej niż kilka godzin, ale to już, że tak powiem, lata wprawy.

Z wieloletniego doświadczenia, jak oceniłabyś Puchar 14? Już gołym okiem widać, że jest bardziej intensywny niż poprzedni.

Cóż, pewnym jest, że teraz większa ilość osób zwraca uwagę na punkty. Wydaje mi się, że w tamtym roku to było jeszcze coś nowego. Coś, co nigdy nie miało swojego rozstrzygnięcia całorocznego w przeszłości, więc nikt nie wiedział jak to będzie. Teraz, od początku każdy ma już ustalony pułap do którego chce dotrzeć, tak jak na przykład Ślizgoni, nie chcecie znów być na ostatnim miejscu, więc walczycie; piszecie, komentujecie, cokolwiek, żeby coś się działo. Albo jak Gryfoni, którzy nie dadzą się nikomu pokonać, tak jakby od tego zależało nasze życie.
Większą punktacje zawdzięczamy też zwiększeniem ostatnimi czasy punktacji za dodawane teksty.
Intensywność dodawania tekstów to inna sprawa. Zaczynałam liczyć Puchar, gdy w ciągu miesiąca było może 300 postów ogółem wraz z grami, teraz ta liczba oscyluje do dwóch tysięcy, widać gołym okiem, że coś się dzieje.


Myślisz, że na ożywienie Gospody miał wpływ Puchar czy może zadziało się coś jeszcze?

Możliwe, że Puchar na to wpłynął, znam osoby, które pisały specjalnie po to, żeby zdobyć punkty, ale wielkie ruszenie zaczęło się od MMGP, które dzielnie prowadziła euphoria. To był właśnie ten przełom, gdzie Gospoda się ruszyła, gdzie znów zaczęto pisać komentarze i czasami dodawać teksty. A później jakoś to poszło.

Od tego miesiąca zaszły zmiany w liczeniu punktów Pucharu Domów, o które sama wnioskowałaś. Teraz Każdy Dom liczy samodzielnie. Minęło trochę czasu i jak oceniasz swój pomysł? Ślizgoni oczywiście z namaszczeniem sprawdzają i notują każdy punkt, a jak inne Domy?

Muszę powiedzieć, że to moim zdaniem był trochę zły pomysł, nawet jeśli chodziło mi to po głowie od dłuższego czasu. Wydaje mi się, że Ślizgoni radzą sobie z tym najlepiej, ale w sumie nie mam pojęcia co dzieje się u Krukonów i Puchonów. Za to jeśli chodzi o nas… cóż, ja mam więcej pracy, bo nikt tego nie robi oprócz kilku osób. Dlatego też nie jestem przekonana - jestem na to zbyt leniwa.

Jako Ślizgon jestem zachwycona nowym sposobem przydzielania punktów za komentarze. W końcu jesteśmy w czymś najlepsi. A jakie jest Twoje zdanie o nowych zasadach?

Teraz o tym myśląc, sądzę, że coś takiego powinno być już od początku. Jednak pamiętam, że chcieliśmy w ogóle ruszyć komentowanie, gdyż oscylowało na poziomie zera, więc potrzebowaliśmy lekkiej rywalizacji. Jestem bardziej niż zachwycona z tego jak to się wszystko skończyło i oby trwało tak jak najdłużej.

Jak już jesteśmy w temacie zmian; co myślisz o nowych fandomach? Są przekleństwem czy błogosławieństwem dla forum? Znam kilka osób, które przestały wchodzić na Gospodę właśnie dla tego, że przestała być “potterowska”.

To zależy od tego, co kto lubi. Nie powiem, że nie żałuje, że na Gospodzie Potter pojawia się w ilościach szczątkowych, ale chyba każdy teraz poszedł trochę w inne fandomy. Sama niektórych tekstów po prostu nie dotykam, bo nie lubię, albo nie znam kanonu, ale to nie znaczy, że to źle, bo każdy znajdzie sobie coś dla siebie.
I tak jak Ty znasz ludzi, którzy opuścili przez to Gospodę, ja znam tych, którzy dzięki temu na Gospodzie się pojawili.


Jakbyś miała uszeregować od najbardziej przez ciebie lubianych do najmniej to jakby to wyglądało?

Chyba nadal mam słabość do Supernatural, nawet jeśli twierdzę, że zamienił się w Modę na Sukces. Po ostatnim sezonie Sherlocka, chyba wygrywa właśnie ten, a co do innych - to zależy od nastroju. Nie mam jakichś bardziej lubianych.


A ulubionych autorów?

Chyba wybiję się z tłumu mówiąc, że to nie euphoria u mnie przoduje. Nawet jeśli pisze dużo i dobrze, to jednak nie trafia do tej mojej mhocznej strony. Dlatego wybieram Alu (wcale nie chodzi o to, że nadal mam nadzieję, że skończy Lalkę). No i oczywiście lobo, chociaż tej ostatnio prawie nie ma.

A pro po Al słyszałam, że trzyma Gryfonów żelazną ręką terroryzując ich i zmuszając do niewolniczej pracy. Mogłabyś nam przybliżyć metody Al?

Gryfoni ciągle się śmieją z tego terroryzowania Al, ale w sumie to nie jest prawdą. Alu po prostu jest i nas pilnuje, prosi, marudzi, upomina się. A co najważniejsze sama robi największą część, żeby pokazać nam, że to nie jest takie trudne i skoro ona to robi, to my też powinniśmy. Tyle z jej terroryzowania. Co prawda to jest straszne, bo czemuś takiemu ciężko odmówić. Al to słodki i uroczy, gryfoński terrorysta.

Jak się czujesz w podwójnej roli będąc jednocześnie Ministrem Magii - najważniejszą osobą będącą nawet ponad dyrektorem Hogwartu i gryfonem pod dowództwem “uroczej terrorystki Al”?

Tutaj nie ma podwójnej roli. Zacznijmy od tego, że u nas ranga Ministra nie działa tak jak w kanonie HP. U nas Minister był kimś kto miał władzę na słowo honoru, coś jak Prefekci teraz. To, że jakimś cudem teraz wszyscy idą do mnie z błahostkami niczego nie zmienia i nawet jeśli władam punktacją to władzy mam tyle co i nic, dlatego nie ma się co bać, nie odgryzam głów :) No i dobrze jest mieć kogoś nad sobą, żeby samemu jej nie stracić.

Każdy Ślizgon wie, że spiskujecie przeciwko nam, a wasz Pora będzie dla nas niemiła i bolesna. Czy jesteś w stanie uchylić rąbka tajemnicy jak bardzo bolesna?


To wszystko zależy od tego jak Ślizgoni ją odbiorą. Nie mamy nawet takich chęci, by Gospoda stała się nieprzyjemnym miejscem dla kogoś, dlatego nie sądzę, że nasza pora mogła być dla Was przykra. Jesteśmy grzeczni, poczciwi i będziemy szerzyć miłość międzydomową do końca świata.

Ślizgoni i tak wam nie wierzą. Waszym celem jest opanowanie całej Gospody. Już teraz trzymacie prawie całą władze w waszych gryfońskich łapkach!

Ugh, to tak bardzo widać? Powinniśmy być bardziej ostrożni.
Ale jednak, żeby rozwiać wątpliwości - nasza pora na pewno będzie zaskoczeniem, będzie czymś nowym. Świeżym pomysłem był wasz ślizgoński Rok Założycieli i wykorzystamy go jak tylko się da, mamy też nadzieję, że nas zapamiętacie, jednak nie chcąc stracić głowy, o którą może mnie ukrócić nasz kochany terrorysta, na tym musimy poprzestać.


Gdybyś mogła wprowadzić jedną zmianę na forum, bez zgody adminów, moderacji, nikogo; jedną rzecz, którą wszyscy by zrobili/przestrzegali. Co by to było?

Nie ma chyba czegoś takiego. Wszystko co chciałam to zrobiłam. I tak, wiem jak to brzmi, ale wprowadzanie zmian, o ile są mądre, wcale nie jest takie trudne, wystarczy jedno słówko do władzy wyższej i rozpatrujemy co trzeba. Ostatnio chodzi mi po głowie samouczek dla modów i JA, ale to raczej nie jest postrzegane jako zmiana.
Chyba że mówimy o planach przejęcia Gospody przez lód Lwi… wtedy wszystkich Gryfonów zrobiłabym Adminami :3 Ale jak widać i bez tego sobie radzimy.


Czy myślisz, że Gospoda zyskałaby czy straciła, jeśli więcej osób miałoby możliwość wypowiadania się w sprawach ważnych dla całej Gospody?

Straciłaby. Moderatory po coś są tymi moderatorami i wymaga się od nich jakichś rozsądnych decyzji. Gospoda jest jaką jest właśnie dzięki nim oraz osobom, które są na niej od samego początku. Same dobre chęci nie zawsze są wszystkim, trzeba też pamiętać, że chodzi nam o dobro forum, a nie tego co w danej chwili chce jednostka, za którą mogą pójść tłumy. Tego czasami mi brakuje u niektórych.

Czego brakuje Ci na Gospodzie?

Nie czego, a raczej kogo. Deed, Sliver, Anti, Fresz i innych ludzi, którzy z czasem odchodzili z Gospody. Czy to z braku czasu czy z innych, bardziej osobistych powodów.

Gdybyś miała możliwość jednorazowo użyć zmieniacza czasu - w jakich okolicznościach byś go wykorzystała?

Nie wiem czy zmieniacz czasu będzie miał możliwość cofnięcia mnie do tyłu aż o piętnaście lat, więc chyba nie chciałabym niczego zmieniać. To mogłoby zmienić za dużo rzeczy i jeszcze nie wylądowałabym na Gospodzie, jakbyście to przeżyli?


Czy w życiu poza Gospodą jesteś takim pracoholikiem?

Nie jestem pracoholikiem nawet na Gospodzie. Prawdę powiedziawszy to jestem straszliwym leniem, co moim zdaniem jest bardziej niż widoczne, biorąc pod uwagę chociażby aktualizację moich tekstów i tłumaczeń, albo terminy, w których odsyłam pojedynki. Robię to, na co mam w tej chwili ochotę, a nie to co muszę.

Nawiązując do pisanych przez Ciebie tekstów, gustujesz w angstach, wobec tego, czy trudniej Ci pisać fluffy?

Może nie chodzi o to, że trudniej. Moim zdaniem są po prostu zbyt przesłodzone jak na mnie. Umówmy się, gdybym zaczęła pisać fluffy to wszyscy zaczęliby się dziwić, albo stwierdzili, że jestem umierająca. A także każdy tekst, który zaczynam pisać, prędzej czy później schodzi w stronę angstu, bo to jest dla mnie naturalne.

Powszechnie wiadomo, że prawie nie sypiasz. Jaki jest, więc Twój sposób na wysoką wydajność przy zdecydowanie niewielkim odpoczynku?

Nie mam żadnego. Jestem po prostu przyzwyczajona do tego, że w ciągu doby śpię dwie, góra cztery godziny. Raz na jakiś czas przesypiam cały dzień i to mi wystarcza. Chociaż to nie znaczy, że mój organizm to lubi.

Z CYKLU “LILKA PYTA”:

Co sądzisz o hipotezach wśród wielu fanów Pottera, którzy uważają, że wystarczyło przyprawić nos Voldemortowi by znów był śmiertelny?


Ile fanów tyle hipotez, jednak ta jest według mnie nie hipotezą, a zwykłą głupawką lub szaleństwem fandomu, który nie ma już nowych książek.

Czy myślisz, że Dumbledore wiedział, co działo się z Potterem przez pierwsze lata jego życia u Dursley'ów i celowo nic z tym nie robił?

Drops był tylko człowiekiem. Nawet jeśli go nie lubię to nie mogę przekreślić wszystkich dobrych rzeczy, które zrobił. Pamiętajmy, że Harry Potter miał być bajką, samoistnie rozrósł się do takich rozmiarów, jakie nadali mu fani.

Bardzo dziękujemy Pani Minister za poświęcony nam czas i wyczerpujące odpowiedzi.


W przyszłym numerze wywiad z "królową ironfrostów" lobo.
Ewentualnie pytania od czytelników do naszej rozmówczyni prosimy kierować na adres PW redakcji w tytule wpisując "Prorok".

Wersja PDF
____________________


 
 
Saraknya 



Order Merlina II klasy


Dołączyła: 10 Gru 2009
Posty: 1137
Skąd: z zapiecka
Wysłany: 2014-07-25, 23:58   

PROROK PODZIEMNY
nr 6





WYWIAD Z LOBO


Przez pewien czas szacowna redakcja zachęcała do zadawania pytań naszej szacownej ofierze, znaczy się gwieździe, autorce wielu świetnych tłumaczeń, zdobywczyni wielu tytułów między innymi: Pisarza Filmów i Seriali Roku 2013, trzykrotnej laureatce Wyborów Tłumacza Roku, dwukrotnej zdobywczyni tytułu Tłumacza Roku 2012 i 2013, Pisarza Roku 2012 oraz Autora Publiczności roku 2012.
Z nadesłanych pytań wybraliśmy najciekawsze, a autorzy pytań prosili o jawność.




Sar: Na facebooku nazywasz się Lobo Bathory Riddick Ramirez mogłabyś wyjaśnić, dlaczego tak?
Dlaczego na FB mam nick a nie prawdziwe dane osobowe czy dlaczego akurat taki?
To pierwsze - uważam, że nie powinno ujawniać się swoich danych osobowych w Sieci, szczególnie na takich stronach jak FB, które nie przestrzegają zasad ochrony danych.
To drugie - poczytajcie Antykwariaty. Zawsze byłam Lobo, odkąd zaczęłam się gdziekolwiek logować. Antykwariaty tłumaczą pochodzenie każdego z tych imion. Pamiętacie jak Cahir w Wiedźminie wyjaśnia skąd jego wieloczłonowe imię? Że każde z imion pochodzi od przodków? Ja noszę imiona po rodzicach i dziadkach Lobo z Antykwariatu.
Tak, jestem dzieckiem z mpregu. Deal with it.

Fan: Pamiętasz pierwszy fanfic, który przeczytałaś? Jeśli tak, zdradzisz nam, co to był za tekst?
Pamiętam całkiem nieźle. To było fanfiction do Sailor Moon, skupiony na Czarodziejce z Marsa songfik do jakiegoś kawałka Metallici. Miałam wtedy jakieś jedenaście lat, brak stałego łącza, czytałam fiki w kafejce internetowej, nie miałam jak zapisywać adresów i potem nic nie mogłam znaleźć. Pamiętam bloga z czymś, co teraz określiłabym, jako straszny marysuizm, ale wtedy to było nowe i fajne. Potem były fiki do Tolkiena i Wiedźmina. Te ostatnie nawet mam, zapisane w folderze, wtedy zgrywane na dyskietkę, AU, w którym wiedźmini są hakerami, bardzo dobra seria Robak na haku, polecam. A potem już internet pojawił się w domu, a ja znalazłam wreszcie slash, Nothern Lighst i trafiłam na Serię herbacianą. Dziwne, bo siedziałam na potterowskich forach długo przed tym, ale nie znalazłam tam (bo i nie szukałam) fanfiction. A pisałam wtedy fiki do Dragon Balla do szuflady. W liceum pierwszy raz dałam komuś przeczytać moje ff, to był strasznie długi, marysuistyczny tekst do HP, mistyczna walka żywiołów, te klimaty. Ale już wtedy widać było, w jakim kierunku idą moje zainteresowania: ostatecznie to się zmieniło w orgię wszyscy ze wszystkimi, trochę dlatego, że sam tekst zaczął krążyć pomiędzy znajomymi i nastał koncert życzeń, bo każdy chciał swój pairing w akcji, a ja pisałam. Sensu to nie miało za grosz. Pierwsze fiki opublikowałam na Yaoi Forum i były to miniatury do House’a, ale to było już na pierwszym roku studiów.
Jakby się nad tym zastanowić, bardzo długo nie było żadnego związku pomiędzy tym, co czytałam w fandomie, a fanfiction jakie pisałam. Dopiero pod wpływem Role Playingu zaczęło się to zmieniać.
Wielki Jesionie Światów, jestem taka stara oO

Fan: Jak to jest być prekursorką tylu fandomów? Co czujesz, wiedząc, że wiele z nich rozpowszechniło się w polskim fandomie jedynie dlatego, że ty zaczęłaś publikować swe teksty i tłumaczenia?
Oh my Loki oO Że co? Przez “polski fandom” masz na myśli Godspodę? Bo moja siła rażenia dalej nie sięga. I chyba tylko zaczęłam, jako pierwsza publikować tłumaczenia z SPN i Avengersów, ale nie pierwsza je lubić czy coś, jestem pewna, że to było bardziej złożone i jakieś rozmowy na SB miały w tym udział, w sensie, ludzie zaczęli to mniej więcej w tym samym czasie przyswajać i nie ma się czemu dziwić, to genialne było. Więc. Żadną prekursorką się nie czuję. Gdybym miała coś rozpowszechniać w fandomie to (uwaga, agitka made on) piszcie związki poliamoryczne, piszcie związki rozszerzone, piszcie genderfucki i genderbandy i genderplayie, piszcie mi interesujące OC, najlepiej żeńskie i doceńcie Darcy Lewis, god damn it!

Sar: Co takiego “kręci” Cię w związkach poliamorycznych, genderfuckach, genderbandach i genderplayach, że chciałabyś rozpowszechnić je w fandomie? W czym tkwi ich potencjał?
Kręci mnie wszystko, co rozwala patriarchat. Poloamoria, genderbandy i wszelkie zabawy płcią i konfiguracjami związkowymi robią w możliwe najprzyjemniejszy sposób na poziomie fantazmatów kulturowych, czyli tam, gdzie należy rozpocząć jego rozpracowywanie, bo tylko w ten sposób możliwe będzie wyobrażenie sobie i pokuszenie się o alternatywny, nie-opresyjny system relacji międzyludzkich.

Fan: Co uważasz o polskim fandomie? Twoim zdaniem, tak jakościowo, wypadamy gorzej, czy lepiej od fandomu angielskiego?
Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego jak fandom angielski, jest fandom anglojęzyczny w tym momencie, multikulturowy fandom Sieci i fandomy regionalne pozasieciowe i wiem, z którym czuję się bardziej zżyta, bo siedzę w necie, a nie jeżdżę na konwenty. Poza tym każdy fandom jest taki sam, ma swoje jasne i ciemne strony. Prawda jest taka, że naśladujemy formy znane z Sieci i niczego nowego sami z siebie nie wymyślamy jeśli chodzi o fanworksy szeroko rozumiane. To, co lubię w fandomie sieciowym, jak tumblr, AO3, LJ i inne platformy, to ich intelektualne zaplecze: to ludzie, którzy czytali Jenkinsa i inne analizy fandomów i są bardzo świadomi tego, co robią, wiedzą, jakie slash może mieć znaczenie w stosunku do konstruowania ludzkiej seksualności, jakie jest znaczenie produkcji fanowskiej w gospodarce kapitalistycznej i przez tę wiedzę wznoszą swoje działanie na kolejny poziom, komplikują wcześniejsze analizy. Dają te wszystkie cudowne teksty z awangardą zachowań seksualnych jak poliamoria właśnie, te nowe i intrygujące motywy, których jeszcze nie czytałam i które są po prostu świeże, których jestem ciekawa. Dają te wszystkie metateksty i analizy kanonów, genderowe eseje o roli Peggy Carter, serie żartów o bieseksualnym Harrym, aż chce się czytać. Mają pierwszeństwo dostępu do teorii i często z aktualizacji w ulubionych tagach na AO3 uczę się czegoś, co potem podręcznik do seksuologii queerowej zdobyty jako nowość na Amazonie będzie mi wykładał w teorii. W tym sensie fandom ma wartość edukacyjną. W zasadzie wszystko, co wiem o seksie nauczyłam się z tekstów fanfiction. Teksty polskie nie są tak wywrotowe, nie mogą, na poziomie społecznym nie przyswoiliśmy sobie nawet zalążków tych teorii, wciąż powtarzamy klisze slashowe chociażby, w stylu “nie jestem gejem, ale ciebie przelecę!”. W anglojęzycznych tekstach to się zdarza coraz rzadziej. Ale nie jest to nic, czego nie można by nadrobić, tym bardziej, że w polskim fandomie ludzie są równie twórczy, inteligentni i ciekawi, co ci publikujący na AO3 i zaczynający długie tumblrowe debaty.
Poza polskim fandomem na FB, bo jak ich czytam to myślę sobie “dzicz z gimnazjum, wracać w pole, krowy doić, nie się wypowiadać!”.
Och, i raz spotkałam gościa, który wypowiedział każdą, absolutnie KAŻDĄ niewłaściwą opinię jaką wypowiedzieć można na temat MCU, łącznie ze stwierdzeniem, że Wolverine: Origine to genialny film jest. Takie rzeczy tylko w Polsce. Wydarłam się na niego YOU KNOW NOTHING JON SNOW.NOTHING! YOU ARE NOT WORTHY TO TALK ABOUT MCU! W sumie to dobre zobrazowanie między polskim fandomem a fandomem sieciowym: oni mają Nostalgia Critica i resztę Ligi Superkrytyków, my mamy… Niekrytego Krytyka. To smutne. Stać nas na więcej.

Fan: Który z fandomów jest twoim ulubionym? Takim, do którego zawsze wracasz, nawet jeśli na daną chwilę preferujesz fanficki z innego fandomu?
Harry Potter, oczywiście. Raz, ta seria, jako fenomen kulturowy, zmieniła moje życie. I to na lepsze. Dwa - zawsze można znaleźć tam coś wartego przeczytania. Jakieś miłe 200-stronicowe Drarry czy Snarry, które sprawi, że pogrążę się w lekturze. Od dziesięciu lat nieustannie czytam Harry’ego Pottera i za każdym razem jest to Harry trochę inny.

Sar: Piszesz, że “zawsze można znaleźć tam coś wartego przeczytania. Jakieś miłe 200-stronicowe Drarry czy Snarry”. Obserwując polski fandom HP z przykrością muszę stwierdzić, że powoli obumiera. Snarry jeszcze jakoś trzyma się na placu boju, jednak Drarry prawie zamarło. Jak myślisz dlaczego tak się dzieje? I czy w fandomie angielskojęzycznym można zaobserwować podobną tendencję?
Może dlatego, że mam okropne zaległości - wciąż jeszcze nie przeczytałam Kamienia małżeństw chociażby - nigdy nie narzekam na brak tekstów, czasem po prostu odkopuję stare, jeszcze mi nie znane. Na pewno nie obumiera fandom HP na tumblrze - dopiero co pojawiła się seria z genialnym headcanonami o urodzonych w mugolskich rodzinach, z których każdy zasługuje na serię fików. Nie dziwię się, że polskim fandomie posucha, skoro tyle minęło od premiery ostatniego tomu. Może czekamy na kolejną falę tłumaczeń? Albo wiecznie modne crossovery z HP? Może akcja na Gospodzie - “W którym domu byłby…?” o bohaterach z innych tytułów w świecie HP.

Fan: Jaki jest twój ulubiony fik nie twojego autorstwa?
Lubię tylko takie fiki. Mogę wymienić więcej niż jeden? Na pewno Tricks of Trade autorstwa genialnej Like_A_Hurricane, która jak nikt inny pisze Lokiego. Znacie to uczucie, gdy czytanie fik i jest naprawdę świetny, ale w którymś momencie pojawia się taki jeden maleńki zgrzyt, bo coś byście w nim wolały inaczej, ale to mały zgrzyt i nie przeszkadza cieszyć się tekstem? Tricks of Trade nie ma takich zgrzytów. Każda linijka, kropka i znak interpunkcyjny są w nim doskonałe. Nie zmieniłabym absolutnie nic. Czytałam go kilka razy pod rząd i pierwszą część mogłabym recytować z pamięci. Na Fanfiction.net zaczęło pojawiać się polskie tłumaczenie, ale w sumie nie śledziłam go, bo, cóż, tłumaczenie nie oddaje pełni cudowności oryginału. Poza tym sama chciałam to przełożyć, w tym mitycznym kiedyś, gdy będę miała czas na tłumaczenie 500-stronicowej serii.
Seria herbaciana, oczywiście. Drarry trylogia tłumaczona przez Donnie - szczególnie część Życie na gorąco, konam na tym ze śmiechu, bo idealny sassy Malfoy jest idealny. Draco Malfoy zadziwiająco skoczny szczur to klasyka.
Dziwniejsze niż fikcja, które właśnie tłumaczę. W fandomie SPN jakoś dziwnie większość moich ulubionych tekstów to Wincesty, nawet jeśli obiektywnie ujmując, Destiele są lepsze literacko. Pod “ulubionym” nie rozumiem jednak “najlepszego fika, jaki czytałam, dajcie mu literackiego Nobla”, ale ten, do którego często wracam. Czasami to się pokrywa, czasami nie.

EW: Kogo uważasz za boga wśród autorów Twoich ulubionych fandomów?
Highermagic i Fleshflutter w SPNie, Nyx też, świetnie prowadzą narracje i ich wyobraźnia jest niezmierzonym i trochę strasznym miejscem, dbają o charakterystykę postaci i generalnie zawsze zaproponują coś nowego.
Like_A_Hurricane i My2BrownEyes w Avengersach, jeśli chodzi o MCU. Tworzą bardzo ciekawe, dynamiczne związki w moich ulubionych pairingach, zwłaszcza My2BrownEyes i jej tendencja do publikowania długiego, ciekawego, dobrze napisanego i przemyślanego rozdziału regularnie co tydzień wpędza mnie w kompleksy.
Neil Gaiman i Miss Anne Thropy w fandomie Lovecrafta :D.

Ew: Jak znajdujesz czas miedzy fandomem, fandomem i fandomem na życie w fandomie?
Nie znajduję. Nie mam czasu na nic. Moje zaległości książkowe, filmowe i serialowe sięgnęły odległej galaktyki i strąciły Vaderowi hełm z głowy. Każdy artykuł piszę na ostatni dzień deadline’a, a fandomowe prace, jak tłumaczenia, leżą odłogiem. Pogardzam sobą. Jedyne na co mam czas to RP i tylko dlatego, że jestem od tego uzależniona.

Sar: Ile aktualnie RP piszesz? I czy zawsze jesteś w nich Lokim czy zdążają Ci się Rp, w których jesteś inną postacią?
W tym momencie, nie licząc okazyjnych scenek z JJ, bez których nie umiem żyć, piszę Mów do mnie jeszcze z Miho i dzikie elfio-asgardzkie seksy z Saru ;P Potrafię pisać większością ulubionych marvelowskich postaci. Z JJ piszę też Brucem Bannerem i całą masą naszych OC, jak inni bogowie chaosu :P Nie ukrywam, że Lokim pisze mi się najlepiej. Miłość nie wybiera.

Fan: Co cię inspiruje? Szukasz weny czytając twórczość innych, słuchając muzyki, oglądając fanvidy/fanarty, zgłębiając wiedzę książkową, pijąc ulubioną herbatę czy może coś zupełnie innego?
Różnie. Ostatnio głównie inspiruje mnie Negatywka. RPowanie z nią to kopalnia Frosironowych pomysłów. Często są to fanvidy, do których potem dobudowuję fabuły (żeby jeszcze chciało mi się je spisywać...). Często coś oglądam albo czytam i potem chcę pisać do tego AU. Czasami to fiki, które czytam, szczególnie te bardzo złe oparte na dobrym pomyśle, albo czymś co po opracowaniu będzie dobrym pomysłem. Teraz na przykład czytałam książkę o BDSM i pod jej wpływem wpadłam na pomysł na frostironową scenkę, która rozrosła się właśnie do niemal 30 stron i nie chce się skończyć. Jest jedna piosenka, której często słucham i która jest idealnym Stoki songiem, do którego bardzo chciałbym coś napisać (Lobo pisze song fiki, uciekajcie, życie ratujcie!).

Lilka: Czy czeka nas wysyp twoich wyśmienitych opowiadań? Nie ukrywając twoje opowiadania i tłumaczenia są takim majstersztykiem, że osoba nieinteresująca się danym pairingiem, a nawet mająca go w pogardzie sięga po nie, bo ty je napisałaś. Jak to się dzieje?
Serio? oO A bodaj to ja wiem? Jałowiec staje w płomieniach i im każe? oO Ich pytaj, nie mnie. Ja nie szukam fików inaczej niż po pairingach. OTP albo nic.
I nie wiem czy wysyp, ale mam plany, że dorosnąć do tytułu tłumacza roku, nie wiem, ile mi się z tego uda zrealizować, bo życie.

Fan: Jakie masz plany na swoją fandomową przyszłość? Jakieś konkretne plany względem tłumaczeń bądź własnych fików? Planujesz może zacząć jakiś większy projekt (ku uciesze fanów)?
Teraz tłumaczę dwa big bangi i mam nadzieję skończyć je przez wakacje. Potem zobaczymy do jakiej niewolniczej pracy zaciągnie mnie Saru ;P Na pewno będę chciała przetłumaczyć trzy genialne frostirony i zdobyłam już zgodę autorek: Solve for X, Desideratę i Signals in Cortship. Chciałabym też przełożyć Incestuous Cortship of Antichrist’s Bride, jeden z moich ulubionych wincestów. To z tych większych rzeczy, po drodze pewnie jakieś krótkie fiki typu PWP. Mój folder fików do przetłumaczenia jest całkiem spory, więc nie ma mowy, żeby mi zabrakło materiału. Bardzo chciałabym też w tym roku skończyć któryś Antykwariat, bo boję się, że ta seria się rozmyje całkowicie, a mam tam mnóstwo dobrego materiału do wykorzystania. To dzieło mojego życia, a nie będę miała dla niego czasu, bo doktorat niedługo trzeba będzie zacząć pisać. No właśnie, doktorat, konferencje, artykuły i jeszcze Negatywka kradnie mi kompa, bo jej się rozwalił i nagle okazuje się, że nie mam jak i kiedy pracować, a chciałoby się jeszcze coś poczytać albo obejrzeć.

Fan: Czy są takie rzeczy w fandomie, których się wystrzegasz? W sensie konkretne gatunki, tagi lub po prostu, cóż, takie rzeczy, których nie jesteś w stanie zaakceptować, choćby nie wiem co?
Już nie jestem tego taka pewna. Kiedyś mogłabym wymienić długą listę, jak np. nie czytam mpregów, ale odkąd zrobiłam research do magisterki i przeczytałam kilka dobrych tekstów z mpregiem (i Lokim, jaka niespodzianka, sama na siebie wywracam oczyma) czy innymi motywami, które mogłoby być bleeee fuj, wiele w moim spojrzeniu się zmieniło. Oczywiście to kwestia nastroju. Mogę powiedzieć, że są rzeczy, których zwykle nie szukam, ale jak się trafią to nie krzyczę i nie uciekam, jak angst.
Z zasady nie czytam WIPów, czekam aż tekst zostanie skończony, ale i tą regułę złamała ostatnio pod wpływem magicznej mocy My2BrownEyes. I od kiedy mam czytnik ebooków, dużo łatwiej jest nadążyć z “przerobem” fanfiction w fandomie.
Mam problem z przemocą seksualną w fandomie, tak samo jak w yaoi. W sensie rozumiem, BDSM, Dom/sub, rape fantasy i tak dalej, w porządku, niech się dzieje perwersja wasza. Mam problem z tym jak często w fikach pojawia się gwałt czy molestowanie nie jako element napięcia fabularnego, realiów psychologicznych czy w jakimkolwiek innym funkcjonalizującym to kontekście, ale jako jawna podnieta dla autorki/czytelniczki. W sensie, autentyczne podniecanie się, seksualne lub nie, krzywdą wyrządzaną postaci, która nie ma innego uzasadnienia niż to. Przemoc ujęta w nawias, przemoc seksualna przenegocjowana i za obopólną zgodą jest ok, przemoc seksualna dla samej siebie jest czymś, z czym mam problem. Przede wszystkim czytając coś takiego mam wrażenie, że ludzie są okropnie bezmyślni.

Fan: Czy są jakieś rzeczy, których nigdy w życiu byś nie napisała?
Podobnie jak z czytaniem, już nie jestem taka pewna. Kiedyś sądziłam, że nie tknę mpregów, a potem pojawił się w moim życiu Loki i nasza szczęśliwa RPowa rodzinka Starków ma już trzecie pokolenie oO Przewinął się kid!Loki, AoA!Loki, Lokitty i inne dziwne rzeczy. Ten bóg to jeden wielki wyzwalacz perwersji oO Może niektóre pairingi? Thorki nie piszę, ani Stony, ani spideytorcha (a spideypoola bym mogła!), ani heterofików, a ostatnio odkryłam, że mam problem z pisaniem dynamiki w związku jedynie dwuosobowym.

Sar: I jak się czujesz z tym odkryciem?
Przeżyję. Nie zależy mi na monogamii, ani w moim życiu, ani w mojej wyobraźni.

Fan: Czy uważasz, że na tym świecie (w sensie świecie fanfiction) istnieją osoby, które nie powinny pisać bądź tłumaczyć dla swojego (i innych trochę też) dobra?
Nie. Fanfiction służy projekcji indywidualnych pragnień fanów. Nie mnie oceniać te pragnienia. Każdy ma prawo pisać, co chce, ja nie muszę tego czytać, ani tego lubić, ale nie mogę nikomu nic zabraniać. Każdemu jego porno. Są lepsi i gorsi, i okropni pisarze, ale to nie konkurs literacki. Jasne, wolę czytać raczej dobre (literackie) teksty niż te, gdzie widać, że autor nie wie, jak zapisywać dialogi, ale to internet. Każdy ma prawo wypowiedzenia się. Najwyżej potem trafi na Analizatornię i będę miała radość z czytania analizy. Są autorzy ff, dla których pisanie to czynność bardziej twórcza niż kompulsywna, ale tworzenie fanworksów zawsze jest choć trochę kompulsywne i każdy z nas ma jedną Mary Sue na koncie (nawet jeśli nie opuściła naszej głowy). Na marysuizmie opiera się popkultura, a na niej my. Nie ma postaci popkulturowej, która nie byłaby Mary Sue. Sam i Dean to Mary Sue, i Batman, i Superman, i Loki to rodzaj dark!Mary Sue. Jakiekolwiek złe rzeczy wymyśla fandom - one już istnieją w popkulturze. Tylko my je mamy w wersji porno. Popieram generalny tumblrowy apel, że potrzebujemy więcej akceptacji dla Mary Sue w fandomie. W końcu wokół Mary Sue fandomy tworzymy, tylko te oficjalne Mary Sue mają penisy albo soniczne śrubokręty.

Fan: Zauważyłam, że Ciebie nie dotknęła wariacja na punkcie Teen Wolfa, jako jednego z niewielu (nie przesadzaj) Gospodzian. Chciałabym wiedzieć dlaczego? Nie podoba ci się ten fandom (jeśli tak jest, to ma to jakąś konkretną przyczynę?), czy po prostu nie chcesz się zarazić tym bakcylem i omijasz, jak możesz, żeby nie wpaść w jego szpony?
Teen Woolf przemyka na moim dashi i nie zobaczyłam tam nic, co zachęciłoby mnie do oglądania. Mam długie listy seriali, filmów i książek do nadrobienia, nie poczuwam się więc do obowiązku bycia na bieżąco z każdym modnym tytułem, o ile Miss Anne mi nie każe. Miss Anne, mój prywatny specjalista od wilkołaków, nie ekscytuje się tym serialem, więc czemu ja bym miała? Kazała mi za to oglądać Hemlock Gorve, bo tam są fajne wilkołaki i to oglądać będę.

Sar: A oprócz Hemlock Gorve, jaki jeszcze serial lub film jest Twoim zdaniem godny obejrzenia?
Buffy i Xena, zawsze, klasyka mojego dzieciństwa. Ostatnio oglądałam Penny dreadful i byłam zachwycona, widać było na moim blogu. Firefly oczywiście. Hannibal mnie oczarował. Orphan black to pozycja obowiązkowa. Pushing daisies jest cudowne. Castle, z którym poznał mnie JJ. Sherlock Granady. Z najważniejszych tyle.

Fan: Co sądzisz o czytaczach-duchach? W sensie, o ludziach czytających, ale niepozostawiających po sobie nawet krótkiego komentarza?
Z jednej strony nie lubię, zwłaszcza, że Gospoda ma tą deprymującą funkcję, że podaje ilość wejść w dany temat, tak samo jak AO3 i potem widzę 200 wejść, 2 komentarze. Czyli 198 osób uznało, że nie warto komentować? Czyli nie umiem pisać.
Ale robię to samo, jak czytam teksty po angielsku, kończę o 2 w nocy i nie chce mi się męczyć z gramatyką, żeby napisać coś sensownego. Zostawiam kudoska. Więc. Osądzać nie będę, nie jestem hipokrytą. Tym bardziej, że nie jestem taka pewna, czy w fandomie piszemy dla czytelników czy dla siebie. Pewnie różne teksty w różnym okresie naszego życia mają różną motywację.

Lilka: Masz zwierzątko?
Mam Negatywkę. Nie daje się wytresować. I Stefana, a w sumie Neg ma Stefana, ale mieszka ze mną, więc ja też mam Stefana. I mamy Kotę, która się ze Stefanem z wzajemnością nie znosi. I mam Wojtka, który oddaje mi swoje fajki jak spotykamy się na wydziale. I mam Antykwariat. Więc. Dwa koty, harem kochanek i kochanków, kilkoro żon i mężów, stado niewolników i wataha mhrocznych stworzeń z innego świata. Mam co głaskać.

Fan: Jaki jest twój ulubiony kolor/-y i czemu są to kolory Slytherinu?
Przestanę nosić czarny, kiedy wynajdą ciemniejszy kolor. A zielony bo Loki.

Fan: Twój ulubiony zespół/gatunek muzyki?
Nie posiadam. Nową muzykę odkrywam głównie przez fanvidy i znajomych, słucham dużo soundtraków, teraz obsesyjnie słucham ścieżki dźwiękowej z Only Lovers Left Alive. Ale mam bardzo eklektyczny gust. Jednego dnia mogę słuchać madrygałów Monteverdiego, klasycznego rocka, j-rocka i bluesa na dobranoc.

Fan: Jaki jest twój ulubiony aktor i czemu to Tom Hiddleston?
Hiddlesiątko jest słodkie, urocze i utalentowane. He ruined my life :( Ale jest też Robert Downey, którego wielkie oczy prześladują mnie odkąd zobaczyłam Futro. Jest Eva Green, Tilda Swinton, jest Lee Peace ostatnio. Nie mam jednego faworyta, którym tapetuję ściany. Monogamia nie dla mnie. Mam mnóstwo utalentowanych paniów i pań na moich ścianach.

Fan: Masz jakieś dziwne nałogi lub upodobania?
Slashowe RP :D Czytanie. I kupowanie książek, komiksów, mang, DVD. Jestem typem chomika. Od kilku miesięcy próbuję rzucić palenie, ale źle mi idzie. Fanfiction to rodzaj uzależnienia. Tak samo jak pisanie.

Satan: Pod którym kościołem/czarnym kościołem/świątynią diabelską/kioskiem Ruchu czy budką z kebabami trze'a żebrać, żeby mieć dostęp do Twojej magisterki, która jest podobno solidną przejażdżką przez fandomy?
Moja magisterka miała pierwotnie dotyczyć slashu, zanim jednak wytłumaczyłam czym jest fandom rozrosła się do absurdalnej ilości stron, więc ostatecznie sam wstęp do niej został magisterką i otrzymał tytuł Teoria fandomu. Fanowskie modele odbioru. Skupiam się tam fangirlingu w stylu tumblra. Obecnie rozpisuję ją do poziomu książki, poprawiając i dopisując fragmenty, jest strasznie rozgrzebana, ale na dobrej drodze do zastania wydaną jako monografia naukowa. Poza tym można poczytać trochę moich artykułów. Wydałam Słownik fandomu i fanfiction (w Netlor. Wiedza cyfrowych tybulców), Fanfiction a funkcjonowanie literatury popularnej w “Kulturze Popularnej” (można przeczytać online), niedługo wyjdzie mój tekst o analizatorniach w “Tekstualiach”, o fanvidach, znowu w “Kulturze popularnej”, o fansubach i kilka innych. Teraz współredaguję książkę o historii polskiego fandomu mangi i anime, więc dzieje się sporo. Zawsze wrzucam linki i informacje na mojego tumblra, ale jakoś bez odzewu. Jeszcze nikt mi nie wygarnął, że sprzedaję deliryczny obraz fanów i nie mam pojęcia, o czym piszę ;D

Fan: Co sądzi twoja druga połówka o tym, że tak wiele osób chce cię zaciągnąć do łóżka?
Ew: I dlaczego wierzy w Listę Wyjątków?

Dlaczego ja nic nie wiem o tym, że ktoś chce mnie zaciągnąć do łóżka? Proszę pełną listę z imionami i numerami telefonów oraz listą ulubionych kinków.
Cóż, Neg już zapowiedziała, że na konwenty będzie mnie wyprowadzać na smyczy (perwers) i ma bardzo ostrą kosę, ale na poważnie to mamy raczej podobny światopogląd i nie uważamy, że monogamia jest konieczna i niezbędna do szczęścia w związku, więc jeśli Robert Downey Jr będzie chętny wziąć jedną z nas na kolację, ma ona błogosławieństwo tej drugiej o ile wszystko nagra. I tak powstaje lista wyjątków. A jeśli ktoś będzie zainteresowany/a nami obiema, w pakiecie, ma dwa razy większe szanse, że uznamy go/ją za interesującego/ą i coś z tego będzie.

Sar: Jakie są twoje ulubione fetysze?
Dom/sub na pewno. Oral!kink. Daddy!kink. Priest!kink.

Sar: Bardzo dziękujemy za cierpliwość i wnikliwą odpowiedź na pytania.


Wersja PDF
____________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 23


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową